Wisła wraca z Poznania bez punktów i celnego strzału

Piąta porażka z rzędu stała się faktem. Tak beznadziejnej serii Wisła nie miała jeszcze w erze Bogusława Cupiała. W piątkowy wieczór Biała Gwiazda w eksperymentalnie zestawionej obronie nie dała rady dobrze dysponowanemu zespołowi z Poznania. Kapitalne zawody rozegrał piłkarz gospodarzy, Kasper Hamalainen, który strzelił jedną z bramek, a przy dwóch miał znaczący udział.

Już w 7 minucie Kolejorz objął prowadzenie. Fatalnie zachował się Piotr Brożek, który za krótko wybił piłkę. Ta z powrotem trafiła w pole karne Wisły na głowę wbiegającego Teodorczyka, który bez problemu pokonał Miśkiewicza. W 10. minucie powinno być 2:0 dla Lecha. Tym razem za słabo wykopywał futbolówkę Uryga. Piłka trafiła do nabiegającego Linettyego, lecz młody pomocnik, mając dobrą okazję, strzelił obok prawego słupka.

Jednak już w 11. minucie Kolejarz dopiął swego. Hamalainen wpadł w pole karne i zamierzał dograć do Linettyego. Futbolówka odbiła się od nogi Urygi i całkowicie zmyliła bramkarza Białej Gwiazdy powoli wtaczając się do bramki. Krakowska drużyna w tej fazie gry przypominała dzieci we mgle. Wiślacy w końcu odpowiedzieli rajdem Sarkiego, którego w polu karnym popchnął Wołąkiewicz. Arbiter nie zdecydował się jednak na odgwizdanie karnego. W 23. minucie Wiślacy mogli zdobyć kontaktową bramkę. Guerrier wstrzelił piłkę w pole karne w kierunku Sarkiego, ale Kotorowski zdołał ją wybić, a poprawka Stilicia trafiła w plecy defensora Lecha. Kilka minut później, po rzucie rożnym dla Lecha piłka zmierzała do bramki gości, ale w ostatniej  chwili wybił ją Stjepanović. Młoda i niedoświadczona obrona Wisły raz za razem popełniała proste błędy. Brakowało przede wszystkim agresywności i zdecydowania w grze. Poza tym zawodzili liderzy tacy jak, Paweł Brożek, czy Semir Stilic.

Drugą połowę odważniej rozpoczęli goście, ale to Lech po strzale z dystansu Linettyego mógł podwyższyć prowadzenie. W 60. minucie kolejną szansę na zdobycie bramki po koronkowej akcji Lecha miał Pawłowski, ale trafił w boczna siatkę. Trzy minuty później Guerrier w walce powietrznej znokautował kolegę z drużyny, Michała Szewczyka i konieczna była zmiana. Na kilkanaście minut przed końcem, Kolejorz dokończył dzieła zniszczenia. Hamalainen po dośrodkowaniu Lovrencicsa próbował łapać piłkę, ale nadał jej takiej rotacji, że ta wtoczyła się do bramki. Wisłę przed całkowitą kompromitacją uchronił Miśkiewicz, który w jednej akcji obronił najpierw uderzenie Claasena, a następnie aktywnego Hamalainena. Do końca spotkania wynik nie uległ zmianie i Wisła wraca z Poznania bez punktów i – co bardziej znaczące – celnego strzału.

 

Lech Poznań - Wisła Kraków 3:0 (2:0)
1:0 Łukasz Teodorczyk 7 min
2:0 Alan Uryga (sam.) 11 min
3:0 Kasper Hamalainen 78 min



Żółte kartki: Trałka, Linetty - Burdenski, Guerrier, Burliga




Wisła: Michał Miśkiewicz - Łukasz Burliga, Michał Czekaj, Alan Uryga, Piotr Brożek (46 min - Michał Szewczyk, 66 min - Danijel Klarić) - Emanuel Sarki, Fabian Burdenski (59 min - Rafał Boguski), Semir Stilić, Ostoja Stjepanović, Donald Guerrier - Paweł Brożek.




Lech: Krzysztof Kotorowski - Mateusz Możdżeń, Hubert Wołąkiewicz, Marcin Kamiński, Tomasz Kędziora - Daylon Claasen, Łukasz Trałka (90 min - Dimitrije Injac), Karol Linetty, Kasper Hamalainem, Szymon Pawłowski (81 min - Dariusz Formella) - Łukasz Teodorczyk (75 min Gergo Lovrencsics)




Sędziował: P. Raczkowski (Warszawa)

Widzów: 19 105