Wisła traci zwycięstwo w końcówce. Świetny meczu Buchalika
Sekundy dzieliły Wisłę Kraków od pierwszego zwycięstwa w Poznaniu po trzech latach przerwy. Biała Gwiazda nieźle grała do przerwy i objęła prowadzenie po golu Carlitosa. W drugiej połowie dała się jednak zdominować gospodarzom, którzy wyrównali w ostatniej minucie doliczonego czasu.
Dobre wejście Wojtkowskiego, słaby Perez
Trener Wisły musiał zrobić dwie zmiany w składzie. Krakowianie pierwszy raz w tym sezonie zmuszeni byli sobie radzić bez Ivana Gonzaleza. Pauzującego za kartki Hiszpana na środku obrony zastąpił Zoran Arsenić, a na prawą wrócił Tomasz Cywka. Nie mógł zagrać również kontuzjowany Paweł Brożek, więc Hiszpan zrezygnował z gry dwójką napastników i od początku szansę dostał Victor Perez. Środkowy pomocnik ma świetne CV, ale nie pokazuje na razie nic ciekawego. Może potrzebuje jeszcze czasu, bo przed przylotem do Krakowa miał długą przerwę.
Szansę na pewno wykorzystał Kamil Wojtkowski. Na rozgrzewce urazu doznał Pol Llonch, więc Kiko Ramirez miał kolejny twardy orzech do zgryzienia, kim zastąpić rodaka. Postawił na Wojtkowskiego, który o tym, że wyjdzie od początku, dowiedział się około 20 minut przed początkiem meczu. 19-latek pech kolegi wykorzystał dla siebie i dobra drużyny najlepiej, jak mógł. W 8. minucie opanował w polu karnym trudną piłkę i wystawił ją Carlitosowi. Najlepszy snajper Białej Gwiazdy przy Bułgarskiej zdobył swoją dziesiątą bramkę w sezonie.
Kapitalne interwencje Buchalika
Lech zaczął dochodzić do głosu, rosła jego przewaga w posiadaniu piłki, co przełożyło się również na kilka dobrych sytuacji. Do przerwy Wisła nie oddała już celnego strzału, a miejscowi w pierwszej połowie mieli ich aż pięć. Schodząc do szatni krakowianie mogli remisować, a nawet przegrywać, ale jak w transie bronił Michał Buchalik. Bramkarz Wisły zatrzymał groźne uderzenia Macieja Gajosa, Macieja Makuszewskiego, Darko Jevticia i Radosława Majewskiego. Nawet gdy popełnił błąd, to efektownie go naprawił i nie dał piłce wpaść do siatki. W Wiśle warto też pochwalić Vullneta Bashę, który świetnie spisywał się w środku pola.
Napór Lecha i gol w doliczonym czasie gry
Po zmianie stron Kolejorz robił, co mógł, by jakoś wepchać piłkę do bramki Buchalika i zepchnął Wisłę do głębokiej defensywy. Piłkarzom Nenada Bjelicy brakowało jednak spokoju, a gdy trzeba było, na posterunku wciąż był bramkarz Wisły. Szkoleniowiec gospodarzy wpuścił Denisa Rakelsa za jednego ze stoperów i przesunął na środek brony Łukasza Trałki. Kolejne ofensywne zmiany, czyli wejścia Niklasa Barkrotha i Mihai Raduta długo również nie przynosiły owoców.
Wisła dostała sygnał ostrzegawczy w 87. minucie, ale gol Lecha nie został uznany. Buchalik był absorbowany przez będącego na spalonym innego zawodnika Kolejorza i po decyzji asystenta oraz sprawdzeniu sytuacji przez VAR, Daniel Stefański podjął słuszną decyzję. Ostatni głos należał jednak do gospodarzy, którzy wyrwali punkt 20 sekund przed końcem doliczonego czasu gry. Jevtić przejął wybitą piłkę i z pola karnego uderzył tak, ze Buchalik nie mógł już nic zrobić.
W drugiej połowie wiślacy oddali jeden celny strzał, ale próba Jesusa Imaza nie sprawiła kłopotów Matuszowi Putnockiemu. Po pięciu tygodniach przerwy na boisku pojawił się Tibor Halilović. Sztab szkoleniowy uważa, że powinien poprawić grę w obronie i utalentowany Chorwat w Poznaniu musiał pracować głównie na swojej połowie.
Lech Poznań – Wisła Kraków 1:1 (0:1)
Bramki: Jevtić (90.) - Carlitos (8.).
Lech: Putnocky – Gumny (81. Barkroth), L. Nielsen (71. Rakels), Dilaver, Kostewycz - Trałka, Gajos (83. Radut) - Makuszewski, Majewski, Jevtić - Gytkjaer.
Wisła: Buchalik – Cywka, Głowacki, Arsenić, Sadlok – Basha, Wojtkowski (71. Halilović) – Boguski (67. Ze Manuel), Perez, Imaz – Carlitos (76. Bałaniuk).
Żółta kartka: Gumny.
Sędziował Daniel Stefański (Bydgoszcz).