Wisła nadaje ton, Brożek wyciąga wnioski z nauczki

Krakowianie wciąż zamykają tabelę, ale rywale - na razie ci z dolnej ósemki - zaczynają czuć na plecach oddech piłkarzy Dariusza Wdowczyka.

Nadawali ton

Po niedzielnym remisie w Poznaniu, krakowianie mają 11 punktów. Do środka tabeli, która na razie powinna być ich celem, mają trzy-cztery punkty straty. Wisła nie potrafi jeszcze seryjnie zwyciężać, ale trener i piłkarze znaleźli sposób, by przestać seryjnie przegrywać, jak miało to miejsce między drugą i ósmą kolejką Lotto Ekstraklasy. Poczynania Białej Gwiazdy są również coraz lepsze dla oka.

Choć w Poznaniu krakowianie punkt wydarli Lechowi w końcówce, to przez większość czasu gry nie odstawali, a nawet byli lepsi. Przy piłce minimalnie częściej byli gospodarze (51 procent do 49 procent), ale piłkarze Wisły strzelali częściej (11 do 17) i celniej (4 do 6).

Trener Kolejorza Nenad Bjelica uważa, że co najmniej połowa jego piłkarzy zagrała poniżej oczekiwań. – Nawet gdybyśmy wygrali, to nie byłoby to sprawiedliwy wynik. Wisła zasłużyła na wyrównującego gola – nie krył szkoleniowiec.

– Nadawaliśmy ton grze. Gratulacje dla moich zawodników za dyscyplinę taktyczną. Nie było to perfekcyjne spotkanie, bo popełniliśmy błąd przy bramce dla Lecha, ale na pewno zagraliśmy bardzo dobrze – podkreślał Dariusz Wdowczyk.

Na Niecieczę na sto procent

Drugiego gola w sezonie, a 134. w ekstraklasie zdobył Paweł Brożek. W niedzielę napastnik był rezerwowym, bo ostatnio leczył uraz mięśnia dwugłowego. Nie był jeszcze gotowy na sto procent, ale też nie wybiegł na boisko za szybko, co zdarzyło mu się już w tych rozgrywkach. – Poprzedni uraz dużo mnie nauczył. Rozpocząłem wtedy mecz ze Śląskiem z niedoleczoną kontuzją i nie mogłem zbyt wiele dać drużynie. Teraz spokojnie potrenowałem i mam trochę czasu, żeby przygotować się do kolejnego spotkania – mówi piłkarz na oficjalnej stronie klubu.

Kolejne spotkanie krakowian już w piątek o godzinie 20.30 z Bruk-Bet Termaliką Nieciecza.