Wisła żegna Puchar Polski zanim na dobre go przywitała
Już na etapie 1/16 finału zakończyła się przygoda Wisły Kraków z Pucharem Polski. Po bardzo kiepskim w jej wykonaniu meczu Biała Gwiazda nie zdołała wyeliminować Ruchu Chorzów i odpadła z krajowego pucharu już przy pierwszej możliwej okazji.
Wydarzenie: Patrząc z perspektywy kibica Wisły - żadnego godnego uwagi wydarzenia w tym meczu nie było. Gra gości ożywiła się nieco, kiedy na boisko weszli Krzysztof Mączyński i Paweł Brożek. Wiślacy zaatakowali odważniej, przez jakiś czas oblegali pole karne Ruchu, ale wkrótce otrzymali niezwykle bolesnego gonga w postaci bramki na 0:2. Za spore wydarzenie można jednak uznać fakt, że taka firma, jak Wisła Kraków, po raz drugi z rzędu kończy udział w Pucharze Polski już po pierwszym spotkaniu.
Rozczarowanie: Podejście Wisły do Pucharu Polski. Wbrew temu, co obiecywał trener Kazimierz Moskal, Biała Gwiazda po raz kolejny nie potraktowała rozgrywek pucharowych w stu procentach poważnie. Nie ma oczywiście sensu porównywać tej sytuacji do zeszłorocznej edycji i całkowitym zlekceważeniu Pucharu przez Franciszka Smudę. Mimo wszystko zarówno wyjściowy skład, jak i postawa Wiślaków wskazywały na to, że wszyscy w Krakowie czekają już na niedzielny mecz z Lechią Gdańsk.
Warto zwrócić uwagę:
- Trener Kazimierz Moskal na konferencji przedmeczowej podkreślał, że na mecz pucharowy wystawi najlepszych zawodników, jakimi będzie dysponował. Mimo tego w pierwszym składzie znalazło się miejsce dla takich zawodników jak Michał Czekaj czy Krystian Kujawa.
- Do drużyny Białej Gwiazdy wrócił wreszcie Michał Buchalik. 26-letni golkiper ostatni mecz w lidze zaliczył w czerwcu, zaś w ubiegłą sobotę wystąpił w spotkaniu trzecioligowych rezerw.
- W składzie Wisły pojawiło się trzech byłych zawodników Ruchu - Michał Buchalik, Maciej Jankowski i Łukasz Burliga. Tyle samo nazwisk znanych z występów przy Reymonta znalazło się w składzie Ruchu, a grono to stanowili Łukasz Surma, Marek Zieńczuk i Mariusz Stępiński.
- Już w szóstej minucie zrobiło się gorąco pod bramką Wisły. We własnym polu karnym nie zdołał utrzymać piłki przy nodze Uryga, ta trafiła pod nogi Zieńczuka, który huknął jednak tylko w poprzeczkę.
- Kolejne minuty przebiegały pod dyktando Ruchu. Szczęścia próbowali między innymi Konczkowski i Mazek, ale żaden z nich nie zdołał pokonać Buchalika.
- Bramka na 1:0 padła w 21. minucie. Prawą stroną urwał się Mazek, a w polu karnym zupełnie nieobstawiony pozostał Patryk Lipski, który spokojnym strzałem głową pokonał Buchalika. Całkowicie pogubiła się w tej sytuacji obrona Wisły.
- Stracony gol sprawił, że Wiślacy musieli się otworzyć. Skabę zatrudnili Rafael Crivellaro i Tomasz Cywka, jednak bramkarz chorzowian nie dał się pokonać.
- Dopiero w 67. minucie po raz kolejny zrobiło się gorąco w polu karnym Skaby. Przed bramką z piłką stanął Grzegorz Marszalik, ale po jego strzale futbolówka trafiła w poprzeczkę. Dosłownie kilkanaście sekund później próbował poprawić Krzysztof Mączyński, ale nie zdołał oddać celnego uderzenia.
- Kiedy Wisła posłała już do ataku wszystkie siły, niemalże z niczego w sytuacji sam na sam z bramkarzem stanął Eduards Visnakovs. Łotysz, jak na snajpera przystało, wyczekał Buchalika i oddał precyzyjny strzał, stawiając „kropkę nad i”.
- Mimo wszystko ostatnie słowo należało do Wisły - w doliczonym czasie Jović dorzucił piłkę w pole karne, gdzie potężnym wolejem Skabę zaskoczył Maciej Jankowski. Na więcej podopiecznych Kazimierza Moskala nie było już jednak stać i mecz zakończył się porażką Białej Gwiazdy.
Ruch Chorzów - Wisła Kraków 2:1 (1:0)
Bramki: Lipski (21.), Visnakovs (88.)- Jankowski (90.).
Ruch: Skaba - Konczkowski, Grodzicki, Cichocki, Szyndrowski - Iwański (81. Lenartowski), Surma - Mazek (67. Gigołajew), Lipski, Zieńczuk - Stępiński (74. Visnakovs).
Wisła: Buchalik - Jović, Czekaj, Kujawa (62. Mączyński), Burliga (56. Marszalik) - Uryga, Popović - Boguski (62. Brożek), Crivellaro, Cywka - Jankowski.
Żółte kartki: Rafał Grodzicki - Krystian Kujawa, Krzysztof Mączyński.
Sędziował Bartosz Frankowski (Toruń).