Wyrok w sprawie antyaborcyjnego billboardu odroczony

Oskarżyciele domagają się 5 tys. zł grzywny lub kary ograniczenia wolności polegającej na nieodpłatnej, kontrolowanej pracy społecznej w Krakowskim Hospicjum dla Dzieci im. ks. Józefa Tischnera – dla członka Fundacji Pro – Prawo do życia, który na kamienicy niedaleko ronda Grunwaldzkiego umieścił wielkoformatowe zdjęcie przedstawiające rozczłonkowane zwłoki dziecka. We wtorek sąd odroczył wyrok.

Sąd rejonowy w Krakowie wysłuchał we wtorek mów końcowych stron w sprawie drastycznego billboardu, który dwa lata temu zawisł na jednej z kamienic przy ul. Monte Cassino. Obwinionym jest członek Fundacji Pro – Prawo do życia Adam K., odpowiedzialny za umieszczenie w przestrzeni publicznej wielkoformatowej fotografii przedstawiającej krwawe, rozczłonkowane ciało dziecka.

Oskarżyciele uważają, że billboard m.in. miał zły wpływ na najmłodszych krakowian i był pewnego rodzaju emocjonalnym terrorem, zwłaszcza dla kobiet w zagrożonej ciąży, jak również zbezczeszczeniem zwłok ludzkiej istoty, które znalazły się na zdjęciu. Obwiniony prolifowiec twierdzi natomiast, że to wyraz szacunku do dzieci, które zostały zamordowane, a pokazywanie tego typu zdjęć, jest skutecznym sposobem na zniechęcenie do aborcji.

„Chodzi o środki przekazu, a nie o sam temat aborcji”

Pełnomocnik pokrzywdzonych, którzy w 2016 roku zgłosili sprawę billboardu na policję, podkreślił, że istotą sprawy nie jest sama treść baneru, ale forma w jakiej została przekazana. – Kwestia samej aborcji może podlegać pod opinię publiczną, ważne są natomiast środki, jakich do prowadzenia takiej debaty się używa – zauważa i podkreśla, że wszystkie zeznania świadków wykazują, że użycie fotografii krwawiących członków płodu ludzkiego, jest środkiem niewspółmiernym do celów, jakie obwiniony chciał osiągnąć.

– Działanie, które podjął absolutnie nie ma charakteru konstruktywnego, ale jest działaniem destrukcyjnym, wywołującym szereg negatywnych skutków – zbezczeszczenie zwłok płodu, które na tym plakacie zostały pokazane, naruszenie godności jego rodziców, a także odbiorców tego przekazu oraz narażenie na negatywne emocje dzieci, które obwiniony tak bardzo stara się chronić – wymienia pełnomocnik.

Bez szantażu emocjonalnego

– Billboard wywołał co najmniej niechęć i zgorszenie oraz mógł zakłócić spokój społeczny – przyznał oskarżyciel publiczny, funkcjonariusz Komisariatu Policji V w Krakowie oraz zaznaczył, że sam jest ojcem i zgadza się z opiniami świadków, którzy podkreślali, że wystawienie takiego zdjęcia na widok publiczny uniemożliwia rodzicom uchronienie swoich pociech przed jego drastyczną treścią. – Rodzice sami powinni decydować o tym, kiedy wytłumaczyć pewne aspekty życia swoim dzieciom – mówił.

Joanna G-M., oskarżycielka posiłkowa w swojej mowie końcowej zwracała uwagę, że najmłodsi, którzy zobaczyli zdjęcie źle się czuli i mogli doświadczyć nawet długotrwałej traumy, która w przyszłości może zaważyć na ich decyzje dotyczące np. zakładania rodziny.

– W mediach pewnego rodzaju brutalne obrazy pojawiają się z odpowiednim oznaczeniem i są ograniczone np. godzinami emisji. Dzięki temu rodzice mają możliwość podjęcia świadomej decyzji, czy ich dzieci mogą je zobaczyć czy nie. W przypadku wywieszania w przestrzeni publicznej billboardów, nie ma takiej możliwości – wyjaśnia oraz dodaje, że traumy po ich zobaczeniu mogą doświadczyć również kobiety, których ciąża jest zagrożona.

Monika S., kolejna oskarżycielka komentowała, że debata publiczna na temat aborcji nie powinna powodować „szantażu emocjonalnego czy urazów psychicznych” tylko wnosić wielostronne, racjonalne argumenty, które pomogą społeczeństwu rozpatrzyć ten problem.

Cel uświęca środki?

Obrona tłumaczyła, że obwiniony jest wieloletnim działaczem Fundacji Pro – Prawo do życia, a jego doświadczenie jest niepodważalne, zwłaszcza ze względu na to, że na co dzień współpracuje z osobami niepełnosprawnymi, również z takimi, których schorzenia kwalifikowane są do aborcji.

Obrońca Adama K. w mowie końcowej zaznaczał także, że osoby, których poglądy reprezentuje fundacja, „nie są małą fundamentalistyczną grupą, która chce robić na złość”.

– Motywacja obwinionego jest znana – uważa on, że aborcja to zło moralne i przez swoją działalność w fundacji decyduje się na przekazywanie tej informacji dalej. Oczywiście nie wszyscy się z nim zgadzają, ale jest to pogląd reprezentowany przez część społeczeństwa i powinien być chroniony prawem – wyjaśnia oraz dodaje, że na pierwszy rzut oka, można było stwierdzić, że osoba, która zawiesiła billboard, dopuściła się zbezczeszczenia zwłok ludzkiej istoty, ale jest to tylko pozór, bowiem w dzisiejszych czasach obraz jest jedną z bardziej znaczących form przekazu. – Często używanie środków, które są jednoznacznie drastyczne lub budzą obrzydzenie i oburzenie, ma nas przed czymś przestrzec – tłumaczy i podaje przykłady zdjęć reporterów wojennych oraz etykiet na paczkach papierosów.

„W 2016 roku zgodnie z prawem zamordowano w Polsce 1100 dzieci”

Obwiniony Adam K. przytaczał statystyki dotyczące aborcji w Polsce, a także dokładnie opisywał, jak wygląda przeprowadzanie aborcji w późnej ciąży.

– W 2016 roku, zgodnie z prawem, zamordowano w Polsce 1100 dzieci – ponad 94% z nich z powodu podejrzenia o chorobę – podał oraz zaznaczył, że u 388 z nich podejrzewano zespół Downa. – Aborcje podjęte ze względu na zespół Downa, są to późne aborcje, które wykonuje się nawet w piątym czy szóstym miesiącu ciąży – podkreślał.

– W 2016 roku zamordowano też 18 dzieci z zespołem Turnera. Ludzie z tą chorobą działają w naszej fundacji; jedna dziewczyna skończyła medycynę, a teraz kończy specjalizację z genetyki, druga wolontariuszka, która działa z nami w Krakowie studiuje dwa kierunki na UJ, a trzecia osoba, jest obecna z nami na sali – wymienił i przedstawił panią Krystynę, która brała udział w rozprawie jako widz.

Wyrok poznamy w marcu

Oskarżyciele domagają się od przedstawiciela Fundacji Pro - Prawo do życia kary 5 tys. złotych grzywny lub prac społecznych w hospicjum dla dzieci im. ks. Józefa Tischnera przy ul. Różanej 11.

Sąd rejonowy w Krakowie odroczył ogłoszenie wyroku w sprawie billboardu, argumentując decyzję zawiłością sprawy. Wyrok poznamy 13 marca.