Wisła Kraków. „Judaszów” było więcej
Po odejściu Krzysztofa Mączyńskiego do Legii Warszawa kibice Wisły nazywają go „Judaszem”. Nie on pierwszy i być może nie ostatni. Przed laty fani Wisły podobnych określeń używali w stosunku do Franciszka Smudy i Tomasza Frankowskiego.
Kibice Białej Gwiazdy mają za złe reprezentantowi Polski, że zamienił stadion przy Reymonta na obiekt przy Łazienkowskiej. Oczywiście można znaleźć takich, którzy transferu nie akceptują „dla zasady”, bo „prawdziwy wiślak do Legii nie przechodzi" i mało interesuje ich, że klub, który wciąż wychodzi na finansową prostą, zarobił na 30-latku ponad dwa miliony złotych. Większość jednak ma pomocnikowi za złe nie samą zmianę barw, a styl. Wypominają mu deklaracje przed kamerami i wpisy na Twitterze.
W sieci można znaleźć wiele obraźliwych postów, Mączyński nazywany jest m.in. oszustem i „Judaszem”. Nie jest pierwszym piłkarzem lub trenerem Wisły, który zasłużył według nich na takie określenie.
Pretensje do napastnika
W maju 2006 roku Wisła Kraków grała przy Reymonta z Górnikiem Zabrze. Na trybunach pojawił się Tomasz Frankowski, który został przywitany mało sympatycznym transparentem. „Mogłeś być żywą legendą, zostałeś zwykłym judaszem" – napisali na płachcie kibice Białej Gwiazdy. Pojawił się na niej również przekreślony numer 21, z którym przy Reymonta grał Frankowski. Transparent zniknął po interwencji delegata Polskiego Związku Piłki Nożnej i pracowników klubu.
Kibice mieli napastnikowi za złe, że ten odszedł z klubu latem poprzedniego roku, po nieudanej batalii zespołu o fazę grupową Ligi Mistrzów z Panathinaikosem Ateny. Piłkarz trafił do Elche, a kilka miesięcy później zmienił klub na Wolverhampton. Transfer do Hiszpanii był jednak przygotowywany od jakiegoś czasu, więc kibice zaczęli zarzucać reprezentantowi Polski, że nie zależało mu na awansie.
„Dziennik Polski” pisał wówczas, że zniesmaczony piłkarz opuścił stadion po ostatnim gwizdku sędziego. – Cóż, ktoś nie zrozumiał mojej decyzji, ale tak bywa – powiedział Frankowski.
Poszedł do Legii po zwolnieniu z Wisły
Siedem lat wcześniej, we wrześniu 1999 roku, Bogusław Cupiał zwolnił Franciszka Smudę po dobrym początku sezonu i zaledwie jednej porażce. Jeszcze jesienią zaczął pracę w Legii Warszawa, co bardzo nie spodobało się kibicom Białej Gwiazdy, którzy przygotowali transparent z napisem „Smuda Judasz”.
Smuda wracał na Reymonta jeszcze dwukrotnie. W 2001 roku przejął zespół po Adamie Nawałce, ale nie odniósł sukcesów i w marcu 2002 roku zastąpił go Henryk Kasperczak. Ponownie zespół objął, gdy Wisła nie była już na szczycie, w 2013 roku. Na stanowisku utrzymał się niespełna dwa lata i po zwolnieniu walczył z Wisłą o zaległe pieniądze. Klub musiał mu zapłacić ponad milion złotych.
Kibicom bardzo nie podobała się walka „Franza” o swoje. Gdy wiosną 2016 były selekcjoner został poważnym kandydatem na zastępstwo za Tadeusza Pawłowskiego, trybuny protestowały. Na trybunie C pojawiła się płachta z treścią „Smuda łapy precz od Wisły!”.
– Nie jest miło słuchać wyzwisk pod swoim adresem, ale ja mam grubą skórę i pewnie bym to wytrzymał. Tylko że z doświadczenia wiem, że takie okoliczności odbijają się też na piłkarzach – komentował Smuda na łamach „Gazety Krakowskiej”.
Kibice nie mieli również litości dla bramkarza Emiliana Dolhy, który w 2007 roku zamienił Wisłę na Lecha Poznań.
W 1999 byl transparent "Smuda judasz" pic.twitter.com/i1yiWi69cZ
— Mateusz Miga (@MateuszMiga) 4 marca 2016