Z muzeum na ty: Fabryka Emalia Oskara Schindlera

Odkąd muzea przestały zmuszać do noszenia kapci minęło sporo czasu. Niektóre z nich nie zmieniły się wcale, inne przeszły gruntowne remonty. Dla kogo są przeznaczone, czym zaskakują, a nad czym muszą popracować? Do których się wybrać, a które ominąć? Odkurzę eksponaty, złamię szyfry i alarmy, zajrzę tam, gdzie nie wolno i zauważę to, co ukryte! Przejdę z muzeum na ty, a później wszystko Wam opowiem.

Dowody osobiste, broń, emaliowane kubeczki, swastyki, a do tego prawie 50 km kabli, 1200 m2 wielkoformatowych wydruków, 30 interaktywnych stanowisk. To nie Fabryka Schindlera. To prawdziwa manufaktura emocji i niezwykłych doświadczeń. Oskar Schindler jest tu tylko tłem.

Na wystawie stałej wita mnie przedwojenny fotograf. Już w progu słyszę serdeczne „dzień dobry”,  z portretów uśmiechają się do mnie mieszkańcy Krakowa, aparat pstryka zdjęcie. Wehikuł czasu ruszył. Dałam złapać się muzeum za rękę, bo to ono pokaże mi miasto, jakiego nie znam. Wystawa biegnie od roku 1939 przez wybuch wojny, okupację niemiecką, aż po wkroczenie Armii Czerwonej. Równocześnie porusza temat po temacie, zupełnie nie zaburzając chronologii. Niesamowita sztuka, którą w tym przypadku Muzeum Historyczne opanowało do perfekcji.

Czas płynie nieubłaganie
Przysiadam przy fotoplastykonie, popularnej rozrywce z lat 30-tych. Cieszę się jakbym zapomniała o istnieniu kin 3D i innych interaktywnych gadżetów XXI wieku. Szybko przypomina mi o tym zbudowana nieopodal sala kinowa, w której cały czas wyświetlane są krótkie filmy dokumentalne. Już minęło ponad 30 minut, a przecież nawet nie zaczęła się wojna. Co krok czekają multimedialne ekrany, po ich uruchomieniu rozszerzamy swoją wiedzę na temat wykreowanej wokół nas rzeczywistości. Wystarczy przystanąć i słuchać, a aktorzy i autentyczni świadkowie będą narratorami. Czasem historie wywołują uśmiech, czasem zapierają dech w piersiach, a czasem zwyczajnie odbierają mowę. Mijają kolejne kwadranse, a przede mną trzy poziomy do zwiedzenia!

Widzę Rynek Główny ozdobiony flagami III Rzeszy, czytam nazwy dobrze znanych ulic w niemieckojęzycznej wersji, dotykam obwieszczeń, ulotek, siadam na dworcu i czekam na pociąg w gwarze niemieckich i polskich okrzyków - to niesamowite doświadczenia. Wszystko jest tak prawdziwe i tak dostępne, że żal cokolwiek przegapić. Trzeba jednak działać samemu – otwierać szuflady, zaglądać do szafek, szukać tajemnic i skarbów, przerzucać zdjęcia i dokumenty.


[ZDJĘCIA] Zobacz galerię zdjęć z Muzeum Oskara Schindlera


Rzeczywistość nie istnieje

Mogę skryć się w piwnicy razem z Żydami, zajrzeć do mieszkania działaczy podziemia, obserwować łapanki, ruch uliczny, wsiąść do tramwaju dedykowanego tylko Niemcom. Ze ścian niepostrzeżenie obserwują mnie ogłoszenia, afisze kinowe, krzyczą nakazy władzy. Wszystko zbudowane tak, jakby świat poza murami Fabryki nie istniał. Naprawdę zapominam o nim słysząc pokrzykujących Niemców, jęki więźniów i dziecięce wspomnienia z getta. A z drugiej strony odprężam się w salonie fryzjerskim, czytam cennik usług kosmetycznych i śmieję gdy dostrzegam, że czas podróży koleją praktycznie nie zmienił się do dzisiejszego dnia.

Fabryka zawsze chwalona jest za nowoczesne technologie. Jednak to nie multimedialne ekrany tworzą to muzeum. Gdy przechodzę z sali do sali mijają lata, zmienia się tematyka i przede wszystkim otoczenie. Użyte materiały powodują, że nie tylko wzrok i słuch, ale i węch przenoszą mnie w czasy wojny. Sala przedstawiająca Obóz Płaszów pełna jest białego żwiru, który oddaje zapach kamieniołomu. Zimny kamień, znikome światło użyte do zbudowania historii celi i więźniów, tworzą atmosferę podziemia, z lekko wyczuwalną stęchlizną. W mieszkaniu pachnie antykami, starymi meblami, zakurzonym płaszczem. W gabinecie Oskara Schindlera skrzypi podłoga i unosi się zapach emaliowanych naczyń. Oczywiście to nie celowy zabieg, a  efekt uboczny dbałości o szczegóły, ale na pewno warto go docenić.

