„Wisła robi na złość piłkarzowi, bo właściciel jest uczulony na słowo Legia"
Jeden z najbardziej utalentowanych zawodników młodego pokolenia w Polsce wiosną nie znalazł miejsca nawet w kadrze meczowej drużyny juniorów Wisły Kraków. – Wprost nam powiedziano, że to kara za podpisanie kontraktu z Legią Warszawa! – grzmi Robert Ledóchowski, agent Konrada Handzlika.
Kontrakt z Legią początkiem kłopotów
Konrad Handzlik jest jednym z dwóch piłkarzy Białej Gwiazdy, którzy zimą podpisali kontrakty z Legią Warszawa. Bramkarz Radosław Cierzniak po zesłaniu do rezerw poskarżył się na klub Izbie do Spraw Rozstrzygania Sporów Sportowych i jego kontrakt został rozwiązany z winy krakowian (Wisła może się jeszcze odwoływać). Podobnie postąpił 18-letni pomocnik, który uznał, że lepsze warunki rozwoju będzie miał w stolicy. Zgodnie z prawem, pół roku przed końcem umowy w Krakowie (30 czerwca) miał możliwość związania się z innym pracodawcą.
– Stawialiśmy sprawę jasno, niczego nie robiliśmy za plecami Wisły. Nie zdecydowaliśmy się później na zgłoszenie sprawy do Izby do Spraw Rozstrzygania Sporów Sportowych, bo Konrad nie chce palić za sobą mostów. Być może za kilka lat będzie chciał wrócić do klubu, w którym się wychował – mówi Robert Ledóchowski, menedżer zawodnika.
„To jest kara”
Po tym, jak Konrad Handzlik nie przedłużył umowy z Białą Gwiazdą, został przesunięty do zespołu Centralnej Ligi Juniorów. Tam trenuje, ale grać nie może. – W klubie wprost mi powiedzieli, że to kara. W Wiśle jest wielu dobrych ludzi, ale klub musi robić zawodnikowi na złość, bo właściciel [Bogusław Cupiał-przyp.red.] jest uczulony na słowo „Legia” – twierdzi agent młodzieżowego reprezentanta.
Robert Ledóchowski twierdzi, że klub nie skorzystał z oferty wcześniejszego wykupu zawodnika. – Legia oferowała 250 tysięcy złotych. Na rundę wiosenną pomocnika chciał wypożyczyć z kolei Górnik Łęczna, ale odpowiedź Wisły także była negatywna – twierdzi agent.
Powołania do kadry
Konrad Handzlik trenuje więc z zespołem Kazimierza Kmiecika, ale wiosną ani razu nie znalazł się w kadrze na mecz juniorów. – Kilka razy przy wszystkich pytał trenerów, czy może grać, ale zawsze słyszał „nie” – mówi nam inny z młodych zawodników Wisły. Wiślak może więc liczyć tylko na występy w reprezentacji. W tym roku w kadrach do lat 18 i 19 wystąpił już sześć razy.
– Jak na jego wiek, to dzielnie to znosi. Na szczęście niedługo skończą się problemy – mówi Robert Ledóchowski. Z naszych informacji wynika, że poza brakiem powołań do kadry na mecze Wisła nie robi piłkarzowi innych problemów. Na przykład pensje wynikające z kontraktu dostaje regularnie.
„Wszystko już powiedzieliśmy”
O powody takiej sytuacji zawodnika, zapytaliśmy Wisłę. Otrzymaliśmy lakoniczny komunikat. – Wszystko, co mieliśmy do powiedzenia w kwestii Konrada Handzlika, zostało już oficjalnie zakomunikowane. W trwającym tygodniu skupiamy się na najważniejszym w tym sezonie domowym meczu z Zagłębiem Lubin i to jest nasz priorytet. Gorąco wierzymy, że przy wsparciu z trybun sięgniemy po tak istotne dla naszej drużyny zwycięstwo – odpisał nam rzecznik Damian Juszczyk.
Brak śladów na stronie
Młodego pomocnika próżno szukać nie tylko w składach drużyn Białej Gwiazdy. Oficjalny serwis klubu jako jedynego pomija go również przy okazji powołań czy występów w reprezentacji. Jeszcze jesienią takie newsy były czymś normalnym, ale na wiosnę nie pojawiła się żadna informacja, choć Konrad Handzlik wystąpił w sześciu meczach z orłem na piersi. – Widzi pan, to wszystko z góry na dół zaplanowane w najmniejszym calu – przekonuje Robert Ledóchowski.