Wisła pierwszym półfinalistą PP. Małecki Show!
Wisła Kraków w drugim meczu ćwierćfinałowym Pucharu Polski zdemolowała Jagiellonię Białystok 4:2. Wiślacy pewnie awansowali do półfinału, a ich bohaterem został Patryk Małecki, autor gola i trzech asyst.
Spoglądając na warunki atmosferyczne, w jakich miał odbyć się mecz, trudno było spodziewać się czegoś dobrego. Jeszcze pięć minut przed pierwszym gwizdkiem organizatorzy walczyli z zalegającą na murawie sporą warstwą śniegu przy pomocy... ciągnika. Tymczasem piłkarze Jagielloni i Wisły stworzyli całkiem przyjemne dla oka widowisko, w którym zrozumiały brak finezji wynagrodzili kibcom niezłą strzelaniną.
Zabrakło tylko... emocji, o co zadbali sami Wiślacy. Kwestię awansu do półfinału rozstrzygnęli już po 20 minutach, gdy po dośrodkowaniu Małeckiego piłkę do bramki Słowika klatką piersiową skierował Burliga. Stało się jasne, że doliczając straty z pierwszego meczu w Krakowie, białostoczanom pozostaje jednynie walka o zachowanie twarzy. Ostatecznie nie udało im się osiągnąć nawet tego.
Największa w tym zasługa wspomnianego Patryka Małeckiego, który na stadionie przy ul. Słonecznej 1 miał prawdziwy dzień konia. Niespełna kwadrans po golu Burligi zaliczył kolejną asystę, wykładając piłkę do pustej bramki Boguskiemu. A tuż po zmianie stron z rzutu rożnego dośrodkował wprost na głowę Sobolewskiego. Swój znakomity występ podkreślił jeszcze golem w 89 minucie, ustalającym wynik spotkania na 4:2.
- Pochodzę z Suwałk, gdzie za Białymstokiem się nie przepada, więc tym bardziej cieszę się z dobrego meczu. Gola dedykuję dziadkowi, który prosił mnie, bym trafił do siatki właśnie tutaj - powiedział Mały przed kamerą Orange Sport. Narzekał jednak, że Wisła nie potrafiła ustrzec się "smrodu" pod własną bramką. Miał na myśli ładne gole Daniego Quintany. Hiszpan przy stanie 0:3 dwukrotnie zakręcił krakowską defensywą i umieścił piłkę w siatce, dzięki czemu gospodarze na moment złapali kontakt z rywalem. To jedyny, choć spory kamyk wrzucony do ogródka wiślaków po konfrontacji z Jagiellonią.
W tym konkretnym przypadku na pojedyncze błędy w tyłach można spojrzeć przez palce. Cel, jakim był awans do półfinału został osiągnięty, co w przypadku trapionej problemami Białej Gwiazdy trudno przecenić. Teraz zespół Kulawika będzie trzymał kciuki, by w kolejnej rundzie uniknąć dwumeczu z Legią. W obliczu prawdopodobnego tytułu mistrzowskiego dla warszawian, finał Legia - Wisła w krajowym pucharze dałby drużynie spod Wawelu udział w kolejnej edycji Ligi Europy.
Jagiellonia - Wisła 2:4
Quintana 56, 70 - Burliga 21, Boguski 35, Sobolewski 49, Małecki 89
Jagiellonia: Słowik - Norambuena, Ukah, Dźwigała, Hanzel (46 Modelski) - Quintana, Bandrowski, Kim, Kupisz (46 Smolarek) - Gajos, Plizga (65 Fidziukiewicz)
Wisła: Pareiko - Jovanović, Czekaj (46 Sarki), Jaliens, Bunoza - Sobolewski, Wilk - Burliga, Chrapek (85 Brud), Małecki (66 Stolarski) - Boguski
Sędziował: Szymon Marciniak (Płock)
Żółte kartki: Ukah, Norambuena - Sobolewski
W pierwszym meczu: 2:0 dla Wisły
Awans: Wisła