Wojewoda zadecyduje o PRL-owskich profesorach i komunistycznym działaczu
IPN podał listę dziewięciu ulic, których nazwy powinny zostać zmienione. Urzędnicy nie mają wątpliwości co do sześciu z nich. Trzech jednak broni sam prezydent Jacek Majchrowski. Chodzi o ulice prof. Kiejstuta Żemaitisa, prof. Wincentego Danka oraz Józefa Marcika.
Do 2 września, zgodnie z ustawą, gminy mają czas, aby usunąć z nazw ulic czy obiektów nazwiska osób powiązanych z PRL-em lub komunizmem. Większość dzielnic, których dotyczy sprawa, wypowiedziała się w tej kwestii, pytając wcześniej mieszkańców o zdanie. Radni ze Swoszowic poparli zmianę z Janka Szumca na prof. Wiktora Zina. Kontrowersji nie wzbudzi też raczej zamiana ulicy Zygmunta Młynarskiego w Bronowicach, która będzie nosić nazwisko Marka Nawary, marszałka województwa małopolskiego.
Na Prądniku Czerwonym również będą zmiany. Ulica Emila Dziedzica ma się zmienić na ul. Marka Eminowicza, ulica Franciszka Kajty, zgodnie z wolą mieszkańców, miałaby się stać Miejską, a ulica Lucjana Szenwalda została poświęcona Wisławie Szymborskiej. Wiemy jednak, że ani Miejska, ani Szymborskiej nie zostanie wzięta pod uwagę, ponieważ nasza noblistka najprawdopodobniej zostanie uhonorowana skwerem przy ul. Karola Szymanowskiego. Urzędnicy zaprezentują taki pomysł na następnej sesji rady miasta.
Co do ul. Miejskiej, to ze względu na to, że istnieje ulica Podmiejska, mogłyby to sprawić problem służbom odpowiedzialnym za bezpieczeństwo. Pojawiła się więc propozycja, aby w zamian uhonorować nazwą ulicy pilota majora Stefana Janusa.
„Komuniści żarliwi ideowo”
Prezydent sam postanowił „obronić” trzy nazwiska osób, które w jego mniemaniu swoim życiem zasłużyły na to, aby istnieć w świadomości krakowian. – To moje prywatne zadanie, które chcę wygłosić – rozpoczął Majchrowski.
Zdaniem prezydenta właśnie mamy do czynienia z realizacją powiedzenia, że historię tworzy się dwa razy. – Pierwszy raz jako uczestnik, a drugi jako ten, który wybiera to, co chce dalej przekazać. Tak się dzieje od 1918 roku – uważa Jacek Majchrowski.
W 1990 i 1991 roku rada miasta zmieniła ok. 7% nazw ulic. Wiele z nich wróciło do swych tradycyjnych patronów bądź określeń. Choć wyjątkiem była np. ulica Józefa Piłsudskiego. Wcześniej bowiem nazywała się ona „Wolską”.
– Drugim aspektem, kiedy zmieniano nazwy ulic, była właśnie sprawa dekomunizacyjna. Zlikwidowano szereg nazw, np. Dzierżyńskiego, Marchlewskiego i wielu innych. Ja to doskonale rozumiem. Mogę powiedzieć, że były to w pełni uzasadnione zmiany. Te osoby nie walczyły o polskie interesy – mówi prezydent.
Ówcześnie radni, jak przypomniał Jacek Majchrowski, z rozpędu chcieli zmian również w nazwach tych ulic, które według nich brzmiały głupio. Chodzi tu m.in. o ulice Pielęgniarek czy Traktorzystów. – Powiedział wtedy radny Kleczkowski, że „zabraliśmy się do zmian, jak czynili to komuniści żarliwi ideowo”. Nie działajmy tak – zaznaczył Majchrowski.
Walka o państwo
Przy okazji prezydent powiedział, że Polska nie z własnej woli znalazła się w strefie komunizmu. To ZSRR wraz z USA i Wielką Brytanią tak zdecydowali. – Chciałem też nawiązać do 1918 roku, kiedy to Polska rodziła się w ogniu walki politycznej, ale wszyscy cieszyli się niepodległością. Każdy jednak inaczej sobie ją wyobrażał – stwierdził Majchrowski.
– Ta walka w pewnym momencie, kiedy poczęło się tworzenie państwa, skończyła się. Zaczęto szukać osób, które miały budować kraj, niezależnie od tego, skąd pochodzą. Dowódcy wojskowi mieli doświadczenie w walce w armiach zaborców, podobne dyplomaci. Okazało się, że mogą tworzyć państwo – podkreślił.
– W czasie II wojny światowej i po niej bardzo wiele osób po prostu walczyło z Niemcami. Nawet nie wiedzieli, w jakich oddziałach walczą. Walczyli, aby Polska zaistniała. Zostali aresztowani, rozstrzelani. Byli to ludzie z różnych środowisk, ale walczyli nie o to, aby nasz kraj został przyłączony do Związku Radzieckiego, tylko o ustrój, który miał realizować ich wizję – kontynuował prezydent.
Urzędnicy więc posegregowali nazwiska i wątpliwości, czy „usuwać” z przestrzeni miasta niektóre z nich, pojawiły się właśnie przy postaciach prof. Kiejstuta Żemaitisa, prof. Wincentego Danka oraz Józefa Marcika.
Dwóch z nich budowało (w tym jeden dosłownie) naukę i technikę ówczesnego państwa polskiego. Prof. Żemaitis był rektorem AGH i przyczynił się do tworzenia polskiego hutnictwa – zarówno przed, jak i po wojnie. Prof. Danek, rektor obecnie UP, jest uważany za twórcę i obrońcę uczelni. Obaj panowie są niezwykle szanowani w kręgach akademickich. Natomiast trzeci z tej listy, Józef Marcik, był 20-latkiem, komunistą, którego rozstrzelali Niemcy. O pozostawienie na tabliczce tego nazwiska miała poprosić prezydenta rodzina zmarłego.
– Przeciwko zmianom ulic występowali nie tylko mieszkańcy ulic, ale również radni dzielnic. Administrowanie historią nie jest dobre – zakończył Jacek Majchrowski i wydeklamował część wiersza Adama Asnyka.
Ostatecznie do wojewody będzie należało ostatnie słowo związane z tymi trzema nazwiskami. Może je zostawić bądź zmienić.
Lista ulic po zmianach
ul. Emila Dziedzica na ul. Marka Eminowicza
ul. Franciszka Kajty na ul. prof. Henryka Wereszyckiego
ul. Zygmunta Młynarskiego na ul. Marka Nawary
ul. Lucjana Szenwalda na ul. Majora Pilota Janusa
ul. Janka Szumca na ul. Wiktora Zina
ul. Jana Szwai na ul. prof. Władysława Konopczyńskiego