Wiec Konfederacji przed referendum w Krakowie. „To co najwyżej gang słodziaków”
Incydent na wiecu Konfederacji
Organizatorzy wiecu musieli wyrywać mikrofon pijanej kobiecie, która raczej nie jest zwolenniczką referendum zaplanowanego na niedzielę 24 maja. Przekonywała, że chce zabrać głos. Walczyła, ale straciła element sprzętu nagłaśniającego.
Po pierwszym przemówieniu kobieta skomentowała przedstawiane tam treści słowami: – Słabe to było, słabe to było.
Na Rynku Głównym nie zabrakło osób aktywnie popierających referendum w mediach – m.in. Mateusza Jaśki. W ostatnich godzinach przed ciszą wyborczą wręczali mieszkańcom Krakowa gazety i naklejki.
Sylwia Hodana po wejściu na podest podkreśliła, że w demokracji mieszkańcy są pracodawcami polityków. Jeżeli nie są słuchani, to przychodzi czas na rozliczenie.
Jako przykład najbardziej oderwanego od rzeczywistości działania władz Krakowa wskazała wprowadzenie strefy czystego transportu.
– Tysiące ludzi przyjeżdża i współtworzy lokalną gospodarkę, jednak zamiast wsparcia słyszą dziś: kup sobie samochód albo licz się z ograniczeniami – mówiła.
Berkowicz: Miszalski to wybitny człowiek
Na koniec głos zabrał poseł Konrad Berkowicz. Ironizował, że słowa o bandzie kolesi i mafii, wypowiadane pod adresem Miszalskiego i innych polityków, są przesadzone.
– Od dwóch lat się przyglądam, co oni robią, i moim zdaniem to jest co najwyżej gang słodziaków. Zaczynają być uroczy w swojej działalności – podkreślał.