Wisła w strefie spadkowej! Po raz pierwszy w erze Cupiała

Wisła Kraków przegrała u siebie mecz za sześć punktów z Podbeskidziem Bielsko-Biała 1:2 i znalazła się w strefie spadkowej. Jest to dziewiąty mecz z rzędu, którego Biała Gwiazda nie potrafiła wygrać. Ostatni raz tak źle było w sezonie 1993/1994.

Wydarzenie: W  80. minucie Podbeskidzie ruszyło z kolejną kontrą w drugiej części gry. Bezwzględny był Samuel Stefanik, który nie tylko dał Góralom zwycięską bramkę, ale też zepchnął Białą Gwiazdę do strefy spadkowej. Wisła w tym miejscu jest po raz pierwszy od sezonu 1997/98.

Bohater: Rafał Wolski, choć przy Reymonta oficjalnie jest od środy i za dużo czasu na treningi i zgranie się z zespołem nie miał, dobrze się prezentował. Jak na zawodnika, który w ostatnich trzech latach mecze częściej oglądał z ławki bądź trybun, wyszedł na murawę bez kompleksów. W 19. minucie na trzydziestym metrze  dopadł do piłki, urwał się obrońcom i wpadł w pole karne. Bramkarz Górali musiał mocno się wyciągnąć , by ustrzec się przed utratą bramki. Skończyło się tylko na rzucie rożnym. Z kibicami Wolski przywitał się nie tylko ładną grą, ale też asystą przy golu Ondraska.

Rozczarowanie: Wisła po zmianie stron miała kilka szans na podwyższenie prowadzenia. Szczęścia szukał Denis Popović, który jeśli nie sam uderzał, to dogrywał do Ondraska. Idealną sytuację zmarnował Tomasz Cywka. Los bywa przewrotny, a Wisła podobnie jak w meczu z Łęczną boleśnie się o tym przekonała. Zamiast bramki na 2:0, straciła gola po rzucie karnym. Podbeskidzie ruszyło z kontrą, a sędzia dopatrzył się zagrania ręką w obrębie jedenastki i wskazał na wapno. Mateusz Możdżeń ze stoickim spokojem posłał piłkę do bramki.

Warto zwrócić uwagę: Wisła Kraków po 534 minutach bez gola nie zamierza powtarzać już tak niechlubnej serii. Pierwszego gola na wiosnę zdobył Donald Guerrier w meczu z Górnikiem Łęczna, a kolejne trafienie zaliczył Zdenek Ondrasek w meczu z Podbeskidziem. Jest to jego pierwsze trafienie w nowym klubie. Asystę zaliczył kolejny debiutant Rafał Wolski.

- Wisła z powodu kontuzji i żółtych kartek zagrała w nieco zmienionym składzie. Zabrakło dwóch stoperów Arkadiusza Głowackiego i Richarda Guzmicsa, którzy pauzują za żółte kartki. W ich miejsce zagrali Alan Uryga i Maciej Sadlok. Kontuzjowanego Donalda Guerriera zastąpił debiutujący w barwach krakowskiego klubu Rafał Wolski. W wyjściowej jedenastce zabrakło Pawła Brożka, a swoją szansę otrzymał Patryk Małecki.

- Po pierwszych dość chaotycznych minutach oba zespoły uspokoiły grę i zaczęły szanować piłkę, próbując wywrzeć presję na rywalu. W pierwszym kwadransie częściej przy piłce byli gospodarze. Podbeskidzie szukało swoich szans z kontrataku. W 26. minucie udało mu się wejść w jedenastkę Wisły, lecz Robert Dejman tylko trącił piłkę głową. Bramkarz gospodarzy nie miał żadnych problemów z wyłapaniem futbolówki.

- Podbeskidzie po ograniu mistrza Polski 4:1 powinno zagrać śmielej. Podopieczni trenera Roberta Podolińskiego próbowali przejąć inicjatywę na boisku, lecz ciągle brakowało im argumentów. Być może absencja lewego obrońcy Adama Mójty, który zaliczył w spotkaniu z Lechem Poznań trzy asysty, był tym ostatnim elementem Podbeskidzia, którego brakowało na murawie. Sytuacja zmieniła się w ostatnim kwadransie, kiedy na murawie pojawili się Paweł Tarnowski i Samuel Stefanik. Ten drugi wyprowadził Podbeskidzie na prowadzenie.

Wisła Kraków – Podbeskidzie Bielsko-Biała 1:2 (1:0)

Bramki: Ondrasek (38.) – Możdżeń (63.), Stefanik (80.)

Wisła: Miśkiewicz – Jović, Uryga, Sadlok, Pietrzak – Popović (81.Drzazga), Cywka, Małecki (69. Boguski), Bałaszow (81.Brożek) , Wolski – Ondrasek.

Podbeskidzie: Zubas – Wierietiło, Baranowski, Piacek, Sokołowski – Możdżeń, Sloboda (57. Stefanik), Kowalski (77. Tarnowski), Szczepaniak, Chmiel – Demjan (69. Kato).

Żółte kartki: Cywka, Sadlok – Sokołowski, Kowalski, Wierietiło

Sędziował Tomasz Kwiatkowski (Warszawa)