Władze reagują na niepokojące doniesienia. „Kraków to nie Detroit”

– Nie jesteśmy w momencie, w którym odpłyną nam kluczowi inwestorzy i miasto padnie. Ale powinniśmy działać, by nie padło. To też wyzwanie dla największych polskich miast – uważa Stanisław Mazur, wiceprezydent Krakowa.

Kolejne międzynarodowe korporacje zapowiadają zwolnienia części pracowników w krakowskich oddziałach. Wiąże się to ze zmianami, jakie zachodzą na polskim rynku pracy, ale też w związku z rozwojem nowych technologii.

Ponad dekadę temu to Kraków był atrakcyjniejszym miejscem dla rozwoju centrum usług wspólnych, obecnie zimne oczy korporacji skierowane są m.in. w stronę Indii (w Hajdarabadzie powstaje centrum Heinekena, gdzie prace znajdzie 3 tys. osób). To właśnie tamtejsi pracownicy mają wykonywać najprostsze zadania za mniejsze pieniądze. Inna kwestia to rozwój sztucznej inteligencji, która również może przejąć zajęcia, które można w prosty sposób zautomatyzować.

Siedziba Heinekena w Krakowie
Siedziba Heinekena w Krakowie

W najgorszych scenariuszach w Krakowie w branży usług wspólnych pracę może stracić kilkadziesiąt tysięcy osób z liczącej 120 tys. armii zatrudnionych.

Należy też pamiętać, że każdy z tych pracowników nie żyje w próżni i wydaje swoje pieniądze nie tylko na dobra materialne, ale też na różnego rodzaju usługi. Na jeden etat w korporacji przypada 0,8 etatu w branżach towarzyszących.

Kraków upadnie jak Detroit?

Stanisław Mazur przypomina, że swego czasu furorę w sieci robił tekst jednego z użytkowników portalu X, w którym porównuje Kraków do Detroit. To przemysłowe miasto, znane z produkcji samochodów, upadało i ostatecznie zbankrutowało. Niektórzy wieszczą taki los, ale nie przez wyjście biznesu, tylko z uwagi na politykę, którą na razie odkładamy.

Tekst porównuje obecną sytuację Krakowa do Detroit, wskazując, że po latach dynamicznego rozwoju centra usług wspólnych zaczynają stopniowo przenosić swoje operacje do tańszych krajów. Wraz z redukcjami zatrudnienia coraz więcej osób, które wykonywały powtarzalne zadania korporacyjne, może mieć trudność ze znalezieniem pracy o podobnym profilu, co wpłynie negatywnie na lokalną gospodarkę i inne branże. 

Proces ten będzie powolny, ale może prowadzić do spadku poziomu życia i oczekiwań mieszkańców miasta.

Wiceprezydent z przekonaniem twierdzi, że takie porównanie jest nietrafione. Przypomina, że przez lata wieszczono, iż tak samo jak szybko pojawiły się u nas korporacje, tak szybko znikną. Na to się jednak nie zapowiada.

– Nie podzielam czarnych scenariuszy, które pojawiają się w debacie publicznej. Kraków pozostaje jednym z najbardziej stabilnych rynków pracy w Polsce – z bezrobociem na poziomie 2,5 proc. i tysiącami dostępnych ofert zatrudnienia. To pokazuje, że nawet w okresie zmian gospodarczych nasze miasto zachowuje równowagę i odporność – mówi wiceprezydent Krakowa.

To już było?

Jednocześnie nie neguje, że w dużych firmach, szczególnie z sektora nowoczesnych usług, zachodzą procesy restrukturyzacyjne.

Stanisław Mazur, wiceprezydent Krakowa
Stanisław Mazur, wiceprezydent Krakowa
Krzysztof Kalinowski/LoveKraków.pl

To jednak nie jest fala zwolnień, tylko naturalna zmiana struktury pracy. Część stanowisk znika, ale w ich miejsce pojawiają się nowe – o wyższym poziomie kompetencji i większej wartości dodanej. To zjawisko, które już znamy z wcześniejszych lat, i które Kraków potrafi dobrze wykorzystać – uważa.

Kolejnym wyzwaniem jest AI, która przejmuje coraz więcej obszarów. Zastępca Aleksandra Miszalskiego przekonuje, że sztuczna inteligencja nie jest zagrożeniem dla Krakowa.

To kierunek, w którym już idziemy. W 2017 roku prognozowano masowe zwolnienia po wprowadzeniu automatyzacji procesów. W rzeczywistości efektem tych zmian było powstanie 40 tysięcy nowych miejsc pracy. Dziś stoimy przed kolejną transformacją, ale jesteśmy lepiej przygotowani niż kiedykolwiek wcześniej – zapewnia.

W jednej drużynie

Nie oznacza to jednak bierności. Stanisław Mazur przekonuje, że kluczowe jest także określenie dalszego kierunku rozwoju Krakowa.

Jak mówi, rolą samorządu jest, aby działać z wyprzedzeniem, a nie reagować po fakcie. – Dlatego razem z partnerami biznesowymi, uczelniami i Grodzkim Urzędem Pracy pracujemy nad rozwiązaniami, które pomogą ludziom szybciej dostosowywać się do zmian – stwierdza.

Wiceprezydent podkreśla, że miasto gra z biznesem w jednej drużynie. – Wspólnie analizujemy trendy, określamy kompetencje przyszłości, tworzymy raporty i rekomendacje dla miejskich strategii. Dzięki temu możemy reagować na zmiany zanim staną się problemem – mówi Stanisław Mazur.

Mamy ponad 20 uczelni wyższych, silny sektor IT, ponad 300 centrów usług globalnych i 120 tysięcy specjalistów pracujących w branżach przyszłości. To unikalne połączenie potencjału akademickiego, technologicznego i miejskiej jakości życia, które przyciąga nowych inwestorów
Stanisław Mazur, wiceprezydent Krakowa