Wysoka wygrana Wisły w Mielcu. Do przerwy był to dziwny mecz

Krakowianie mocno zaczęli sezon, choć kibice oczekiwali lepszej gry od tej, którą pokazali do przerwy. Liczą się jednak punkty, które zapewniły aż trzy gole po dośrodkowaniach. W sobotę znacznie trudniejszy sprawdzian z ŁKS-em.

Na początku wiślakom się upiekło. Po zbyt krótkim zagraniu Bartosza Jarocha do Kamila Brody, Paweł Kruszelnicki był pierwszy przy piłce, a następnie teatralnie upadł na murawę. Sędziowie ponad cztery minuty sprawdzali, czy bramkarz kopnął napastnika i uznali, że nie było kontaktu między graczami. Mielecka publiczność przyjęła decyzję arbitrów gwizdami, a dla gości ta sytuacja była poważnym sygnałem ostrzegawczym.

Stal Mielec – Wisła Kraków. Wynik leszy niż gra

Mariusz Jop zaskoczył składem na spotkanie ze spadkowiczem z ekstraklasy, zwłaszcza środkiem obrony i skrzydłami. Z pozyskanych piłkarzy – nie licząc Krzyżanowskiego, który wrócił z wypożyczenia – w pierwszym składzie debiutował tylko Julius Ertlthaler. Austriak, jeden z zaledwie dwóch obcokrajowców zagrał prostopadle do Angela Rodado i Hiszpan uderzył koło słupka. Była to pierwsza okazja dla Białej Gwiazdy, pomocnik miał też udział w dwóch golach do przewrwy.

Kkrakowianinie długo potrafili narzucić swoich warunków, szybko tracili piłkę. Stal była lepsza i tylko interwencja Brody w sytuacji sam na sam z Kruszelnickim sprawiła, że było 0:0. W 29. minucie Wisła objęła prowadzenie po główce najlepszego strzelca w meczach sparingowych – Łukasza Zwolińskiego. Po przerzucie Ertlthalera Maciej Kuziemka wycofał do Jarocha, a ten dośrodkował do pozostawionego bez opieki napastnika. Mielczanie próbująć odrobić stratę oddali kilka strzałów, brakowało im celności. A krakowianie przed przerwą podwyższyli prowadzenie. Po świetnym dorzuceniu Ertlthalera z rożnego Biedrzycki trafił w obrońcę, zrobiło się zamieszanie i w końcu z bliska z bliska drogę do bramki znalazł Jaroch.

Stal fatalna w obronie

Stal, mocno przebudowana po spadku, często dopuszczała do dośrodkowań z obu stron i na radar kryła w polu karnym. Dlatego niedługo po przerwie dośrodkowaniu rezerwowego Frederica Duarte na gola zamienił Rodado. Portugalczyk też miał swoją wyborną szansę, lepiej jednak dogrywał, niż kończył. Jak być skutecznym po raz drugi pokazał mu Hiszpan. Wybicie głową Mariusza Kutwy zaskoczyło gospodarzy, Rodado przejął piłkę, ograł obrońców i zaliczył dublet.

Stal Mielec – Wisła Kraków 0:4 (0:2)

Bramki: Zwoliński (29.), Jaroch (45.), Rodado (55., 65.).

Stal: Jałocha – Kowalik, Bukowski (76. Sommerfeld), Senger (80. Kwiatkowski) – Diez (76. Mazurek), Wlazło, Pisek (46. Niedźwiedź), Szeliga – Kruszelnicki, Domański – Losada.

Wisła: Broda – Jaroch, Biedrzycki, Kutwa, Krzyżanowski (46. Lelieveld) – Ertlthaler, Duda (70. Carbo) – Kuziemka (70. Baniowski), Rodado, Sukiennicki (54. Duarte) – Zwoliński (80. Nikaj).

Żółte kartki: Niedźwiedź Krzyżanowski.

Sędziował Karol Arys (Szczecin).