Wisła pozwoliła Pogoni odnieść pierwsze wyjazdowe zwycięstwo
Pogoń Szczecin na własnym stadionie nie zwykła tracić punktów, lecz na wyjazdach wiodło się jej wręcz odwrotnie. W czterech meczach nie odniosła żadnego zwycięstwa, trzy razy remisowała i raz poniosła porażkę. Wisła Kraków mogła szybko marzenia o pierwszym wyjazdowym zwycięstwie wybić Portowcom z głowy, bowiem już w 8. minucie spotkania w Krakowie Felicio Brown Forbes w sytuacji sam na sam umieścił piłkę w siatce. Arbiter liniowy nie miał jednak wątpliwości, że chwilę wcześniej napastnik gospodarzy był na spalonym i chorągiewka powędrowała w górę.
W sytuacji sam na sam z bramkarzem kilka minut później znalazł się były piłkarz Białej Gwiazdy Jean Carlos Silva. Zawodnik Pogoni sprytnie przyczaił się za obrońcami Wisły i w idealnym momencie wbiegł w sam środek pola karnego, kierując piłkę do bramki. Goście nie spoczęli na laurach i szukali kolejnego trafienia, zmuszając krakowian do obrony własnej bramki.
Przejawy kryzysu
Po zmianie stron gra wyglądała podobnie jak w pierwszych 45 minutach. Początkowo grę prowadzili gracze Białej Gwiazdy, którzy wraz z upływającym czasem tracili kontrolę nad wydarzeniami boiskowymi. Nadzieją mógł być dla nich ostatni kwadrans. Szczecinianie mieli za sobą mecze, gdzie w końcówkach zwycięstwo wymykało im się z rąk. Trzy ostatnie spotkania kończyły się bardzo podobnie, w pojedynkach z Lechem Poznań i Radomiakiem Radom o podziale punktów zadecydowały bramki strzelone w 90. minucie, a przed tygodniem Rafał Kurzawa na nieco dziesięć minut przed końcem meczu z Cracovią umieścił piłkę we własnej bramce.
Potyczka z Pogonią miała pokazać, że wysoka porażka z Lechem przed tygodniem dla Wiślaków była tylko wypadkiem przy pracy. O ile humory krakowian po zwycięstwie w Pucharze Polski nad Stalą Mielec mogły się poprawić, o tyle gra podopiecznych trenera Adriana Guli trochę temu przeczyła. Pogoń grała mocno skoncentrowana i niechętnie meldowała się pod własną bramką, na co gospodarze nie potrafili znaleźć sposobu.
Dopiero w końcówce Wisła była bliska wyrównania. Michal Frydrych kapitalnie znalazł się w polu karym rywala i głową uderzył na bramkę. Piłka jednak nie znalazła się w siatce. Sędzia doliczył pięć minut, ale gospodarze choć śmielej podchodzili pod szesnastkę Pogoni nie zdołali strzelić gola i tym samym zanotowali drugą z rzędu porażkę.
Wisła Kraków – Pogoń Szczecin 0:1 (0:1)
Bramka: Silva (15.)
Wisła: Kieszek –Hanousek, Frydrych, Szota, Gruszkowski (77. Szot), El Mahdioui, Młyński (46. Kliment), Skvarka (85. Sobol), Yeboah, Żukow (66. Savić), Forbes (46. Hugi).
Pogoń: Stipica – Stolarski, Triantafyllopoulos, Zech, Bartkowski, Dąbrowski, Kozłowski (65. Kurzawa), Kowalczyk, Silva (72. Zahović), Grosicki (65. Kucharczyk), Parzyszek (65. Smoliński, 78. Żurawski).
Żółte kartki: Forbes, Savić – Bartkowski, Kucharczyk.
Sędziował Szymon Marciniak (Płock).