Wisła–Miedź: Koszmarna kontuzja obrońcy, trener podał pierwsze szczegóły
Wisła Płock i Miedź Legnica zagrają w finale baraży o awans do ekstraklasy. Obie drużyny spadły z niej w 2023 roku. 12 miesięcy wcześniej z elitą pożegnała się Wisła Kraków i na razie nie zdołała do niej wrócić. W czwartek pogrzebała swoje szanse, ulegając przed własną publicznością Miedzi 0:1.
Zmiana Tamasa Kissa. Jop zrobił to po raz pierwszy
W doliczonym czasie Jop zmienił Tamasa Kissa, który między połowami zastąpił Angela Baenę. – Nie dał dobrej zmiany. Nie poradził sobie z presją, stąd wejście Jesusa Alfaro, który przez długi czas bardzo mocno pracował, wyróżniał się w treningach i w mojej ocenie dobrze grał w ostatnich meczach. Miał dobre wejście, chyba w pierwszym kontakcie był bliski zdobycia bramki – tłumaczył trener, nawiązując do jego uderzenia w poprzeczkę po rykoszecie od rywala.
Dla Węgra był to trudny moment i Jop zdaje sobie z tego sprawę. – Nie lubię tego robić, wcześniej mi się to nie zdarzyło. Nie jest to też przyjemna sytuacja dla zawodnika, ale zawsze staram się myśleć o tym, by jak najwięcej skorzystał zespół – mówił szkoleniowiec.
Jego zdaniem Wisła nie zasłużyła na porażkę, ale piłka bywa brutalna. Choć mieli problem w wysokim pressingu, to stworzyli wiele sytuacji, które mogli zamienić na gole. Szczęście nie było z nimi: Kacper Duda i Alfaro posłali piłkę na poprzeczkę, a Łukasz Zwoliński uderzył w słupek. – Mimo, że każdy zostawił dużo zdrowia, chęci, wysiłku, zaangażowania, starał się robić, co mógł i nie kalkulował, schodzimy ze spuszczoną głową, bo na pewno wszyscy inaczej to sobie wyobrażaliśmy w Krakowie – zakończył gorzko.