Wiceprezydent w ogniu krytyki. "To wam zależy na pożarze"
Za nami kolejna wielogodzinna dyskusja na temat reformy edukacji. Czy radni Platformy Obywatelskiej, na wniosek których nadzwyczajna sesja rady miasta została zwołana, są po niej zadowoleni? Pewnie nie. Czy ta dyskusja naderwała coraz bardziej postrzępioną linę trzymającą koalicję PO-prezydent miasta? Z pewnością. Mimo wielu słów nic nowego nie zostało powiedziane.
Zacznijmy od faktów opisanych przez wiceprezydent Katarzynę Król.
W krakowskich szkołach ponadgimnazjalnych jest około 10,5 tysiąca miejsc, w tym w liceach 4,5 tysiąca. Do ogólniaków zakwalifikowała się 4026 uczniów, a wstępne analizy mówią, że 1,6 tys. osób nie dostało się do żadnej szkoły, którą wybrało. To pokłosie decyzji, że w naszym mieście nie będzie dwuzmianowości, a klasy nie będą liczyły więcej niż 28 uczniów. Gmina ma za to mieć ekstra pieniądze z ministerstwa.
– Problem dotyczy jednak najbardziej renomowanych szkół, do których co roku nie dostaje się 200-250 uczniów. Wciąż jednak jest ponad 300 wolnych miejsc. Będziemy również wyrażać zgodę na tworzenie kolejnych oddziałów, jeśli tylko warunki w danej szkole pozwolą, a dyrektorzy będą na to chętni. Z tego co wiem, dyrektorzy najlepszych szkół takiej woli nie wykazują – informuje wiceprezydent ds. edukacji.
Katarzyna Król twierdzi też, że sami rodzice i osoby związane ze środowiskiem nauczycielskim wnioskowały o to, aby w placówkach nie było wyścigu szczurów, przeludnienia i aby uczniowie nie zostawali na lekcjach do godziny 20. – Proponowaliśmy również radnym to, aby w likwidowanych gimnazjach zrobić filie szkół. Byli jednak przeciwni, a teraz narzekają, że nie ma miejsc – powiedziała zastępczyni Jacka Majchrowskiego.
Koszty
Urzędnicy szacowali, że wprowadzenie reformy uszczupli miejską kasę o ok. 20 mln złotych. Aż 8 mln złotych miało iść na odprawy, ale ostatecznie kwota może zatrzymać się na 2 mln złotych dla 74 osób. – Niektórzy korzystają z sześciomiesięcznego okresu wypowiedzenia, inni z emerytalnego. Są też tacy, którzy otrzymują podwójną odprawę w wysokości 40 tys. złotych – informuje Katarzyna Król.
Wydano też pół miliona złotych m.in. na remont sanitariatów w gimnazjach, a w 117 szkołach za 3,8 mln zł wyposażono pracownie przedmiotowe. Połowę tej kwoty ma zwrócić ministerstwo edukacji.
Temat zwolnień również był gorący. Na tę chwilę urzędnicy mówią, że pracę stracą 52 osoby.
Zarzuty radnych, PiS z prezydentem
Andrzej Hawranek, szef klubu PO, nic sobie nie robił z tego, że kilka dni temu odbyło się spotkanie z prezydentem i ponoć wszystkie wątpliwości zostały wyjaśnione, o czym we wtorek mówił Jacek Majchrowski w Radiu Kraków. Radny uważa jednak, że specjalna sesja jest po to, aby ludzie dowiedzieli się o wszystkim.
Zdaniem radnego w mediach codziennie są alarmujące artykuły na temat edukacji. – Wygląda to wszystko na zarządzanie pożarem. Prasa opisuje problem, prezydent go rozwiązuje – mówił Hawranek i dodał, że nauczyciele, dyrektorzy i rodzice są niezadowoleni z tego, jak wygląda komunikacja z wiceprezydent Król.
Tymczasem radni z klubu Prawa i Sprawiedliwości, jak to od początku było, wspierali urzędników w dyskusji. Radny Łukasz Słoniowski stwierdził, że te pożary i opisywane w mediach sprawy skądś się biorą i zasugerował, że większość pochodzi od polityków PO. – To wam zależy na pożarze i aby się paliło – powiedział Słoniowski.
Katarzyna Król dodała, że owszem, na 400 szkół i kilkanaście tysięcy zaangażowanych w sprawę ludzi na pewno znajdzie się ktoś niezadowolony, ale po to były organizowane spotkania i są nadal, aby wszystkie problemy starać się rozwiązać.
Natomiast radnej Teodozji Maliszewskiej nie podobało się to, że „jej prezydent podpisał porozumienie z kurator oświaty i tym samym oddał walkowerem organizację edukacji”. – Chyba lepiej, że współpracowaliśmy, a nie kłóciliśmy się? Między nami nie ma pełnej zgody, ale staramy się wszystko po cichu rozwiązywać – odpowiedziała wiceprezydent Król.
Szef krakowskiej PO zarzucił wiceprezydent również arogancję i wprowadzanie rozwiązań siłowych. – Jestem zdziwiona tymi zarzutami. Nigdy nikogo nie obraziłam, a jeśli tak, to przepraszam – odpowiedziała Katarzyna Król.
Nie ufają prezydentowi?
Szczegółowy raport z tego, jak będzie działać krakowska edukacja po reformie, radni mają otrzymać dopiero późną jesienią jak zawsze. Jednak poza suchymi faktami urzędnicy mieli przecież pretensje o to, jak zachowuje się Katarzyna Król.
– Może się nie podobać mój styl zarządzania, ale współpracujecie tyle lat z panem prezydentem, że można ufać jego słowom. Wygląda na to, że albo podważacie pana prezydenta, albo nie macie autorytetu wśród swoich wyborców – powiedziała wiceprezydent.
– Z większością dyrektorów wspaniale współpracujemy. I patrzymy na całą krakowską edukację, a nie kilkadziesiąt niezadowolonych osób – podkreśliła Katarzyna Król.