Wisła Kraków bezradna w Warszawie. Porażka z Legią
Wisła Kraków przegrała z Legią Warszawa 0:1 w spotkaniu 25. kolejki ekstraklasy. Dobra i szybka pierwsza połowa zapowiadała ogromne emocje po zmianie stron. Początkowo Biała Gwiazda rzuciła się do odrabiania strat i nawet trafiła do bramki, ale gol nie został uznany. Potem tempo meczu zdecydowanie spadło.
Wydarzenie: Wisła Kraków nie poszła za ciosem i nie odniosła drugiego z rzędu wyjazdowego zwycięstwa. Ligowy klasyk pomiędzy Legią Warszawa a Białą Gwiazdą padł łupem mistrza Polski. O trzech punktach dla gospodarzy zadecydował gol Miroslava Radovicia.
Bohater: Miroslav Radović zdobył bramkę na miarę trzech punktów. W drugiej połowie mógł dołożyć jeszcze jedno trafienie, jednak słupek uratował Wisłę. Zawodnik Legii był bardzo aktywny w ataku i grał na granicy spalonego. Dobrze funkcjonująca linia obrony krakowian ustrzegła przyjezdnych przed kilkoma groźnymi sytuacjami. W dobrej dyspozycji był również bramkarz przyjezdnych Łukasz Załuska.
Rozczarowanie: Pod nieobecność Pawła Brożka i Zdenka Ondraska szansę otrzymał Mateusz Zachara. Napastnik Wisły miał jedną dobrą sytuację w pierwszej połowie, lecz nie zdołał jej wykorzystać. Bez swoich dwóch asów krakowianie w starciu z Legią nie mieli kim sforsować obrony stołecznych.
Warto zwrócić uwagę: Legia otworzyła wynik spotkania w 11. minucie. Guilherme posłał piłkę między Tomaszem Cywką a Arkadiuszem Głowackim wprost pod nogi Miroslava Radovicia. Gracz mistrza Polski znalazł się w sytuacji sam na sam z Łukaszem Załuską i z łatwością go minął, posyłając piłkę do bramki. Chwilę wcześniej gospodarze również mieli niezłą okazję na gola. W pojedynku Kaspara Hamalainena z Załuską lepszy okazał się bramkarz gości.
- W kolejnej akcji Wisła mogła odpowiedzieć bramką. Rafał Boguski próbował zaskoczyć Arkadiusza Malarza, jednak bramkarz Legii w ostatniej chwili wybił piłkę na rzut rożny. Krakowianie mieli w pierwszej połowie jeszcze jedną groźną sytuację. W 34. minucie Mateusz Zachara przy strzale z jedenastu metrów nieznacznie się pomylił.
- Po zmianie stron Wisła mogła szybko odrobić straty. Po uderzeniu z rzutu wolnego Krzysztofa Mączyńskiego piłka zatrzepotała w siatce. Sędzia dopatrzył się jednak pozycji spalonej Ivana Gonzaleza i trafienia pomocnika Białej Gwiazdy nie uznał.
- Dynamiczna pierwsza połowa i nieznaczne prowadzenie gospodarzy zwiastowały emocje w drugiej połowie. Wrażenie to było jednak złudne. Po dobrym początku tempo gry znacznie spadło. Kibice przy Łazienkowskiej przez nieco ponad pół godziny oglądali wyjątkowo nudne widowisko. Dopiero w ostatnim kwadransie obie ekipy wzięły się do gry.
- W starciu z Legią z powodu urazu zagrać nie mogli Paweł Brożek oraz Zdenek Ondrasek.
- Z powodu żółtych kartek w kolejnym meczu z Wisłą Płock nie wystąpi Patryk Małecki.
- Legia przed pojedynkiem z Wisłą w tym roku na własnym obiekcie jeszcze nie wygrała. Zaliczyła bolesną wpadkę z Ruchem Chorzów (1:3) i zgrała na remis z zespołem z Niecieczy (1:1). Wisła z kolei w tym sezonie nie jest drużyną, która dobrze gra na wyjazdach. Drugie zwycięstwo poza własnym stadionem po serii 6 meczów bez kompletu punktów odniosła przed tygodniem w Gliwicach.
Legia Warszawa – Wisła Kraków 1:0 (1:0)
Bramka: Radović (11.)
Legia: Malarz – Jędrzejczyk, Dąbrowski, Pazdan, Hlousek – Kopczyński, Moulin (90+3. Szymański) – Guilherme (87. Jodłowiec), Odjidja-Ofoe, Hamalaanen (82. D. Nagy) – Radović.
Wisła: Załuska – Cywka, Głowacki, Gonzalez, Sadlok – Boguski (62. Videmont), Llonch, Mączyński, Brlek (83. Bartosz), Małecki – Zachara (61. Stilić).
Żółte kartki: Jędrzejczyk - Gonzalez, Małecki.
Sędziował Paweł Gil (Lublin).