Wypadający z rynku pracy często wypadają też ze społeczeństwa [Rozmowa]

W województwie małopolskim trwa drugi program aktywizacji osób długotrwale bezrobotnych. Dzięki współpracy Wojewódzkiego Urzędu Pracy i firmy Ingeus, w ciągu 6 miesięcy od rozpoczęcia programu, pracę otrzymało już 275 osób, w tym 170 w samym Krakowie i powiecie krakowskim. Anna Karaszewska, dyrektor generalny Ingeus w Polsce, opowiada w rozmowie z LoveKraków.pl o funkcjonowaniu programu i trudnościach, z jakimi spotykają się bezrobotni.

Łukasz Dankiewicz, LoveKraków.pl: Są Państwo pierwszą komercyjną firmą, która nawiązała współpracę z Wojewódzkim Urzędem Pracy w Krakowie. Jak to się zaczęło?

Anna Karaszewska, Ingeus: Wojewódzki Urząd Pracy w Krakowie ogłosił przetarg na operatora usługi przywrócenia do zatrudnienia 1000 osób długotrwale bezrobotnych, skierowanych z 6 powiatowych urzędów pracy. Pierwszy program miał charakter pilotażowy. Tego typu usługa została zlecona przez Wojewódzki Urząd Pracy w trybie zamówienia publicznego i my to zlecenie wygraliśmy.

Jak wygląda przygotowywanie kandydatów do podjęcia pracy?

To proces kompleksowy składający się z kilku elementów. Każdemu bezrobotnemu jest przydzielony osobisty doradca, który pracuje z nim przez cały czas – od momentu rozpoczęcia programu aż do jego zakończenia 6. miesięcznym okresem utrzymania zatrudnienia. Taki jest bowiem cel naszych działań – osoba bezrobotna ma nie tylko rozpocząć pracę, ale ją utrzymać co najmniej przez pół roku. Chodzi o doprowadzenie do trwałej zmiany, aby taka osoba nie wróciła już do rejestru powiatowego urzędu pracy jako osoba bezrobotna. Jeden doradca ma około 70 klientów, więc zna te osoby i ich historie, co pozwala mu prowadzić proces bardzo indywidualnie, dobierając metody pracy do potrzeb i możliwości konkretnej osoby. Przyczyny długotrwałego bezrobocia są różne. Często są to problemy zdrowotne, praca „na czarno”, zadłużenie i strach przed komornikiem, a czasami utrata motywacji związana z nieumiejętnością znalezienia pracy. My przygotowujemy ścieżkę do zatrudnienia, która ma wyeliminować bariery tak, aby nie przeszkadzały one w podjęciu pracy. Często osoby, które do nas trafiają, wypadając z rynku pracy, wypadają też z normalnego funkcjonowania w społeczeństwie.

Jak wygląda współpraca z pracodawcami?

Drugim elementem, który silnie zabezpieczamy, jest współpraca z pracodawcami. Opiera się na indywidualnych kontaktach z lokalnymi zatrudniającymi. Sukces polega na umiejętności skojarzenia mocnych stron bezrobotnych z ich potrzebami.

Wielu bezrobotnych od lat poszukuje pracy w swoim zawodzie i nie może jej znaleźć.

70% naszych zatrudnionych pochodzi z tzw. ukrytego rynku pracy, czyli rynku, gdzie pracodawcy szukają pracownika, ale nigdzie tego nie komunikują. Te wakaty zapełniają się zanim zostaną ogłoszone, dlatego że nie mają oni zaufania do typowych kanałów poszukiwania pracowników. Trafia do nich mnóstwo przypadkowych kandydatów i traktują to jako stratę czasu. W aktualnym projekcie pracuje ponad 270 osób u przeszło 200 pracodawców, co pokazuje, że nie wystarczy znaleźć trzech dużych pracodawców, którzy zatrudnią wszystkich. Profil kandydata musi być dopasowany do ich potrzeb.

Jakie są największe problemy bezrobotnych, z którymi Pani się spotkała?

