Wisła zmiażdżyła rywala w kryzysie. Walec z Krakowa przejechał po Zniczu
Fatalny start Znicza nie wpływa dobrze na pewność siebie zawodników. Coś może o tym powiedzieć 18-letni bramkarz Kacper Napieraj, który popełnił drugi poważny błąd na swoim stadionie, po którym goście mieli szansę objąć prowadzenie i ją wykorzystał. Przeciwko Stali Mielec wyłożył piłkę rywalowi, a z Wisłą sfaulował Angela Rodado, gdy udało się go wygonić pod linię końcową pola karnego. Po jednym spotkaniu bez bramki Hiszpan pewnie wykorzystał „jedenastkę”. Biała Gwiazda nie mogła sobie wymyślić lepszego scenariusza.
Niemoc Znicza, pewność siebie i klasa Wisły
Plan gospodarzy na to spotkanie legł w gruzach już w 6. minucie. Krakowianie grali konsekwentnie i po kwadransie podwyższyli. Po wymianie piłek na prawej stronie Kacper Duda zagrał wzdłuż bramki, gdzie akcję mogło zamknąć trzech jego kolegów. Zrobił to ostatni Jakub Krzyżanowski, który mógł świętować debiutanckie trafienie w I lidze. Gospodarze byli bezradni i może dlatego Bartłomiej Ciepiela wyżył się na Rodado, bez pardonu atakując go na środku boiska. Kapitan Wisły miał szczęście, że pomocnik dobrze go nie trafił, bo w przeciwnym razie mógłby zapłacić zdrowiem za karygodne zachowanie rywala. Bezrobotny Kamil Broda po raz pierwszy interweniował w 44. minucie, kiedy z wolnego chciał go zaskoczyć Radosław Majewski. W doliczonym czasie po wolnym po drugiej stronie boiska i zamieszaniu piłkę za linię wepchnął Fredrico Duarte.
Nie do zatrzymania
Po zmianie stron Adrian Kazimierczak w dogodnej sytuacji spudłował po strzale głową. Goście pogubili się w obronie, ale za chwilę znów błyszczeli w ofensywie. Z próby uderzenia Macieja Kuziemki wyszło podanie do Rodado, a snajper zrobił z niego pożytek. Na listę strzelców wpisał się także Julius Ertlthaler po zagraniu spod linii Krzyżanowskiego.
Przy prowadzeniu 5:0 Wisła zwolniła, ale i tak zdobyła jeszcze najpiękniejszego gola meczu. James Igbekeme tak idealnie przymierzył z dystansu, że Rodado poderwał się z ławki i mocno bił mu brawo, a kropkę nad "i" postawił Szymon Kawała.
Znicz Pruszków – Wisła Kraków 0:7 (0:3)
Bramki: Rodado (6., karny, 49. ), Krzyżanowski (22.), Duarte (45.), Ertlthaler (52.), Igbekeme (79.), Kawała (86.).
Znicz: Napieraj – Pawlik, Jach, Ochronczuk – Sokół, Borecki (84. Nowakowski), Karol (46. Tabara), Procek, Kazimierczak (60. Bąk) – Ciepiela (46. Lorenc), Majewski (73.
Wisła: Broda – Lelieveld, Biedrzycki (46. Łasicki), Kutwa, Krzyżanowski – Carbo, Duda – Kuziemka, Ertlthaler (63. Igbekeme), Duarte (63. Sukiennicki) – Rodado (73. Kawała).
Żółte kartki: Ciepiela, Sokół – Biedrzycki.
Sędziował Leszek Lewandowski (Zabrze).