Wychowanek Cracovii: Gra bez kibiców? Nie polecam
Mateusz Wdowiak pojawił się na boisku w 82. minucie, a niespełna 120 sekund później zaliczył kapitalną asystę, po której Cracovia mogła cieszyć się remisem z Ruchem Chorzów.
Sebastian Steblecki posłał piłkę na prawą stronę do Mateusza Wdowiaka, a ten skierował ją w pole karne wprost na głowę Miroslava Covili. – Cieszę się jak mogę pomóc drużynie. Był to mój pierwszy kontakt z piłką. Miro się znalazł tam, gdzie powinien i trafił. Cieszymy się z tego remisu – mówił po spotkaniu Mateusz Wdowiak.
Od pojawienia się młodego pomocnika Pasów na boisku do jego asysty minęły zaledwie dwie minuty. Wcześniej Cracovia miała sytuacje, jednak piłka mało kiedy zmierzała w kierunku bramki. – Jeśli mam wchodzić z ławki i w taki sposób pomagać drużynie, to będzie to fajne. Choć oczywiście wiadomo, że każdy chciałby znaleźć się w wyjściowej jedenastce. Trzeba jednak walczyć na treningach i wykorzystywać otrzymane szanse. Jestem szybkim zawodnikiem i kiedy wchodzę z ławki, to jestem mniej zmęczony od pozostałych i czasem udają się takie akcje jak ta – zaznaczył piłkarz.
Ruch się bronił, stadion milczał
Cracovia była stroną dominującą na murawie, jednak okazji do strzelenia gola zbyt wielu nie miała. Udało się trafić dopiero po ładnej wrzutce ze skrzydła. – Ruch się bronił. Musieliśmy przeprowadzać akcje skrzydłami i próbować dośrodkowywać piłkę w pole karne, bo na środku boiska było bardzo tłoczno – podkreślił Wdowiak. – Pierwsza połowa była wyrównana. W drugiej przeważaliśmy, ale to wynikało przede wszystkim z tego, że Ruch miał korzystny wynik i zaczął się bronić. W moim odczuciu był to mecz na remis – dodał.
Choć Cracovia w 84. minucie spotkania strzeliła gola na miarę jednego punktu, to stadion przy Kałuży nie oszalał z radości. Panowała na nim wręcz głucha cisza. Starcie Pasów z Ruchem Chorzów odbyło się bez kibiców i piłkarze sami musieli się motywować do lepszej gry. – Nie polecam gry przy pustych trybunach. Wolimy grać przed pełną publicznością, która nas wspiera. Wtedy, kiedy jest atmosfera i doping. Takie mecze przy pustych trybunach nie należą do przyjemnych – zakończył wychowanek Cracovii.