"Wisła to największe wyzwanie w mojej karierze" [Rozmowa]
W poprzednim sezonie strzelił siedem bramek i miał osiem asyst. – W Wiśle jestem w stanie ten wynik poprawić – deklaruje nowy obrońca krakowian Adam Mójta w pierwszym wywiadzie po podpisaniu dwuletniego kontraktu z Białą Gwiazdą.
Michał Knura, LoveKraków.pl: Oprócz Wisły chciały pana Cracovia i Pogoń, które ostatnie rozgrywki zakończyły wyżej Białej Gwiazdy, bo w grupie mistrzowskiej. Dlaczego wybrał pan klub z ulicy Reymonta?
Adam Mójta: Zastanawiałem się, który kierunek będzie dla mnie najlepszy. Zaważyły rozmowy z trenerem, który powiedział, że bardzo na mnie liczy. Rozmawialiśmy po ostatnim meczu w Bielsku-Białej, kiedy Podbeskidzie było już zdegradowane do I ligi. Dariusz Wdowczyk dał mi zielone światło, ja wykorzystałem szansę, dogadałem się z klubem i trafiłem do Wisły. Bardzo się z tego cieszę.
Mimo pana dobrej gry przede wszystkim w ofensywie, Podbeskidzie spadło z ekstraklasy.
Piłka niestety nie jest sportem indywidualnym. Kilka czynników złożyło się na to, że spadliśmy do I ligi. Gdybyśmy nie zawiedli jako zespół, to pewnie wciąż grałbym w Podbeskidziu. Życie potoczyło się inaczej i przede mną największe wyzwanie w karierze. Wisła to jeden z trzech najlepszych klubów w Polsce.
Ostatnio jednak sportowo nie zachwyca.
Mimo słabszego momentu to wciąż marka, która budzi szacunek i przyciąga. Będę chciał dołożyć cegiełkę od siebie, by w kolejnym sezonie zespół był wyżej w tabeli.
Będzie pan w stanie poprawić indywidualne statystyki?
W Wiśle jestem w stanie ten wynik poprawić. Czemu nie? Trzeba stawiać sobie wyższe wymagania.
Prześladuje pana jakiś pech? W dwóch ostatnich sezonach dwa razy spadał pan do I ligi.
Nie myślałem o tym, choć miłe to nie jest. W Wiśle nikt nie wyobraża sobie spadku. Pora zakończyć złą passę.
Pojawiły się sugestie, że trener mógłby z pana inklinacji ofensywnych skorzystać na lewej pomocy, a nie obronie.
Gdzie mnie wystawi, tam zagram. Teraz to pytanie nie do mnie. Mam smykałkę do gry do przodu i w Wiśle będę chciał pomóc kolegom z ofensywy.
Zawodnicy, którzy ostatnio grali w Podbeskidziu, obierają krakowski kierunek. Pan jest w Wiśle, wcześniej z Cracovią związał się Mateusz Szczepaniak.
Mieliśmy dobry kontakt i tak pozostanie. Nie zmieni tego fakt, że gramy w dwóch klubach z tego samego miasta, które ze sobą rywalizują. Przed derbami wkurzać Mateusza nie będę (śmiech).
Pana najbliższe plany?
Krótki urlop, naładowanie baterii i jak najlepsze przygotowanie się do sezonu. Z aklimatyzacją problemów nie będzie.