Wirtualne głosowanie, wirtualny zwycięzca
Gdyby wybory trwały ponad tydzień i prowadzone byłyby za pomocą głosowania w Internecie, wygrałby je poseł Ruchu Palikota Łukasz Gibała. To on zdobył największą liczbę głosów w sondażu internetowym umieszczonym na łamach naszego portalu.
W sumie wszyscy kandydaci zdobyli blisko 4800 głosów. Najwięcej Łukasz Gibała (RP) – 1974 (33,2%), za nim uplasował się Jarosław Gowin (PO) 1704 głosów (31,2%), na trzecim miejscu znalazł się Andrzej Duda (PiS) 849 głosów (15%). Jacek Majchrowski zdobył 492 głosy (8,7%) – najmniej ze wszystkich kandydatów. Dlaczego? Magia lub jak kto woli – skuteczność portali społecznościowych. Zaplecza polityczne wszystkich kandydatów oraz ich sympatycy, prócz obecnego prezydenta, udostępniały link do głosowania w każdym możliwym nowym medium: od Facebooka, przez Twittera, po listy mailingowe.
Wynika to z mobilizacji zaplecza poszczególnych liderów. Tu widać wyraźnie, komu na zwycięstwie w tym głosowaniu najbardziej zależało. Ruch Palikota, zupełnie nieliczący się w Sejmie; środowiska prawicowe, będące ostatnio na fali wznoszącej oraz sympatycy Jarosława Gowina, który jest na cenzurowanym w swojej partii (oficjalny profil krakowskiej PO zachęcał do głosowania na posła Rasia) – oni wszyscy łakną sukcesów. Choćby tak (relatywnie) małych jak wygrana w internetowym głosowaniu. Widać to było w poparciu udzielonym poszczególnym kandydatom.
Palikot promuje Gibałę, Gmyz Dudę
Choć i tak zastanawiające jest to, że przy wsparciu takich osób, jak choćby: Cezary Gmyz (Duda), czy Janusz Palikot (Gibała), wyniki nie są rewelacyjne. Gmyz ma ponad 12 tysięcy obserwujących na Twitterze, sam Duda ponad 7 tysięcy, a lider RP ponad 160 tysięcy!
Jarosław Gowin, obecnie zajęty przygotowaniami do starcia z Tuskiem o przywództwo w partii, nie miał nawet poparcia wśród krakowskiej PO, która na swoim profilu na Facebooku (735 „fanów”) zachęcała do głosowania na Ireneusza Rasia, a mimo to zajął trzecie miejsce.
Młodzi panują w Internecie
Elektorat obecny w Sieci jest zdominowany przez ludzi młodych. Najwięcej osób korzystających z portali społecznościowych jest w wieku 15-29 lat, wraz z wiekiem trend ten bardzo mocno spada, a warto przypomnieć, że elektorat prezydenta Majchrowskiego z 2010 roku to ludzie w wieku 40-60+ lat (ok. 66,8% wszystkich głosujących). Najmłodsi wyborcy, w wieku 18-25 lat, stanowili ok. 11% wówczas biorących udział w głosowaniu.
Zupełnie inaczej ma się to w stosunku do PO. 32,7% spośród wszystkich głosujących to osoby w wieku 18-25 lat. Na RP w tym przedziale wiekowym głosowało 23,3% wyborców. Niemal pewne jest jednak to, że proporcje te mocno się zmieniły na niekorzyść Platformy. Obecne działania Ruchu Palikota, choćby pomysł obniżenia wieku uprawniającego do głosowania, mają na celu pozyskanie obecnych 16-latków za dwa lata, kiedy to będą mogli oddać ważny głos.
Wracając do Krakowa. Nie bez echa przechodzą też działania Gibały. Akcja „Zamaluj faszyzm”, „Program Operacyjny Metropolie” czy zbieranie podpisów pod projektem uchwały o likwidację straży miejskiej, stwarzają wrażenie, że jako jedyny „coś” robi dla „dobra” Krakowa. Na razie jednak efektów nie widać.
Brak programu, brak krytyki
Kolejną ważną rzeczą jest to, że żaden z przedstawionych przez nas kandydatów nie jest oficjalnym reprezentantem danej partii bądź komitetu wyborczego w Krakowie. „Głosujący nie mają więc pojęcia, kto przygotował jaki program dla Krakowa. I to nie na ten program było głosowanie, tylko na nazwiska.
Resentyment ludzi młodych do Majchrowskiego, może brać się z tego względu, że prezydent rządzi od 11 lat i wszelkie gromy ciskane w jego stronę przez osoby starsze i media, wpływają na jego ocenę wśród głosujących. Gibała, Duda, Raś czy Gowin są ludźmi, którzy występują wyłącznie w mediach, mówiąc o sprawach ogólnopaństwowych, czy wewnątrzpartyjnych. Żaden z nich nie ma konkretnego planu na Kraków i długo mieć nie będzie. Bo plany są układane doraźnie, na czas kampanii wyborczej. Wędzenie kiełbasy wyborczej rozpoczyna się w momencie wyłonienia kandydatów. Do tego czasu raczej nikt nie zaprząta sobie głowy takimi sprawami, jak obserwacja, ocena i potencjalne zmiany w organizmie miejskim. I w konsekwencji nie ma czego oceniać.
Inaczej głosowali przez telefon
W majowym sondażu przeprowadzonym przez TNS OBOP dla Radia Kraków wygrał Jacek Majchrowski, uzyskując 26-procentowe poparcie. Andrzej Duda zdobył 15 procent, Jarosław Gowin 12, Ireneusz Raś 7, a Łukasz Gibała – „nasz zwycięzca” – 4 procent głosów. Warto dodać, że sondaż Radia Kraków był przeprowadzony telefonicznie na próbie 500 osób. Wszystkie pytane osoby są mieszkańcami Krakowa.
Sondaż przeprowadzany na LoveKraków.pl działał na nieco innych zasadach. Co prawda jeden głos odpowiadał jednemu ip, ale nikt nie ma pewności, czy głosowali: a) ludzie zameldowani w Krakowie, b) pełnoletni, c) każdy oddał tylko jeden głos. Potwierdzają to dane statystyczne, które prowadzimy. Na stronę głosowania wchodzili użytkownicy z 393 różnych lokalizacji. Oczywiście, wiele z nich z ciekawości bądź przez przypadek, ale np. druga po Krakowie (ponad 4 tysiące wejść) Warszawa zaliczyła ponad 1900 wejść.
Ale używając języka piłkarskiego – wynik idzie w świat. Liczą się wywalczone trzy punkty, nieważne w jakim stylu.