Władze Krakowa po cichu oszczędzają na szkołach. Cięcia nawet na mydle i papierze toaletowym
Mniej pieniędzy na szkoły
Z ustaleń „Gazety Wyborczej” wynika, że krakowscy dyrektorzy szkół odkryli w ostatnich dniach znaczące zmniejszenie środków przyznanych na przyszłoroczne wydatki rzeczowe i pomoce naukowe.
Według relacji dyrektorów, zmiany wprowadzono bez wcześniejszej informacji. Niektórzy z nich mówią o obniżeniu budżetów nawet sześciokrotnie.
Cięcia bez zapowiedzi
– Te zmiany nastąpiły po cichu. Nikt nas o nich wcześniej nie poinformował – cytuje jedną z dyrektorek „Wyborcza”.
W jednej ze szkół plan zakładał 300 tysięcy złotych na wydatki rzeczowe, ostatecznie przyznano 50 tysięcy. Z 40 tysięcy złotych przewidzianych na pomoce naukowe pozostało 10.
Dyrektorzy cytowani przez gazetę przyznają, że przy tak ograniczonych środkach szkoły mogą mieć problem z zakupem podstawowych materiałów. Niektórzy zapowiadają, że będą prosić rodziców o pomoc w dostarczaniu środków czystości.
Co obejmują wydatki rzeczowe
Jak opisuje „Wyborcza”, z pieniędzy przeznaczonych na tzw. rzeczówkę szkoły opłacają m.in. środki czystości, materiały biurowe, tonery, gaśnice, naprawy czy drobne remonty.
– Nie da się funkcjonować za 50 tysięcy złotych, skoro w tym roku na same środki czystości wydaliśmy 350 tysięcy – mówi jedna z dyrektorek. Inna dodaje, że tylko roczne zapotrzebowanie na mydło, papier i ręczniki papierowe przekracza 60 tysięcy złotych.
Reakcja magistratu
Biuro prasowe Urzędu Miasta Krakowa, cytowane przez „Wyborczą”, podkreśla, że „edukacja pozostaje najwyższym priorytetem miasta”.
W komunikacie magistrat zapewnia o „stabilnym i odpowiedzialnym finansowaniu placówek oświatowych – zarówno w zakresie wydatków bieżących, jak i inwestycyjnych”.
Urzędnicy tłumaczą, że szkoły mogą wnioskować o dodatkowe środki, jeśli przyznane kwoty okażą się niewystarczające. Miasto przekonuje, że proces ten „pozwala na lepsze dostosowanie wydatków do faktycznych potrzeb placówek”.
Krytyka ze strony dyrektorów
Dyrektorzy szkół cytowani przez „Gazetę Wyborczą” krytykują nowy sposób rozdzielania pieniędzy. Ich zdaniem ograniczenie dostępu do środków i konieczność składania wniosków o każdą większą kwotę to przejaw braku zaufania ze strony miasta.
– Mamy pisać wniosek o Domestos albo papier toaletowy – komentuje jedna z dyrektorek. Inny dyrektor obawia się, że urzędnicy w wydziale edukacji „będą zajmować się głównie rozpatrywaniem takich wniosków”.
Zapowiedziane spotkanie
Urząd Miasta zapowiada spotkanie z zespołami doradczymi dyrektorów szkół, które ma odbyć się w najbliższych dniach.
Jak podaje „Wyborcza”, podczas rozmów mają zostać omówione kwestie budżetu szkół na 2026 rok, w tym zasady zakupów materiałów i pomocy dydaktycznych.
Miasto zapowiada, że wnioski z tego spotkania zostaną przekazane wszystkim jednostkom oświatowym w formie wytycznych.
Trudna sytuacja finansowa miasta
„Gazeta Wyborcza” przypomina również, że Kraków jest obecnie najbardziej zadłużonym miastem w Polsce. Dług przypadający na jednego mieszkańca przekracza 9,5 tysiąca złotych.
Według ustaleń dziennika, miasto wypuściło ostatnio kolejną emisję obligacji o wartości ponad 300 milionów złotych. Pieniądze mają zostać przeznaczone m.in. na wynagrodzenia nauczycieli, komunikację miejską i pensje urzędników.