Pisaliśmy wczoraj, że jeśli Cracovia wygra trzy najbliższe spotkania, jej powrót do Ekstraklasy będzie niemal przesądzony. Tymczasem zawodnicy Stawowego postanowili zdezaktualizować nasze rozważania najszybciej jak to tylko możliwe i wywinęli efektownego orła już na pierwszej przeszkodzie. Zawisza przed własną publicznością pewnie pokonał Pasy 3:1 i zepchnął je w tabeli na najniższy stopień podium.
Takie rozstrzygnięcie, poza kibicami z Bydgoszczy, najbardziej cieszy Flotę Świnoujście. Jej piłkarze zmagania w 28. kolejce mogli ze spokojem obejrzeć w telewizji, bo trzy punkty dopisali sobie bez gry, dzięki walkowerowi za mecz z ŁKS-em. W ten sposób zrównali się z Cracovią, ale mają w zanadrzu o jedno spotkanie do rozegrania więcej (22 maja z Sandecją). Sytuację wykorzystała też Termalica, która po pokonaniu Warty Poznań 3:0 odskoczyła ścigającemu ją towarzystwu na dystans 6 oczek.
Środa przyniosła więc trenerowi Stawowemu same złe wiadomości, choć zważywszy na pierwszą połowę dzisiejszego spotkania, wszystko mogło potoczyć się inaczej. Krakowianie byli w niej wyraźnie lepsi, ale kolejny raz razili nieporadnością pod atakowaną bramką. Dwoił się i troił zwłaszcza Edgar Bernhardt, przed przerwą zdecydowanie najlepszy na placu. Wiązał obrońcom nogi dryblingiem, szalał na obu skrzydłach, wreszcie doskonale podawał. Ostatecznie ucieszył się jednak tylko z asysty przy golu Nykiela, bo Danielewicz, a później Boljević w stuprocentowych sytuacjach koncertowo zmarnowali jego wysiłek.
Gospodarze nie błyszczeli, ale można było odnieść wrażenie, że skrupulatnie realizują plan nakreślony przez Ryszarda Tarasiewicza. Schowani za podwójną gardą dali się rywalom wyszumieć, a potem wyprowadzili trzy ciosy i brutalnie posłali ich na deski. Na uwagę zasługuje zwłaszcza potężna bomba Kamila Drygasa, wyrównująca stan meczu. Kolejne dwa gole to już efekty szkolnych błędów w obronie Pasów, po których 12. gola w sezonie zdobył Abbott, a kropkę nad "i" z rzutu karnego postawił weteran Wahan Gevorgyan.
Przed niedzielnym starciem z liderem z Niecieczy drużyna Stawowego znalazła się więc w kiepskiej sytuacji. Na kolejną stratę punktów pozwolić sobie nie może, ale rozpędzona Termalica na pewno nie odda ich za darmo. Na krakowianach ciąży wielka presja, a już w poprzednich kolejkach dowodzili, że potrafi ona skutecznie spętać im nogi.
Zawisza Bydgoszcz - Cracovia 3:1 (1:1)
Drygas 31', Abbott 69', Gevorgyan 90+4' (karny) - Nykiel 17'
Zawisza: Kaczmarek - Ciechanowski, Nawotczyński, Skrzyński, Petasz - Wójcicki (87' Mąka), Srąk, Drygas, Ziajka (64' Gevorgyan), Masłowski - Abbott (82' Leśniewski)
Cracovia: Pilarz – Nykiel, Żytko, Kosanović, Marciniak – Budziński, Szeliga (59' Dąbrowski), Danielewicz – Bernhardt (62' Steblecki), Boljević, Zejdler (81' Zieliński)
Sędziował: Hubert Siejewicz (Białystok)
Zółte kartki: Mąka, Ciechanowski, Drygas - Marciniak
Widzów: 8 tys.