Wielka korekta w Krakowie. Masterplan dla Rybitw trafi do kosza?
Wiara w Masterplan
Były wiceprezydent Krakowa Stanisław Mazur przedstawiał masterplany jako nowe narzędzie planowania strategicznego. W jego wypowiedziach powtarzała się teza, że miasto potrzebuje nie tylko planów miejscowych, ale długofalowych scenariuszy rozwoju, które uporządkują przestrzeń i pogodzą sprzeczne interesy różnych funkcji miejskich.
Tak miało być na Rybitwach i Płaszowie. Kompleksowy plan dla tego rejonu, który swoją perspektywą obejmował następne dekady, wiceprezydent przedstawiał jako próbę pogodzenia trzech nie do końca pasujących do siebie puzzli: zachowania potencjału gospodarczego, wyjścia naprzeciw oczekiwaniom deweloperów i poprawy jakości życia mieszkańców.
– Masterplan jest próbą wyjścia z wieloletniego impasu, z którym Kraków nie potrafił sobie poradzić. Ten obszar ma dziś ogromne problemy: komunikacyjne, infrastrukturalne, urbanistyczne. Jest tam mało zieleni, panuje chaos przestrzenny, a różne grupy mają zupełnie sprzeczne oczekiwania – mówił na naszych łamach w styczniu tego roku.
Drugim kluczowym wątkiem jest traktowanie masterplanu jako procesu dialogu i kompromisu, a nie gotowej decyzji administracyjnej. Mazur podkreślał, że dokument ma być podstawą rozmowy z mieszkańcami i interesariuszami.
Niedokończona sprawa
Aleksander Miszalski został odwołany w referendum z funkcji prezydenta. Siłą rzeczy odejść musiał również jego gabinet, w tym wiceprezydent Mazur. Czy to oznacza, że idea masterplanów trafi do kosza?
Na nadzwyczajnej sesji rady miasta, gdzie toczyła się dyskusja na temat ujawnienia planu ogólnego i strategii miasta, ważne słowa wypowiedział szef klubu KO Grzegorz Stawowy. To on od lat zajmuje się planowaniem przestrzennym w mieście. Stwierdził, że przy ustaleniach, że radni mają pracować nad planem ogólnym, nie ma sensu dalsze kreślenie tego typu dokumentów.
Miotła Kracika
Wydaje się, że pełniący obowiązki prezydenta Krakowa Stanisław Kracik też otrzymał od premiera swego rodzaju masterplan. Z tym, że dotyczy on opanowania chaosu po miesiącach przedreferendalnych, nerwowych, dyktowanych potrzebą chwili działań władz Krakowa.
Zwróciliśmy się do magistratu z pytaniami o to, czy faktycznie będzie tak, jak zapowiedział radny Stawowy. W porównaniu z m.in. wypowiedziami dotyczącymi realności startu budowy metra, odpowiedź jest stonowana.
– Masterplan nie jest wiążącym dokumentem dla inwestorów. To materiał pomocniczy dla planów miejscowych i planu ogólnego, który pomaga ocenić, czy całość koncepcyjno-ideowa dla danego obszaru jest spójna – czytamy.
Miasto nie odnosi się jednak wprost do tego, czy wypracowane do tej pory ustalenia zawarte w grudniowej wersji masterplanu dla Płaszowa i Rybitw, na której swoje wnioski opierają niektórzy inwestorzy (choćby Tele-Fonika), tworząc projekty Zintegrowanych Planów Inwestycyjnych, będą w ogóle obowiązywać.
Magistrat twierdzi jedynie, że „zebrane materiały, w tym wnioski, analizy, informacje wypracowane podczas sporządzania masterplanów, mogą zostać wykorzystane w pracach nad kluczowymi dokumentami dotyczącymi rozwoju miasta”.
Co mówi strategia?
W ujawnionej przez nas 15. wersji projektu strategii z 22 maja tego roku jest kilka zapisów dotyczących Płaszowa i Rybitw. Najbardziej obszerny fragment cytujemy w całości:
„Płaszów i Rybitwy jako obszar o strategicznym znaczeniu dla rozwoju Krakowa, dotąd kojarzony głównie z przemysłem i magazynami, ma stać się nowoczesną wielofunkcyjną dzielnicą umożliwiającą rozwój funkcji mieszkaniowo-usługowej przy pełnym zaspokojeniu potrzeb mieszkańców w usługi publiczne, łączącą interesy gospodarcze przy zachowaniu i tworzeniu nowych miejsc pracy.
Przedmiotowy obszar ma stać się wizytówką Krakowa w nowoczesnym wymiarze, w oparciu o wytyczne określone w masterplanie dla tego obszaru. Realizacja masterplanu wpisuje się w długofalową politykę miasta, która zakłada zrównoważony rozwój południowo-wschodniej części Krakowa”.
I dalej jest mowa o obszarze aktywności gospodarczej. Polegać ma ona na kompleksowej „transformacji obszaru w kierunku funkcjonalnej, zrównoważonej przestrzeni mieszkaniowo-usługowej, z kluczową rolą przemysłów wysokich technologii, o znikomej uciążliwości dla środowiska”.
