Wyrok za horror w nowohuckim mieszkaniu

Kary od dwóch lat do sześciu lat i miesiąca wymierzył krakowski sąd oskarżonym o dokonanie gwałtu i znęcanie się na mieszkance Nowej Huty. Pokrzywdzona dostanie też od nich około 30 tys. zł za wyrządzoną krzywdę. Wyrok nie jest prawomocny.

Oskarżeni dostali też zakaz zbliżania się do pokrzywdzonej przez 5 lat na odległość 50 metrów. Swoje kary odbędą w warunkach terapeutycznych.

40-latka z Nowej Huty przeżyła horror, bo przez dwa dni w mieszkaniu, w którym przebywała, była gwałcona, bita, przypalana żelazkiem i trzymana w szafie.

Do dramatycznych wydarzeń doszło w listopadzie 2021 r. Pokrzywdzona na co dzień przebywała w Domu Opieki Społecznej i mimo ubezwłasnowolnienia i defektów psychiki miała swobodę w poruszaniu się po mieście i w odwiedzaniu znajomych. Koleżanka Marzena K. namówiła ją do odwiedzin w swoim mieszkaniu i zamówiła taksówkę dla 40-latki.

Domniemana zdrada i cios nożem w udo

W środku odbywała się impreza, był alkohol i w pewnym momencie nietrzeźwa Marzena K. zaczęła mieć pretensje do znajomej. Zarzucała je, że dopuściła się zdrady z jej byłym chłopakiem. Ponadto kobiecie nie spodobało się to, że 40-latka zawiadomiła policję o pewnym incydencie z 14 sierpnia 2021 r., kiedy to Marzena K. ugodziła ją nożem w udo za domniemaną zdradę. Potem obie były w aptece po środki, by zatamować krwawienie, ale przy okazji kupiły alkohol i dalej go piły w mieszkaniu.

40-latka dopiero następnego dnia trafiła do szpitala, bo rana nie chciała się goić i ciągle krwawiła. Wtedy też o sprawie kobieta powiadomiła mundurowych.

Podczas imprezy w listopadzie 2021 r. doszło do eskalacji pretensji w stosunku do 40-latki, którą Marzena K. nazywała „kapusiem”. Bita pokrzywdzona obiecała, że wycofa z policji obciążające Marzenę K. zeznania.

Obecni uczestnicy imprezy zaczęli się znęcać nad 40-latką, jedna z osób skrzywdziła pokrzywdzoną używając butelki po piwie. W końcu 40-latkę przynajmniej sześciokrotnie przypalano rozgrzanym żelazkiem przykładając je do policzka, czoła, pleców i dekoltu. Obcięto kobiecie włosy, zmuszono do rozebrania się do naga i wejścia do szafy. Później doszło do kolejnych aktów przemocy.

Oskarżeni zaprzeczali zarzutom

W końcu do drzwi mieszkania zapukała policja, bo 40-latka nie wróciła z warsztatów terapii zajęciowej.

Oskarżeni w tej sprawie częściowo przyznawali się do winy, pięcioro z nich pozostawało w aresztach tymczasowych, w tym dwie kobiety 44-letnia Marzena K. i 34-letnia Anna S.

Obie miały też zarzut wpływania przemocą na świadka w sprawie karnej, by odwołał obciążające zeznania.