Wisła jak czarna wołga. Sieje postrach w I lidze

Historia o czarnej wołdze była jednak legendą, a Biała Gwiazda prawdziwie unicestwia rywali. Śląsk przyjął przy Reymonta pięć goli.

Ani czarne stroje, w których wystąpili po raz pierwszy w historii. Ani przegrane losowanie i atakowanie do przerwy na inną bramkę niż zazwyczaj u siebie. Na razie nic nie przeszkadza Białej Gwieździe w seryjnym zwyciężaniu, bo po prostu jest fantastycznie przygotowana do sezonu. To już szósty zwycięski mecz krakowian z rzędu, ostatni tak dobry start mieli w 2009 roku. To także ich pierwsza wygrana nad Śląskiem od 2019 roku.

Wisła Kraków – Śląsk Wrocław 5:0. Dublet Angela Rodado do przerwy

Na Reymonta przyjechał zespół, który spadł z ekstraklasy i chce do niej ekspresowo wrócić. Wcześniejsze spotkania Wojskowych pokazały, że łatwo nie będzie. W hicie 6. kolejki Wisła znów była zdecydowanie lepsza i umocniła się na prowadzeniu w I lidze. Do przerwy dwa gole strzelił Angel Rodado, wykorzystując zagranie Jakuba Krzyżanowskiego spod linii (po ośmieszeniu rywala na boku) po długim podaniu Marca Carbo. Po kilku minutach wykorzystał prostopadłe podanie Kacpra Dudy po udanym odbiorze w środku pola i strzelił z bardzo ostrego kąta. Śląskowi na początku udało się pograć w okolicach pola karnego Kamila Brody, ale wraz z upływem minut pressing wiślaków działał jak należy. Mieli oni jeszcze jedną szansę, kiedy po zagraniu Macieja Kuziemki i rykoszecie piłka trafiła w słupek.

Hat-trick Rodado, 5:0

Krakowianie zaczęli z jedną, wymuszoną zmianą w składzie. Mariusza Kutwę, który doznał drobnego urazu w Pruszkowie zastąpił Austriak Darijo Grujcić. Zawodnik o podobnej charakterystyce, lubiący budować od tyłu, lewonożny. Dobrze wkomponował się do składu, który prezentuje się tak dobrze. Był to jego drugi występ i debiut od 1. minuty. Trener przyjezdnych wymienił dwa ogniwa w porównaniu ze zwycięskim spotkaniem w Głogowie. Na ławce usiedli Jakub Jezierski i Arnau Ortiz, a w ich miejsce mogli się pokazać Besar Halimi i Jehor Szarabura.

Nie był z nich zadowolony, bo w przerwie weszli Luka Marjanac i Patryk Sokołowski. Nie zdążyli nawet kilka razy kopnąć piłki, a w meczu było „pozamiatane”. Z rożnego dośrodkował Julius Ertlthaler, głową po raz drugi w sezonie trafił Wiktor Biedrzycki. Wojskowy byli bezradni, w tym starciu byli mrówką, która zderzyła się ze słoniem. Po kwadransie bez gola wypełniony kibicami stadion mógł fetować bramkę numer cztery. Odbiór Marka Carbo, przerzut Juliana Lelievelda i hat-trick Rodado. Deklasacja.

A to nie był koniec. W 84. minucie drugą asystę zanotował Krzyżanowski, zagrywając miękko na piąty metr. Najbliżej piłki był Ardit Nikaj i z wyczuciem skierował ją do bramki, strzelając debiutanckiego gola.

Wisła Kraków – Śląsk Wrocław 5:0 (2:0)

Bramki: Rodado (12., 16., 63.), Biedrzycki (47.), Nikaj (84.).

Wisła: Broda – Lelieveld, Biedrzycki, Grujcić, Krzyżanowski – Carbo (78. Nikaj), Duda (78. Staszak)  – Kuziemka, Ertlthaler (68. Igbekeme), Duarte (68. Sukiennicki) – Rodado (78. Kawała).

Śląsk: Szromnik – Guercio (80. Kurowski), Szota, Malec, Llinares – Yriarte (59. Jezierski), Samiec-Talar (69. Dziuba) – Kozak, Halimi (46. Sokołowski), Szarabura (46. Marjanac) – Warchoł.

Żółte kartki: Grujcić – Guercio.

Sędziował Paweł Malec (Łódź).