Oprócz tego w całym dokumencie obszar jest przywoływany kilka: m.in. w kontekście planowanej tam stacji metra czy rozwoju „nowych technologii na terenach poprzemysłowych”.
Dokument mówi też o „odstąpieniu od koncepcji budowy dzielnicy wysokościowców na obszarze Płaszowa-Rybitw, tzw. Nowego Miasta”.
Wszyscy się zmieszczą
Remigiusz Tytuła, prezes fundacji Klaster Rybitwy zrzeszającej firmy, które nie godzą się z planami władz miasta dążacymi do pozbycia się z tego rejonu przemysłu, cieszy się z zapowiedzi dotyczących masterplanu.
Stanowisko części przedsiębiorców reprezentowanych przez klaster jest jasne: strefa gospodarcza na Rybitwach i Płaszowie powinna zostać utrzymana. – Wszelkie wprowadzane zmiany muszą uwzględniać ten fakt. Mówimy o obszarze ponad tysiąca hektarów – wszyscy się tam zmieścimy i mieszkańcy i pracownicy i przedsiębiorcy – zaznacza.
Według Tytułu miasto w pierwszej kolejności powinno słuchać przedsiębiorców, którzy od lat pracują na tym terenie, a inwestorzy, którzy zamierzają tam działać, powinni się dostosować.
– Naszą propozycją jest „Synergia Park” i to jej założenia powinny stanowić podstawę do dalszych rozmów – mówi.
Rozbieżności
Zapytaliśmy Tytułę, jak ocenia zapisy z projektu strategii.
– W najnowszej wersji strategii rozwoju mowa jest wprawdzie o łączeniu strefy gospodarczej z funkcją mieszkaniową, jednak większość zapisów kładzie nacisk na utrzymanie strefy gospodarczej, ukierunkowanej na nowe technologie – przypomina.
Ale wskazuje na coś innego: – Z kolei w wersji planu ogólnego, z którą się zapoznałem, jedynym wskazanym obszarem przemysłowym jest teren zakładu KZN, a cała reszta została przeznaczona pod zabudowę – mówi.
– Masterplan miał być kompromisem, ale w żaden sposób nie określono w nim, jak strefy przemysłowe, mieszkaniowe i usługowe miałyby współistnieć. Przemysł ma swoją specyfikę: generuje hałas, wymaga oświetlenia i często pracy przez całą dobę. To nie jest wymarzone sąsiedztwo dla bloków mieszkalnych– stwierdza.
Zacementowanie obecnego stanu najgorszym rozwiązaniem
Maciej Fijak, radny dzielnicy Podgórze z ruchu miejskiego Akcja dla Krakowa ocenia, że wyrzucenie masterplanu do kosza równałoby się ze zmarnowaniem czasu i pracy kilkudziesięciu urzędników, którzy odpowiadali za dokument, czyli de facto zmarnowaniem pieniędzy podatników.
Dodaje jednak, że jako radni nie otrzymali odpowiedzi na kluczowe pytanie wobec trwającego sporu.
– Chcielibyśmy dostać konkretną informację w jakiej mierze nowa koncepcja pokrywa się z tym, co zaproponował kilka lat temu Janusz Sepioł na zlecenie części przedsiębiorców – mówi.
Jego zdaniem nie jest tak, że miasto może zlikwidować tam miejsca pracy, jak próbowali przedstawić niektórzy przedsiębiorcy.
– Gmina nie ma takich narzędzi. Nikt nie zamknie żadnego zakładu pracy wbrew woli właściciela. Nie wyobrażam sobie zresztą żeby ktoś chciał likwidować zakłady, które nie są uciążliwe dla mieszkańców dwóch sąsiadujących ze sobą dzielnic – stwierdza.
Jako warunek brzegowy dla planów tej skali podaje „rozwiązanie bolączek komunikacyjnych całego rejonu, i to jeszcze przed wbiciem pierwszych łopat”. – W szczególności chodzi nam o skomunikowanie tramwajowe aż na Złocień – mówi.
Fijak podkreśla też, że dla okolicznych mieszkańców nie jest to dobra informacja.
– Zacementowanie obecnego stanu rzeczy jest najgorszym rozwiązaniem. Przez ostatnie 20 lat powstało w okolicy mnóstwo bloków i dziesiątki tysięcy osób żyje w smrodzie generowanym nie tylko przez miejską oczyszczalnię, ale również tamtejszy przemysł, w tym w szczególności firmy odpadowe – wskazuje.
Dodaje, że wygląda to jak przenoszenie konfliktów osobowych ponad dobro miasta. – Wiemy, że obaj panowie (radny Stawowy i wiceprezydent Mazur - red.) nie żyli ze sobą w zgodzie, mówiąc delikatnie. Ale to nie powinno rzutować na dalsze losy tego obszaru.
Zdaniem Macieja Fijaka „najpewniej nie był to idealny plan”, jednak lepiej szukać kompromisów, które – jak się wydawało – w tym projekcie były zawarte przynajmniej częściowo. .