Wisła przestała czekać na mannę z nieba [Komentarz]

Początek akcji „Wisła Kraków to nasza historia” jest dobrym sygnałem. Wisła przestaje narzekać, że jest biednie i zaczyna działać, by wyjść z przeciętności. Nie czeka na mannę z nieba i przestaje liczyć, że Bogusławowi Cupiałowi lub innemu chętnemu inwestorowi przypadkiem wypadnie z kieszeni plik banknotów. Chce sama wstać z kolan z pomocą kibiców. To może w niedalekiej przyszłości pomóc w  znalezieniu zamożnego sponsora, który poda jej rękę. I pomoże wrócić na szczyt.

Klub zwrócił się do kibiców o wsparcie. Wszystko po to, by szybciej spłacić zadłużenie i wrócić na szczyt. Nieudana walka o Ligę Mistrzów do dziś przy Reymonta odbija się czkawką. Za  niezrealizowane marzenie Wisła płaci wysoką cenę. Projekt będzie się odbywał na zasadzie crowdfundingu na platformie fans4club.com. Cel minimum to zebranie 380 tysięcy złotych. Maksimum? Dwa razy więcej. Zwieńczeniem akcji będzie spotkanie obecnej drużyny z legendami Białej Gwiazdy – Mirosławem Szymkowiakiem, Tomaszem Frankowskim, Kamilem Kosowskim i innymi. Kolejne nazwiska klub będzie podawał w każdą środę o godzinie 19:06. Mecz zostanie rozegrane w niedzielę, 10 października, o godzinie 15.30. Za pomoc kibice będą nagradzani. Zdjęcia hojnych fanów będą widoczne na interaktywnej panoramie stadionu, tablicy pamiątkowej. Do sprzedaży trafią również okolicznościowe koszulki.

Brawo! Wisła zaczęła działać, a nie tylko narzekać na biedę. Za miesiąc dowiemy się, ilu wiernych kibiców ma Biała Gwiazda. Jestem ciekaw, czy na  stadionie pojawi się ponad 20 tysięcy, czy tak mało jak na ostatnich meczach ligowych (średnia z tego sezonu nieco ponad 11 tysięcy). W jubileuszowym roku 2016 (110-lecie klubu) Wisła może być dużo bliżej zrealizowania celu, jakim jest spłata długów. To jeszcze trochę potrwa, ale warto zrobić kolejny krok. Czekanie na mannę z nieba nic by nie dało.