Wisła błysnęła skutecznością. Michałowie bohaterami

Najwyższym w tym sezonie ligowym zwycięstwem Wisły Kraków zakończyła się wizyta przy Reymonta 22 Korony Kielce. Biała Gwiazda pewnie pokonała rywali 3:0, a jej bohaterami zostali Michałowie Chrapek i Miśkiewicz.

Spotkanie sąsiadujących ze sobą w tabeli zespołów jest najlepszym dowodem na to, jak przewrotna i nieprzewidywalna potrafi być piłka nożna. Przez pierwsze 45 minut wiślacy i koroniarze prześcigali się w katowaniu tej dyscypliny. I umacniali nielicznych kibiców w przekonaniu, że wybór Stadionu im. Henryka Reymana na miejsce spędzenia wolnego popołudnia był całkowicie chybiony.

Jedyną obecną na murawie osobą, którą bez wyrzutów sumienia można było nazwać piłkarzem, był Emanuel Sarki. Tylko jemu piłka nie sprawiała problemów. Tylko on, by minąć rywala i posłać mierzone dośrodkowanie w kierunku pola karnego, nie potrzebował fury szczęścia, podmuchu wiatru i potknięcia obrońcy. Jednak nawet mimo najszczerszych chęci Nigeryjczyka, z boiska przed przerwą wiało nudą, którą tylko na moment, golem w podbramkowym zamieszaniu, przerwał Michał Chrapek.

Tymczasem po zmianie stron gra wyraźnie nabrała rumieńców, a ci sami zawodnicy, którzy kilkadziesiąt minut wcześniej mieli problem z wymianą trzech celnych podań, stworzyli trzymające w napięciu widowisko z kilkoma groźnymi sytuacjami pod obiema bramkami. I jednocześnie wykreowali dwóch bohaterów meczu.

Zostali nimi wspomnieni Michałowie Miśkiewicz i Chrapek. Pierwszy z nich trzykrotnie ratował swój zespół przed utratą pewnego wydawałoby się gola. Pojedynki oko w oko z bramkarzem Białej Gwiazdy przegrali Stąporski i Korzym. W świetnym stylu sparował też strzał głową Sylwestrzaka po rzucie rożnym. - Cieszę się, że pomogłem drużynie, ale zwycięstwo to nie tylko moja zasługa. Gratulacje należą się też strzelcom goli - mówił skromnie po końcowym gwizdku.

W ten sposób wywołał do tablicy Chrapka, który w doliczonym czasie swoim drugim trafieniem przypieczętował wygraną. Ten, zupełnie niespodziewanie, zaskoczył dziennikarzy samokrytyką. - Tradycyjnie pod koniec meczu trochę "siadłem". Nawet chciałem poprosić o zmianę w 80 minucie. Nie była to moja optymalna gra. Strzeliłem dwie bramki, ale stać mnie na więcej - stwierdził. Trafienie Chrapka poprzedził jeszcze gol Patryka Małeckiego. O jego wrażenia nie było nam jednak dane zapytać. Widząc szykujących się do rozmowy przedstawicieli mediów, odrócił się i wymknął ze stadionu tylnym wyjściem.


Wisła Kraków – Korona Kielce 3:0 (1:0)
Chrapek 26’, 90+1', Małecki 87'

Wisła Kraków: Miśkiewicz – Stolarski, Głowacki, Uryga (68’ Bunoza), Burliga – R. Sobolewski, Chrapek – Sarki, Boguski (84’ Garguła), Małecki – Sikorski (73’ Kosowski)

Korona Kielce: Małkowski – Kijanskas, Malarczyk, Stano, Sylwestrzak – Zawistowski (46’ Kuzera), Lenartowski (77’ Foszmańczyk) – Korzym, Jovanović, P. Sobolewski – Jamróz (46’ Stąporski)

Żółte kartki: Zawistowski, Stąporski (Korona)
Sędziował Krzysztof Jakubik (Warszawa)