Wnioski z inwentaryzacji pieców mają pomóc dostawcom ciepła
Szacunki co do tego są różne. Urzędnicy twierdzą, że w Krakowie działa około 35 tysięcy palenisk. Na zbadanym obszarze miasto na razie naliczyło ich ponad 10 tysięcy. Do sprawdzenia pozostają jeszcze peryferyjne dzielnice miasta. Wnioski mają posłużyć m.in. komercyjnym dostawcom ciepła.
Inwentaryzacja rozpoczęła się w 2013 roku na terenie dzielnic I, II oraz części VIII (Dębniki). Okazało się, że jest tam 6 tysięcy źródeł niskiej emisji – pieców, kotłowni oraz kominków. W 2014 roku wykonano kolejne badania w sześciu innych dzielnicach oraz w części dzielnicy VII (Zwierzyniec) i VIII.
– Dalsze obszary będą inwentaryzowane w tym roku. Planujemy zakończyć badanie w październiku, jednak będziemy się starać, aby było gotowe szybciej – przekonuje Ewa Olszowska-Dej, dyrektor wydziału kształtowania środowiska. Co ma zyskać miasto oraz sami mieszkańcy na tym badaniu? – Efektami inwentaryzacji jest przekazywanie informacji do dostawców ciepła w celach handlowych. Na przykład gazownia może się dowiedzieć, czy na danym obszarze zastosować dane rozwiązania – stwierdziła dyrektor.
Fikcja?
Pracownicy firmy, która wykonuje zlecenie miasta, działają w ten sposób, że fizycznie odwiedzają dane nieruchomości. Ich zarządcy mieli dostarczyć informacje zgodne ze stanem faktycznym. Powątpiewa w to Witold Liguziński, prawnik i mieszkaniec Salwatora, który zaskarżył uchwałę sejmiku województwa ws. zakazu palenia węglem.
– W dalszym ciągu pozostajemy w sferze fikcji. U mnie w mieszkaniu nikt nie był. Zarządca nieruchomości nie wie, czym ogrzewam. W mojej kamienicy jedni ogrzewają gazem, niektórzy prądem, a inni „dopalają” co jakiś czas piecami. Wyrzucamy setki tysięcy pieniędzy w błoto – stwierdził. Co więcej, jak twierdzi Liguziński, nawet jeśli piece są, to mogą być nieużywane. – Zarządca ma zaświadczenie, że mam trzy piece, a w żadnym z tych pieców od pięciu lat nie spalono nawet kilograma węgla – dodał.
Nie palimy śmieciami?
Zastępca komendanta straży miejskiej Radosław Gądek przedstawił wyniki kontroli, jakie były przeprowadzane dotychczas. W tym sezonie strażnicy z działu ekologicznego 894 razy sprawdzali, czym krakowianie palą w piecach. 12% z nich zakończyło się odkryciem opadów w popiele. Warto dodać, że w całym sezonie 2013/2014 takich kontroli przeprowadzono 1850.
Strażnicy miejscy byli łaskawi w 118 przypadkach, gdy pouczyli osoby, które włożyły do pieca śmieci. Wystawiono natomiast 62 mandaty karne na łączną kwotę 5,8 tysiąca złotych. W 9 sprawach skierowano wnioski do sądu w celu prowadzenie dalszego postępowania.