Część osób przez to, że nie pracuje bardzo długo, straciła motywację do powrotu na rynek pracy. Nawet jeżeli ich sytuacja nie pogorszyła się finansowo, to często nie pracowali kilkanaście lat. Oznacza to, że nauczyły się jakoś sobie radzić. Dla nich praca jest abstrakcją i kojarzy się z czymś nieprzyjemnym i uciążliwym. Doradca musi wywołać w nich chęć i potrzebę do podjęcia pracy. W przypadku takich osób ważne jest, żeby ich przyszła praca była pracą marzeń. Dla tych, którzy stracili motywację, ważnym elementem jest to, żeby wywołała w nich pozytywny impuls. Mamy też osoby z problemami zdrowotnymi, czy alkoholowymi. Mogą być one świetnymi specjalistami, ale uzależnienie powoduje, że nie są w stanie utrzymać zatrudnienia. Również im udaje się powrócić na rynek pracy, ale namawiamy je, żeby równolegle podjęły leczenie.

Co z osobami pracującymi „na czarno”?

Jest ich również wiele, około 40-50 procent kierowanych do programu. Są zarejestrowani jako długotrwale bezrobotni, ale pracują. Często nie mają  motywacji finansowej do podjęcia legalnej pracy, bo wiedzą, że pracując za granicą bądź sprawdzając samochody, zarabiają znacznie więcej niż jakby pracowały za najniższą krajową. Tutaj oczywiście jest problem, bo trudno taka osobę przywrócić do legalnego zatrudnienia. W pierwszym projekcie z około 20% osób, które pracują na czarno, udało się przywrócić11%. Staramy się przekonywać do tego pracodawców, ponieważ większość z pracujących „na czarno” to nie osoby pracujące sezonowo. Oni często są zatrudnieni latami u jednego pracodawcy i mogą być ważnymi elementami firmy. Utrata takiego pracownika nie jest dobra i zatrudnia go legalnie. Mimo wszystko ten problem jest wielkim wyzwaniem.

Jak częstym problemem jest strach bezrobotnego przed przebranżowieniem się?

Z moich obserwacji wynika, że największe problemy są w mniejszych powiatach. Większość osób ma niskie kwalifikacje. Widzimy, że pracodawcy cierpią na deficyt kompetencji miękkich u swoich pracowników. Zwłaszcza, gdy mamy do czynienia z pracą niewymagającą dużych kwalifikacji. Brakuje im takiej kultury pracy, rzetelności czy punktualności. Pracodawcy cierpią też z powodu dużej rotacji. Nie wierzą, że mogą dostać wartościowego pracownika, dlatego też nie szanują tych ludzi. Jest to koło zamknięte, ponieważ później ci ludzie nie szanują ich i porzucają pracę. Jeśli zatrudnia się kogoś na recepcji, to nie potrzeba dużych kompetencji. Docenia się zaangażowanie, uśmiech czy działania proaktywne, a pracodawcy mówią, że tych cech brakuje. Badania kapitału ludzkiego pokazują, że szukają oni dwóch cech: umiejętności interpersonalnych i umiejętności samoorganizacji. Są nawet gotowi przeszkolić takie osoby do wykonywanej pracy. Nasi klienci w większości nie są specjalistami, bo oni sami radzą sobie na rynku pracy.

Co Pani może doradzić osobom długotrwale bezrobotnym, które przeczytają naszą rozmowę?

Przede wszystkim nie można się bać myśleć, gdzie mogę szukać pracy. Trzeba pomyśleć, co chce się robić i co zwiększy obszar naszego poszukiwania. Najczęstsza przyczyna demotywacji to niewłaściwe poszukiwanie pracy, przez co twierdzimy, że jej nie ma. Musimy aplikować świadomie. Nie można zrażać się niepowodzeniami, bo jest to normalny element przy szukaniu pracy. Żeby dostać pracę, czasami trzeba wysłać 50 CV tygodniowo. Jeżeli będzie jakikolwiek odzew, pokazuje to nam skalę naszego działania. Specyfika szukania pracy jest taka, że nie można zrażać się, aplikując do pięciu pracodawców i uważać, że zrobiło się wiele. Przecież będąc bezrobotnym, nic nie kosztuje nas podjęcie działań przemyślanych zamiast prowadzenia tego procesu w sposób zupełnie przypadkowy.