Wynagrodzenie prowizyjne: wyzysk czy selekcja?
4.5% to styczniowy poziom stopy bezrobocia zanotowany w Krakowie. Widać wyraźnie, że sytuacja na rynku pracy poprawia się. Możliwości zdobycia zatrudnienia jest coraz więcej, jednak wynagrodzenia coraz częściej są uzależnione od osiąganych wyników. To zaś nie podoba się wszystkim kandydatom.
Obecnie rynek pracy staje się coraz bardziej konkurencyjny dla przedsiębiorców. Dlatego też poszukują oni różnych sposobów, aby poprawić rezultaty w swoich firmach. Oprócz prywatnej opieki medycznej czy kart sportowych, coraz częściej sposobem motywacji pracownika ma być wypłata w systemie prowizyjnym.
Nie wszyscy są zadowoleni
Jest to typowe narzędzie stosowane wobec osób zatrudnianych na stanowiskach związanych ze sprzedażą. Zdaniem Marka Strojkowskiego, eksperta agencji zatrudnienia Manpower, dla firmy jest to korzystna metoda motywująca, ponieważ wpływa na wzrost osiąganych przez pracownika wyników oraz wyłania najlepsze z nich. Zauważa jednak, że pracownicy nie zawsze chętnie podchodzą do takiej mobilizacji.
– Z perspektywy zatrudnionych osób, nie dla wszystkich stanowi ona jednak pożądany system rozliczeń. Coraz więcej firm wybiera zatem model dzielony, który zakłada przekazywanie pracownikowi prowizji za dobre wyniki, ale przy zachowaniu jednocześnie bazowej stawki wypłaty, płaconej regularnie i niezależnej od efektów – tłumaczy Strojkowski.
Będą zatrudniać więcej
Rosnąca liczba ofert pracy nie dziwi. Przez ostatni rok widoczny był rosnący popyt konsumpcyjny i inwestycyjny, dzięki czemu firmy będą zatrudniać kolejnych pracowników. Według prognoz utrzymanie wzrostu gospodarczego wymusi na przedsiębiorcach zwiększenie zatrudnienia o ponad 1% każdego roku.
–Tę sytuację potwierdzają także nasze badania prowadzone pod koniec minionego roku. Już wtedy ponad 28% pracodawców deklarowało, że w najbliższych miesiącach uruchomi rekrutację pracowników w celu utrzymania lub zwiększenia poziomu zatrudnienia. Ponad połowa z nich miała dotyczyć pracowników średniego i niższego szczebla – mówi Krzysztof Inglot, Pełnomocnika Zarządu Work Service S.A.
Pełne ręce roboty w działach HR
Wiele wskazuje na to, że najbliższe lata dla działów HR będą bardzo pracowite. Na skutek ogromnej konkurencji i zauważalnego niedoboru talentów muszą utrzymać odpowiednią liczbę zatrudnieni w firmach. Poprawiająca się sytuacja na rynku pracy spowoduje też, że obecni pracownicy będą bardziej roszczeniowi.
– Wymagania pod kątem niedoboru talentów oraz wyzwania współczesnego rynku pracy, pozwalają stwierdzić, iż przedstawiciele działów personalnych będą mieć „pełne ręce roboty” pod kątem znalezienia nowych pracowników oraz zabezpieczenia organizacji przed rotacją – podsumowuje Marek Strojkowski.