Wisła Kraków ograła Jagiellonię i jest pewna utrzymania

Wisła Kraków pokonała Jagiellonię Białystok 1:0 w meczu 35. kolejki ekstraklasy. Biała Gwiazda wróciła na fotel lidera grupy spadkowej i w dwóch ostatnich spotkaniach tego sezonu może grać już bez presji.

Wydarzenie: Wisła Kraków po raz trzeci w tym sezonie pokonała Jagiellonię Białystok. Drugi raz dokonała tego pod wodzą Dariusza Wdowczyka. Podopiecznym trenera Michała Probierza Biała Gwiazda w tym sezonie wyraźnie nie leży.

Bohater: Duet Małecki-Brożek siał zagrożenie pod bramką Bartłomieja Drągowskiego. Po ich akcji Wisła objęła prowadzenie w 25. minucie meczu. Z lewej strony w pole karne podawał Patryk Małecki. W szesnastce gości idealnie znalazł się Paweł Brożek, który bez problemu pokonał bramkarza Jagiellonii. Dla Brożka jest to już trzecie z rzędu trafienie głową. Wcześniejsze dwa zaliczył w starciu z Koroną Kielce.

W samej końcówce pierwszej połowy duet Małecki-Brożek mogli niemal skopiować akcję bramkową. Tym razem jednak najlepszy strzelec Wisły posłał piłkę ponad poprzeczką. Po zmianie stron Brożek w dalszym ciągu był aktywny i miał dwie kapitalne sytuacje. Wpierw wychodził sam na sam, przerzucił piłkę nad bramkarzem i padł na murawę. Według sędziego wszystko odbyło się zgodnie z przepisami. Chwilę później Brożek znów głową uderzał na bramkę Drągowskiego. Tym razem jednak szczęście było po stronie gości.

Rozczarowanie: W starciach Wisły Kraków z Jagiellonią Białystok padało dotychczas dużo bramek. W pierwszym meczu w Białymstoku Biała Gwiazda wygrała 4:1, a w rewanżu przy Reymonta 5:1. Tym razem jednak goli było jak na lekarstwo. Powód do radości dał kibicom tylko Brożek.

Warto zwrócić uwagę: Przez pierwsze 25 minut gry niewiele działo się na boisku przy Reymonta.  Dwukrotnie na bramkę Jagiellonii uderzał Krzysztof Mączyński, lecz większego zagrożenia pod bramką Bartłomieja Drągowskiego nie stworzył. Dopiero trafienie Brożka podgrzało nieco atmosferę. Jagiellonia była bardzo groźna w kontratakach.

- W 36. minucie doszło do dość niespodziewanej zmiany. Z powodu kontuzji boisko opuścił sędzia główny spotkania Jarosław Przybył. Jego miejsce zajął Tomasz Wajda, który do tego czasu pełnił funkcję arbitra technicznego. Sędzia Wajda nie do końca radził sobie z presją i w drugiej połowie podjął kilka kontrowersyjnych decyzji.

- Po zmianie stron Jagiellonia szukała wyrównującego gola. W 55. minucie bramkarskie umiejętności bramkarza Wisły sprawdził Karol Mackiewicz, lecz Michał Miśkiewicz popisał się świetnym instynktem i wybił piłkę na rzut rożny. Po stałym fragmencie stojący na wprost bramki Łukasz Burliga minimalnie się pomylił i posłał piłkę nad poprzeczką. Chwilę później po rzucie wolnym przechytrzyć Miśkiewicza próbował jeszcze Konstantin Vassiljev. Uderzył płasko po ziemi i piłka wpadła wprost w objęcia bramkarza Białej Gwiazdy.

- W składzie Wisły zabrakło pauzujących za kartki Arkadiusza Głowackiego i Bobana Jovicia oraz kontuzjowanych Petara Brleka, Michała Buchalika i Rafała Pietrzaka.

- Co ciekawe, Bartłomiej Drągowski na mecz w Krakowie przyleciał awionetką, ponieważ rano pisał jeszcze maturę z języka angielskiego.

Wisła Kraków – Jagiellonia Białystok 1:0 (1:0)

Bramki: Brożek (25.)

Wisła: Miśkiewicz – Bartosz, Guzmics, Sadlok, Cywka – Boguski (80. Drzazga), Mączyński, Wolski (72. Popović), Małecki – Brożek (85. Uryga), Ondrasek.

Jagiellonia: Drągowski – Tomasik, Guti, Szymonowicz, Burliga – Romańczuk, Grzyb (82. Grzelczak) – Mackiewicz (68. Mystkowski), Vassilijev, Frankowski (46. Świderski) – Cernych.

Żółte kartki: Bartosz, Ondrasek – Burliga, Grzyb, Szymonowicz.

Sędziował Jarosław Przybył (Kluczbork). Od 36. minuty Tomasz Wajda (Łodygowice).