Wracamy do cen ponad 5 złotych
Stało się to, czego kierowcy tankujący popularną 95. obawiali się najbardziej. Benzyna w Krakowie na coraz większej liczbie stacji przekroczyła cenę 5 złotych. Wynik w samej Małopolsce jest jednak niższy niż średnia krajowa.
Według stanu na dzień 8 lipca, średnio za litr benzyny w Małopolsce trzeba było zapłacić równe 5 złotych. W czwartek w Krakowie najniższą ceną mogła pochwalić się stacja Auchan, na której litr benzyny kosztował 4,81 zł. Aż 5,28zł za litr trzeba zapłacić na stacji BP przy ulicy Josepha Conrada.
Najdroższy średni wynik zanotowano w województwie zachodniopomorskim, gdzie litr kosztował 5,11 zł. Średnią cenę poniżej 5 złotych wskazywały jedynie stacje w województwach: lubelskim, łódzkim, śląskim oraz wielkopolskim. Przeciętna krajowa cena to 5.03 zł.
Dlaczego paliwa drożeją?
– Zmiany detalicznych cen paliw na polskich stacjach są ściśle powiązane ze zmianami cen hurtowych, czyli cenników rafinerii PKN Orlen w Płocku i Grupy Lotos w Gdańsku. Te zaś z notowaniami ze światowych giełd paliw. Zmiany z rynków światowych obrazują zaś w ostatnich miesiącach mocne wzrosty benzyny przy niewielkiej korekcie paliwa dieslowskiego i to mimo stale rosnących mocy produkcyjnych w europejskich rafineriach. Do takiego otoczenia rynkowego muszą dostosować się nasze rafinerie – tłumaczy Halina Pupacz, prezes Polskiej Izby Paliw Płynnych.
W wakacyjnych kurortach może być drożej
Chociaż ceny benzyny w Małopolsce wynoszą około 5 złotych, udając się na wakacyjny urlop za litr tego paliwa możemy zapłacić zdecydowanie więcej. Wyższe koszty prowadzenia działalności w wakacyjnych kurortach, właściciele stacji odbijają sobie na cenach paliwa.
– Miejscowości turystyczne na całym świecie mają wyższe koszty prowadzenia jakiejkolwiek działalności gospodarczej, np. ceny gruntu, dzierżawy, podatków na rzecz gminy, czy opłat komunalnych. Dlatego też ceny paliw, tak jak pozostałych towarów czy usług, z tych względów muszą być wyższe. Chyba że świadomie i długofalowo prowadzona polityka gospodarcza doprowadzi do wyrównania obciążeń fiskalnych, którym muszą sprostać lokalni przedsiębiorcy – wyjaśnia Halina Pupacz.