Wisła spływa coraz niżej. Kolejna porażka Białej Gwiazdy
Po porażkach z Cracovią, Lechem i Legią, perturbacjach kadrowych i zmianach na stanowisku szkoleniowca Wisła Kraków pojechała do Gdańska. Spotkania Białej Gwiazdy z Lechią to od lat mecze przyjaźni wśród kibiców. W sobotę gospodarze nie wyświadczyli jednak przyjacielskiej przysługi Wiśle i bezlitośnie ograli ją do zera.
Wydarzenie: Po raz pierwszy w protokole meczowym obok słowa „Trener” pojawiło się nazwisko Kazimierza Kmiecika. To on oficjalnie prowadził dziś drużynę Białej Gwiazdy, chociaż w swojej strefie dużo bardziej aktywny był Marcin Broniszewski. Kmiecik oficjalnie został włączony do sztabu szkoleniowego pierwszej drużyny na dwa dni przed meczem i w ostatnich dwóch spotkaniach w tym roku będzie współprowadził Białą Gwiazdę z Broniszewskim.
Bohater: Sebastian Mila. Wracający do składu Lechii pomocnik rozegrał w sobotę naprawdę niezłe zawody i obok Michała Maka był jednym z najlepszych zawodników na boisku. Reprezentant Polski asystował przy obu zdobytych przez gospodarzy bramkach i przyczynił się w znacznym stopniu do zwycięstwa nad Wisłą.
Rozczarowanie: Czy kibiców Wisły cokolwiek może jeszcze rozczarować? Po tak fatalnej serii w prestiżowych meczach z Cracovią, Lechem i Legią gorzej przy Reymonta być już chyba nie może. Teraz można już tylko zakasać rękawy, wyjść na boisko w ostatniej tegorocznej kolejce i liczyć na to, że zima przyniesie w Krakowie pozytywy.
Warto zwrócić uwagę: - Niespodzianką była obecność w wyjściowym składzie młodego Jakuba Bartosza. 19-latek przed tygodniem w meczu z Legią z konieczności wszedł na boisko z ławki i zaprezentował się z dobrej strony. Mało kto spodziewał się jednak, że zawodnik, który rundę jesienną spędził w drużynie rezerw, pojawi się w meczu w Gdańsku na boisku od pierwszej minuty.
- Wiślacy rozpoczęli mecz lepiej, ale jako pierwsi trafili zawodnicy gospodarzy. W 36. minucie Richard Guzmics stracił piłkę na rzecz Sebastiana Mili, ten wrzucił na głowę Michała Maka, który już wcześniej próbował pokonać Radosława Cierzniaka, ale dopiero wtedy zdołał pokonać bramkarza Wisły.
- Jeszcze przed przerwą z drobnym urazem boisko opuścił Maciej Sadlok. Lewego obrońcę zastąpił rzucany ostatnio po pozycjach Tomasz Cywka.
- Dziesięć minut po zmianie stron zrobiło się już 2:0. Wiślacy wyprowadzili błyskawiczną kontrę, którą - przy drobnym błędzie Krzysztofa Mączyńskiego - na bramkę zamienił Maciej Makuszewski.
- Aż 20 minut dostał dziś od duetu trenerskiego Kamil Kuczak. Młodziutki zawodnik ustawiony został na lewym skrzydle, jednak - co raczej nie dziwi - nie był w stanie odmienić losów tego spotkania. 90 minut rozegrał za to Jakub Bartosz, który miał nawet szansę na zdobycie bramki, ale górą wyszedł z tej sytuacji Marko Marić.
- Porażka w Gdańsku sprawiła, że Wisła w tabeli spadła na 10. miejsce. W piątek Białą Gwiazdę wyprzedziła Jagiellonia Białystok, a za sprawą bezpośredniego starcia również Lechia przeskoczyła podopiecznych duetu Kmiecik-Broniszewski.
Lechia Gdańsk - Wisła Kraków 2:0 (1:0)
Bramki: Mak (36.), Makuszewski (55.)
Lechia: Marić - Stolarski, Janicki, Gerson, Wawrzyniak - Borysiuk (86. Wojtkowiak), Kovacević, Mila (75. Chrapek), Makuszewski, Peszko - Mak (90+2. Haraslin).
Wisła: Cierzniak - Bartosz, Głowacki, Guzmics, Sadlok (40. Cywka) - Mączyński, Uryga, Crivellaro (53. Popović), Boguski, Burliga (72. Kuczak) - Jankowski.
Żółte kartki: Stolarski, Makuszewski - Sadlok, Boguski, Cywka.
Sędziował Piotr Lasyk (Bytom).