Sól na rany
Nie wszystko przedstawione jest jednoznacznie i kolorowo. Są historie kolaboracji, są opisy zdrad, a nawet sam Schindler nie jest zupełnie wybielony. Każdy sam musi ocenić jego działalność w oparciu o część muzeum, która jest mu poświęcona. Zadziwiło mnie, że jest to zaledwie mały kawałek na tle całej historii, którą Fabryka przedstawia. Z całą stanowczością stwierdzam, że nie o Schindlera tu chodzi. Nawet nie o okupację i wojnę. To prawdziwy wehikuł czasu, encyklopedia wiedzy, katalog ludzkich zachowań. Dodatkowo drastyczniejsze zdjęcia i wspomnienia są tak umiejscowione, żeby dzieci nie mogły ich zobaczyć bez pomocy rodziców. Punkt dla muzeum!

Żeby historia miała swój początek i koniec, przez całą podróż zbieram karty i przybijam na nich najprawdziwsze pieczątki z kolejnych etapów historii. Taką małą kolekcję można zabrać do domu, a w trakcie zwiedzania jest gwarancją, że niczego przypadkowo nie pominęłam.

W tym muzeum nie trzeba przewodnika. Ono samo prowadzi przez swoją historię. Jeśli gdziekolwiek można z łatwością przenieść się w czasie, to tylko tutaj. To młode, bo zaledwie 6-letnie dziecko Muzeum Historycznego Miasta Krakowa już dawno odkryli i pokochali turyści. Dla wielu krakowian wciąż jest nieznanym budynkiem gdzieś na Zabłociu. Szkoda, bo poza historią wojny opowiada niezwykłe rzeczy o mieście, po którym codziennie chodzimy. Coś, czego nawet najbystrzejszy turysta nigdy nie zrozumie.

Zalety:

+ Dla każdej grupy wiekowej
+ Duża interaktywność i różnorodność przekazywania informacji
+ Intuicyjność zwiedzania
+ Dopracowane szczegóły, przemyślana ekspozycja
+ Pełna swoboda dotykania i odkrywania eksponatów

Wady:
- Cena: jedno z najdroższych muzeów w Krakowie
- Wielkość: na dokładne obejrzenie trzeba poświęcić minimum jeden dzień
- Brak oznakowania w okolicy: nie jest łatwo trafić do muzeum
- Popularność: zdarza się, że w środku jest bardzo dużo ludzi

Czas zwiedzania:
pobieżnie 1 h, przeciętnie 3-4 h, bardzo dokładnie cały dzień

Najciekawsze eksponaty:
tramwaj, przedwojenne gazety, dziecięce wspomnienia



Ceny biletów:
Bilet można nabyć w kasie oddziału lub w Centrum Obsługi Zwiedzających, Sukiennice, Rynek Główny 1

bilet normalny 19 zł 
bilet ulgowy 16 zł 
bilet grupowy 20 zł (w cenie usługa przewodnicka)
bilet grupowy
bilet grupowy szkolny i dla emerytów 15 zł  (w cenie usługa przewodnicka)
bilet rodzinny 50 zł (2 osoby dorosłe i 2 dzieci do 16 lat lub 1 osoba dorosła i 3 dzieci do 16 lat) 
oprowadzanie po wystawie stałej (dla turystów indywidualnych) 130 zł

W poniedziałki  na wystawę wstęp wolny. Bezpłatny bilet należy pobrać w kasie Muzeum, jednak ze względu na bezpieczeństwo zwiedzających liczba biletów jest limitowana, co może spowodować szybki ich brak, decyduje kolejność przybycia.

 

sezon zimowy listopad –marzec

sezon letni kwiecień – październik

poniedziałek

10.00–14.00 wstęp wolny

10.00–16.00 wstęp wolny
pierwszy poniedziałek miesiąca czynne do 14.00

wtorek

10.00-18.00

10.00-20.00

środa

10.00-18.00

10.00-20.00

czwartek

10.00-18.00

10.00-20.00

piątek

10.00-18.00

10.00-20.00

sobota

10.00-18.00

10.00-20.00

niedziela

10.00-18.00

10.00-20.00