Widzą potencjał, ale mają obawy. Co dalej z fuzją krakowskich szpitali?
Wojskowy instytut medyczny
Trwają rozmowy na temat ewentualnego połączenia Szpitala Wojskowego i Szpitala Narutowicza.
Pomysł jest taki, by na bazie tych dwóch placówek powstał wojskowy instytut medyczny.
Część miejskich radnych jest sceptyczna co do tych planów. Ostrożnie podchodzą do nich również związki zawodowe w miejskim szpitalu.
Szereg postulatów i wniosków
Ich przedstawiciele skierowali pismo do pełniącego funkcję prezydenta Krakowa Stanisława Kracika. Zawarli w nim szereg postulatów i wniosków.
Nie jest tak, że z góry sprzeciwiają się połączeniu placówek.
Wręcz przeciwnie: związki widzą potencjał w pomyśle wzmocnienia Szpitala Narutowicza poprzez jego współpracę z Ministerstwem Obrony Narodowej.
Ich przedstawicieli niepokoi natomiast dotychczasowy brak szczegółowych informacji w tym temacie:
Wyrażenie poparcia bądź sprzeciwu wobec połączenia szpitali związki uzależniają od rzetelnego odniesienia się do ich postulatów.
– Oczekujemy m.in. informacji, czy miasto Kraków dysponuje odrębną koncepcją działania i finansowania szpitala na wypadek, gdyby fuzja nie doszła do skutku lub uległa znacznemu opóźnieniu – czytamy w przesłanym do mediów e-mailu.
Żądają również przedstawienia zarysu koncepcji nowej jednostki.
– Obecnie jednostka przejmująca [Szpital Wojskowy, przyp. red] oczekuje danych od nas, sama nie ujawniając nic o swojej sytuacji organizacyjnej i finansowej – czytamy dalej w e-mailu.
Oczywiście kluczowa jest również przyszłość pracowników miejskiej lecznicy.
– Domagamy się m.in. 5-letniego okresu ochronnego warunków pracy i płacy oraz zakazu zwolnień grupowych – podkreślają związki zawodowe.
– Sprzeciwiamy się również wyprowadzaniu nieruchomości szpitalnych poza realną kontrolę miasta Krakowa. Żądamy twardych gwarancji, że majątek (w tym Dom Pielęgniarek i mieszkania komunalne) pozostanie przeznaczony na cele lecznicze i socjalno-bytowe pracowników – dodają.
Dialog z personelem
Niektóre wątpliwości były wstępnie wyjaśniane przez władze Szpitala Wojskowego oraz władze Krakowa.
– Chciałbym, żeby dialog z personelem naszego szpitala i jego dyrekcją był prowadzony w sposób maksymalnie transparentny. Zależy nam na tym, aby świadczenie usług dla Krakowian nie pogorszyło się – przekonywał Stanisław Kracik.
Zapewnił, że niezależnie od prowadzonych rozmów, w Szpitalu Narutowicza realizowany jest plan naprawczy.
Dyrektor Szpitala Wojskowego prof. Bartłomiej Guzik przekonywał natomiast, że w efekcie połączenia nikt nie straci pracy. – Co więcej, będziemy zatrudniać kolejne osoby – stwierdził.
Zwracał uwagę, że połączenie z innym podmiotem może pomóc Narutowiczowi w jego trudnej sytuacji finansowej. – Oczywiście też mamy swoje długi – nie krył dyrektor wojskowej placówki.
Do tematu ewentualnego połączenia szpitali radni miejscy powrócą końcem czerwca. Wówczas mają podjąć decyzję, czy godzą się na fuzję.