Za rządów poprzedniego prezydenta Kraków pozbył się tysięcy mieszkań. „Trzeba skończyć z wyprzedażą”
Na początku roku sprawdziliśmy, jak wyglądała sprzedaż gminnych nieruchomości od 2018 roku. Wzięliśmy zatem pod uwagę wyłącznie trwającą jeszcze wówczas piątą kadencję prezydenta Krakowa Jacka Majchrowskiego. Okazało się, że miasto wyzbyło się nieruchomości za ponad 216 mln zł (zawiera się w tym również kwota, za jaką sprzedane zostały udziały). Gmina sprzedała m.in. 736 mieszkań za ponad 118 mln zł (kwota netto). Jak chodzi o działki, to tych zostało sprzedanych nieco ponad pół tysiąca za blisko 95 mln zł.
Ostatnie działania prezydenta Aleksandra Miszalskiego dziwią natomiast Renatę Kucharską z Prawa i Sprawiedliwości, radną, która zasiada w Komisji Mienia i Mieszkalnictwa. – Nie kto inny tylko członkowie Platformy Obywatelskiej głosowali za sprzedażą mieszkań. A zatem pan prezydent podjął decyzję niezgodną z tym, co robili jego koledzy. Jak to oceniam? Dobrze, że taka decyzja zapadła, choć szkoda, że takie działania podejmowane są w Krakowie dopiero teraz – twierdzi radna Kucharska.
Jej zdaniem sygnały o tym, że mieszkań komunalnych brakuje, radni otrzymywali od dłuższego czasu. – Tylko w pierwszej edycji programu „Mieszkanie za remont” wnioski złożyło ponad 700 osób, a mieszkanie otrzymało 50. W kolejnej edycji wniosków było jeszcze więcej, prawie tysiąc, a miasto zaproponowało 100 lokali. Ostatnia, tegoroczna edycja cieszyła się tak dużą popularnością, że kilkaset osób spędziło noc przed urzędem, aby złożyć wniosek. Konkluzja jest następująca: polityka mieszkaniowa w Krakowie wymaga gruntownej zmiany, zmiany od zaraz. Potrzeba także wstrzymania sprzedaży mieszkań – dodaje Kucharska.
W minionej kadencji klub PiS głosował przeciw sprzedaży gminnych lokali. – Przygotowaliśmy też własną propozycję, którą w dalszym ciągu podtrzymujemy: zbywane powinny być tylko mieszkania powyżej 70 m2, wpisane do rejestru zabytków, nieposiadające węzła sanitarnego oraz ostatnie mieszkanie w danej wspólnocie. Nasze stanowisko jest takie, że wszystkie pozostałe powinny zostać w zasobach gminy Kraków – podkreśla radna PiS. Przekonuje, że w minionej kadencji radni z koalicji rządzącej nie wzięli pod uwagę sugestii PiS-u i bardzo mocno zliberalizowali przepisy. – Zamiast proponowanych przez nas 70 m2 jest 50 m2. W przepisach mowa jest również o kilku ostatnich mieszkaniach we wspólnocie a nie o ostatnim. Z kolei do kryterium wpisu do rejestru zabytków dopisano również ewidencję – podsumowuje Renata Kucharska.