„Wystarczy chwila”. Ratownik medyczny: Hipotermia może zatrzymać serce

Mróz nie musi być siarczysty, by zabić. Wystarczy kilkanaście minut, by wychłodzenie organizmu zagroziło życiu. Lekarz alarmuje: hipotermia to stan nagły, nie „zimno”.

Dlaczego hipotermia jest tak groźna?

Widok mężczyzny leżącego z twarzą w śniegu natychmiast zwrócił uwagę patrolu straży miejskiej w Nowej Hucie. Funkcjonariusze, którzy we wtorek 12 stycznia pełnili służbę w tej części Krakowa, zareagowali błyskawicznie. Mężczyzna był przemoczony, krwawił z nosa i ust, praktycznie nie było z nim kontaktu i nie był w stanie samodzielnie wstać. 

Strażnicy udzielili mu pierwszej pomocy, zabezpieczyli przed dalszym wychłodzeniem, przenieśli do przedziału transportowego, przykryli kocem termicznym i monitorowali jego stan do czasu przyjazdu zespołu ratownictwa medycznego. Ratownicy zdecydowali o przewiezieniu poszkodowanego do szpitala im. Stefana Żeromskiego na obserwację.

To jedna z wielu interwencji, do których dochodzi w czasie zimowych mrozów. Ostatnie dni przyniosły w Krakowie i całej Małopolsce wyraźny spadek temperatury, opady śniegu i warunki sprzyjające wychłodzeniu organizmu. Choć dla wielu osób zima oznacza jedynie dyskomfort, dla innych realne zagrożenie życia.

O tym, czym jest hipotermia i dlaczego stanowi tak poważne niebezpieczeństwo, mówi w rozmowie z LoveKraków.pl dr n. med. Tomasz Sanak, p.o. kierownika Zakładu Ratownictwa Medycznego UJ CM, ratownik medyczny Krakowskiego Pogotowia Ratunkowego.

– Hipotermia to stan, w którym temperatura głęboka ciała spada poniżej 35°C. Mówiąc prościej – organizm traci ciepło szybciej, niż jest w stanie je wytworzyć – wyjaśnia ekspert.

Jak podkreśla, to nie jest problem wyłącznie ekstremalnych mrozów. Wychłodzenie może wystąpić o każdej porze roku, także wiosną czy latem, na przykład w górach, nad wodą albo podczas długotrwałego deszczu połączonego z wiatrem.

Dr Sanak zwraca uwagę, że hipotermia działa podstępnie. Początkowo pojawiają się dreszcze i problemy z koncentracją, później mowa staje się niewyraźna, dochodzi do dezorientacji. W miarę spadku temperatury głębokiej organizm zaczyna „wyłączać się” etapami. Najgroźniejsze są zmiany dotyczące serca i układu nerwowego.

Serce bardzo źle toleruje wychłodzenie. Przy temperaturze głębokiej około 32 stopni nawet niewielki ruch czy stres mogą wywołać groźną arytmię
dr Tomasz Sanak

Jak dodaje, w głębokich stadiach wychłodzenia dochodzi do zaburzeń świadomości, a to oznacza bardzo wysokie ryzyko nagłego zatrzymania krążenia. Hipotermia zaburza również krzepnięcie krwi, oddychanie oraz pracę mózgu, co może prowadzić do trwałych uszkodzeń narządów lub śmierci.

Pierwsza pomoc może uratować życie

Ekspert zaznacza, że kluczowa jest prewencja i edukacja społeczeństwa, ale gdy dochodzi już do kontaktu z osobą wychłodzoną, liczy się właściwe działanie. W pierwszej kolejności należy zadbać o własne bezpieczeństwo, ocenić stan poszkodowanego i w każdym przypadku zagrożenia życia wezwać pomoc medyczną. Nawet jeśli objawy nie wydają się dramatyczne, hipotermia zawsze wymaga konsultacji z personelem medycznym.

– W każdym przypadku podejrzenia hipotermii trzeba wezwać pomoc medyczną. Hipotermia to choroba – podkreśla dr Sanak.

Zamarznięta Wisła zimą
Zamarznięta Wisła zimą
Mateusz Kaleta/LoveKrakow.pl

Jeżeli osoba jest przytomna i ma zachowane podstawowe funkcje życiowe, najważniejsze jest zabezpieczenie jej przed dalszą utratą ciepła i stałe monitorowanie oddechu, który u wychłodzonych pacjentów może być fizjologicznie zwolniony. W miarę możliwości należy przenieść taką osobę do ciepłego pomieszczenia, np. sklepu czy apteki. Można podać ciepłe, słodkie napoje, ale wyłącznie bez alkoholu.

Równie istotne jest to, czego robić nie wolno. Lekarz stanowczo odradza gwałtowne ogrzewanie, takie jak gorące kąpiele czy przykładanie osoby bezpośrednio do źródeł ciepła. Nie należy też intensywnie masować kończyn ani zmuszać poszkodowanego do ruchu, ponieważ w ciężkiej hipotermii może to doprowadzić do nagłego zatrzymania krążenia. Alkohol, choć daje złudne uczucie ciepła, w rzeczywistości przyspiesza utratę ciepła i pogarsza stan chorego.

Śmiertelne połączenie: Bezdomność, alkohol i mróz

Szczególnie narażone na skutki niskich temperatur są osoby w kryzysie bezdomności. Brak stałego schronienia, przemoczenie, niedożywienie oraz częste spożywanie alkoholu sprawiają, że ich organizmy szybciej się wychładzają, a objawy hipotermii bywają bagatelizowane – zarówno przez otoczenie, jak i przez same ofiary. 

Alkohol rozszerza naczynia krwionośne, co zwiększa utratę ciepła i osłabia naturalne mechanizmy obronne organizmu. Osoba pod jego wpływem może nie odczuwać zimna lub nie być w stanie szukać pomocy.

Dr Sanak podkreśla, że w pracy ratowników regularnie pojawiają się przypadki osób bezdomnych znajdowanych zimą na klatkach schodowych, w pustostanach czy na ławkach. Często hipotermia nie jest widoczna na pierwszy rzut oka, bo ktoś wygląda na pijanego albo skrajnie zmęczonego. Tymczasem to osoby realnie walczące o życie, obok których przechodzą setki, a nawet tysiące ludzi. 

Dr Tomasz Sanak
Dr Tomasz Sanak
Archiwum własne

Jak zaznacza, empatia i reakcja świadków w takich sytuacjach mogą zdecydować o czyimś przeżyciu.

Najnowsze dane

W kontekście mrozów i zagrożenia hipotermią zapytaliśmy Komendę Wojewódzką Policji w Krakowie o dane dotyczące zgonów spowodowanych działaniem niskich temperatur w Małopolsce od grudnia 2025 roku do chwili obecnej. 

Jak poinformowała podkom. Iwona Szelichiewicz z zespołu prasowego KWP, w policyjnych statystykach nie odnotowano dotychczas żadnego przypadku zgonu w Małopolsce wynikającego bezpośrednio z działania niskich temperatur.

To dobra wiadomość, ale, jak podkreślają ratownicy, nie powód do uspokojenia czujności. Każdy spadek temperatury zwiększa ryzyko wychłodzenia, a szybka reakcja służb i mieszkańców może zapobiec tragedii.

Hipotermia nie wybiera: dotyka zarówno osoby bezdomne, jak i seniorów, turystów czy ludzi wracających nocą do domu. Wystarczy chwila nieuwagi, by organizm przegrał walkę z mrozem.