Właściciel kantoru oszustem-rekordzistą. Ma zarzuty za 199 przestępstw
Właściciel internetowego kantoru przyjmował od klientów wpłaty, ale nie zwracał im pieniędzy w wybranej walucie. Łącznie oszukał ich na ponad 1,1 mln zł. Tuż przed Świętami prokuratura skierowała przeciwko niemu akt oskarżenia, zarzucając mu popełnienie łącznie 199 przestępstw.
30-letni dziś Arkadiusz R. prowadził od 2013 do 2017 roku internetowy kantor Intransfer24. Jego klientami byli głównie Polacy pracujący w Wielkiej Brytanii, chcący wymienić zarobione tam pieniądze na złotówki po bardzo korzystnym kursie.
Początkowo wszystko szło dobrze, a Arkadiusz R. wywiązywał się z zobowiązań. Problemy zaczęły się w połowie 2016 roku. – Oskarżony nie informując klientów kantoru o utracie płynności finansowej oraz o braku możliwości terminowego wywiązania się z zaciąganych zobowiązań, w dalszym ciągu przyjmował pochodzące od pokrzywdzonych wpłaty, po czym nie dokonywał ich przewalutowania – informuje Janusz Hnatko, rzecznik prasowy prokuratury okręgowej. Równocześnie przekazywał klientom nieprawdziwe informacje, próbując tłumaczyć brak wpłat na ich kontach. Wielokrotnie przesyłał im też, podrobione wcześniej, elektroniczne potwierdzenia wykonania przelewu. – Niezależnie od powyższego oskarżony nie posiadał stosownych uprawnień do prowadzenia działalności w zakresie świadczenia usług płatniczych – dodaje Hnatko.
Arkadiusz R. usłyszał łącznie 61 zarzutów, dotyczących nie tylko oszustwa na szkodę klientów, ale też posługiwania się podrobionymi dokumentami, prowadzenia działalności bez uprawnień i tzw. „prania brudnych pieniędzy”. To łącznie 199 jednostkowych przestępstw. Podczas przesłuchania nie przyznał się do popełnienia tych czynów – twierdzi, że jego celem nie było oszukanie klientów.