Wisła wraca do domu. Czy zdoła odbić się od dna?
Wisła Kraków po jednym zwycięstwie i trzech wyjazdowych porażkach ma na swoim koncie zaledwie trzy punkty i aż 9 straconych goli. Jej niedzielny rywal jest w bardzo podobnej sytuacji. Ma co prawda jedno oczko w tabeli więcej, ale aż 10 straconych bramek. Obie ekipy grać więc będą na przełamanie. Atutem Wisły będzie jej boisko, bo właśnie tu na inaugurację sezonu odniosła swoje jedyne zwycięstwo, a po blisko miesiącu gry na obcych obiektach, wreszcie wraca na stadion przy Reymonta.
Na przełamanie
Atmosfera wokół Wisły Kraków w ostatnich dniach nie jest najlepsza. Boiskowe wyniki krakowskiego zespołu również pozostawiają wiele do życzenia. Na domiar złego rozstrzygnięcia 5. kolejki Lotto Ekstraklasy tak ułożyły się dla Białej Gwiazdy, że ta do meczu z Ruchem Chorzów przystępuje z ostatniego miejsca w tabeli.
Jedyne ligowe zwycięstwo Wisła odniosła 16 lipca przy Reymonta, pokonując Pogoń Szczecin 2:1. To, że krakowski zespół po miesiącu tułaczki wreszcie wraca na swój obiekt, może być dla niego przełomowe. Iskrą nadziei również jest fakt, że we wtorek Biała Gwiazda po dogrywce pokonała Zagłębie Sosnowiec 4:3 i awansowała do 1/8 finału Pucharu Polski. – Slogan, że puchar rządzi się swoimi prawami nadal jest aktualny. Cieszę się, że pokonaliśmy Zagłębie i wciąż uczestniczymy w tych rozgrywkach. Wytrzymaliśmy ten mecz fizycznie i przeprowadziliśmy wiele naprawdę dobrych, kombinacyjnych akcji. To był trudny pojedynek, ale odnieśliśmy zwycięstwo. Nie możemy szukać samych złych rzeczy, bo przecież przełamaliśmy złą passę – podkreśla trener Wisły Dariusz Wdowczyk.
Ligowy bliźniak
W niezwykle podobnej sytuacji jest chorzowski Ruch. Na inaugurację ekstraklasy pokonał u siebie Górnik Łęczna 2:1 i to jak dotąd jego jedyne zwycięstwo. W ostatniej kolejce zdołał jednak zremisować z Wisłą Płock 2:2 i to stawia go nieco wyżej w tabeli. Niebiescy w minionym tygodniu pokonali w rzutach karnych Stomil Olsztyn i również awansowali do kolejnej rundy Pucharu Polski. – Ruch gra dobrze z kontry - ma szybkich piłkarzy jak choćby Mazek czy Przybecki, a do tego ma Stępińskiego, którego piłka w polu karnym wręcz szuka. Jestem przekonany, że będziemy dłużej utrzymywać się przy piłce, ale musimy wykazać się większą cierpliwością i skutecznie wykorzystywać nasze sytuacje. Mamy sporo okazji bramkowych, ale brakuje nam pazerności i wyrachowania – zaznacza szkoleniowiec.
Początek spotkania przy Reymonta o godz. 18.