Wiceprezydent o sytuacji w Szpitalu Narutowicza: „stary bałagan”. Jaka przyszłość placówki?
W ostatnich dniach na LoveKraków.pl jako pierwsi poinformowaliśmy o wnioskach z kontroli, która została przeprowadzona w szpitalu im. Narutowicza. Jak podaliśmy, miejscy kontrolerzy stwierdzili m.in., że w zmagającej się z problemami finansowymi placówce wypłata nagród była pozbawiona podstawy prawnej. Zastrzeżenia dotyczą też zakupu kwiatów. O sprawie pisaliśmy poniżej.
Alicja Szczepańska (Koalicja Obywatelska) z komisji zdrowia Rady Miasta Krakowa komentowała, że informacje na temat sytuacji szpitala zdruzgotały radnych. – Cytując klasyka, stoimy o krok nad przepaścią – mówiła Szczepańska. Dodała, że za nowej dyrekcji sytuacja placówki się nie polepszyła. Stwierdziła, że na czele Szpitala Narutowicza powinien stać bardzo dobry biznesmen, a jednocześnie osoba, która nie jest związana z różnymi frakcjami w lecznicy. – Po to, by załagodzić konflikty. I po to, żebyśmy mieli pewność, by pieniądze nie poszły tylko na spłatę zobowiązań – mówiła przewodnicząca komisji zdrowia. Stwierdziła, że na ten moment nie widzi możliwości udzielenia szpitalowi pożyczki. – Nie wiem, na co ona ma być. Nikt cudów nie potrafi robić, ale kredyt zaufania, który dostała nowa dyrekcja, został nadszarpnięty – podkreślała Szczepańska.
Radna Edyta Nowak (Koalicja Obywatelska) mówiła, że jej zdaniem protokół z kontroli jest niekompletny. Uznała, że pożyczkę można udzielić, ale tylko po dogłębnej restrukturyzacji kadr lecznicy. – Szpital nie jest przedsiębiorstwem produkcyjnym. To instytucja, gdzie człowiek świadczy usługi drugiemu człowiekowi. Ważne są więc relacje z personelem – dodała radna Nowak. Obawia się, że pacjenci cierpią na atmosferze, która panuje obecnie w szpitalu.
Do tematu będziemy wracać.