Wieczysta wciąż walczy z jesiennym „wirusem”. Przed nią małopolski dwupak
Wiele zmian
Zimą w klubie z ul. Chałupnika zaszło wiele zmian, dlatego skład na pierwszy mecz ze Zniczem Pruszków (3:2) sporo się różnił od tego z końcówki roku. W pierwszym po przerwie spotkaniu o stawkę zaprezentowało się pięciu z sześciu nowych zawodników, a czterech trafiło do pierwszego składu. Nie wystąpił jedynie pozyskany jako ostatni serbski obrońca Aleksandar Djermanović.
Było nerwowo
Wieczysta w pierwszej połowie przeszła drogę od 0:1 do 3:1. Wydawało się, że po przerwie nic złego jej się nie stanie. Ostatecznie sięgnęła po komplet punktów, jednak nie było mowy o spokojnym dograniu do ostatniego gwizdka. Gola kontaktowego strzelił były zawodnik Krakowian Radosław Majewski, a Znicz ambitnie walczył o remis.
– Do końca było nerwowo. Będziemy nad tym pracować, aby lepiej kontrolować takie mecze w drugiej połowie – stwierdził trener Kazimierz Moskal.
Do poprawy
Byłoby jeszcze łatwiej, gdyby faulowany Paulinho wykorzystał rzut karny (bramkarz obronił), ale rezultat 3:1 także wydawał się komfortowy. Wieczysta straciła nieco kontrolę.
Miała z tym problem już jesienią, także w debiucie Moskala przeciwko Śląskowi Wrocław. Wówczas Żółto-Czarni prowadzili w Sosnowcu po 17. minutach 2:0, a skończyło się 3:3. Szkoleniowiec mówił wtedy, że będzie oczekiwał od drużyny lepszego zarządzania prowadzeniem. Odniósł się także do sugestii, że była to „Wieczysta w pigułce” z pierwszej części sezonu. Jak widać, nad tym, co gorsze, co może „zabierać” punkty, wciąż trzeba pracować.
Derby Krakowa na horyzoncie
Moskal wierzy, że osiągnięta w niełatwych warunkach wygrana pozytywnie wpłynie na zespół przed kolejnymi wyzwaniami, które będą stały na drodze do ekstraklasy. W niedzielę w Sosnowcu jego podopieczni podejmą Puszczę Niepołomice, która w weekend również sięgnęła po trzy punkty z drużyną z samego dołu (2:1 z Górnikiem Łęczna).
Pięć dni później poprzeczka zostanie zawieszona dużo wyżej. Wieczysta po raz drugi wystąpi na stadionie przy Reymonta 20 w Krakowie – tym razem jako gość. Rywalizacja z Wisłą cieszy się dużym zainteresowaniem i stadion znów ma być pełny.
Jeszcze dwóch z listy
Po przejęciu drużyny i przyjrzeniu się piłkarzom Moskal musiał podjąć decyzje, z którymi chce pracować. „Odstrzelił” m.in. Jakuba Peska. Jego roczny pobyt to jedno wielkie rozczarowanie – w II lidze i barażach zaliczył 14 występów, a w 1. tylko jeden. Nie dał gola i asysty, choć przychodził z czeskiej ekstraklasy. Nie grał tam wiele, ale kilka miesięcy wcześniej dostał szansę w Lidze Mistrzów.
Jego nieudana przygoda z Krakowianami zakończyła się grą w sparingach czwartoligowych rezerw. Niedawno rozwiązał za porozumieniem stron umowę. Ten sam scenariusz zrealizował się w przypadku Hiszpana Chumy. Ich nazwiska w styczniu znalazły się na liście transferowej. Ważne kontrakty mają jeszcze Jacek Góralski i Michał Koj.