Wielkie rozczarowanie, ale i nadzieja po porażce we Wrocławiu
Śląsk miał jedną okazję, którą de facto stworzyli wrocławianom wiślacy, i wygrał mecz z krakowianami 1:0. – Jestem zawiedziony – powiedział po spotkaniu trener Tadeusz Pawłowski.
Zawiedziony trener
Szkoleniowcowi Białej Gwiazdy nie udał się debiut w oficjalnym meczu Wisły. Jego drużyna przegrała z zespołem, który jeszcze kilka miesięcy temu sam prowadził. Kolejne, szósta już z rzędu porażka, sprawiła, że grupa mistrzowska coraz bardziej oddala się krakowianom.
– Jestem zawiedziony wynikiem. Mogliśmy kilka razy objąć prowadzenie. W sumie tę bramkę sami sobie strzeliliśmy. Zwycięstwem mogliśmy stworzyć sobie handicap do tego, by szybko wskoczyć w górną część tabeli – mówił trener po ostatnim gwizdku sędziego.
Mimo falstartu, Tadeusz Pawłowski wierzy w swoją drużynę. Przed wiślakami dwa spotkania przed własną publicznością – z Górnikiem Łęczna oraz Podbeskidziem. – Jesteśmy miesiąc razem, jest trochę zmian i kontuzji, pomału to nabiera rytmu i sensu. Stać nas na dobrą grę, stać nas na wypracowanie dobrych sytuacji bramkowych. Musimy zamknąć tę książkę i odbudować się psychicznie po tej porażce, by wygrywać w następnych meczach – podkreślał trener.
Przegrana nie może załamać
Pierwszą od listopada bramkę w ekstraklasie mógł dla Wisły strzelić Rafał Boguski. Raz trafił, ale był na spalonym. Za drugim podejściem trafił w poprzeczkę. – Ta przegrana nie może nas załamać. Musimy myśleć pozytywnie. Teraz jesteśmy źli, że nie mamy żadnych punktów, ale już od poniedziałku musimy myśleć o kolejnym spotkaniu. Będziemy grali u siebie, postaramy się zgarnąć trzy punkty w kolejnych spotkaniach – zapewnia piłkarz na oficjalnej stronie klubu.
Dobrej myśli jest również Zdenek Ondraszek, który debiutował w koszulce z białą gwiazdą na piersi. – W naszej grze było kilka dobrych momentów. Trzeba przeanalizować to, co zrobiliśmy źle i jeśli to poprawimy w kolejnych meczach, to będziemy wygrywać. Gra w tej lidze to dla mnie nowe doświadczenie i nie mogę się już doczekać tego, co przed nami – mówi w klubowych mediach czeski napastnik.