„Zaciskamy pętlę na pseudokibicach. Lista osób, którym trybuny wysyłają pozdrowienia do więzienia, wydłuża się”
Dziś publikujemy drugą część rozmowy z małopolskimi policjantami, w której wracamy do brutalnego pobicia na ulicy Teligi, w efekcie którego zmarł młody sympatyk Cracovii. Wyjaśniamy też różnicę pomiędzy kibolami a ultrasami. I pytamy policjantów, kiedy kibolstwo będzie w końcu marginalnym problemem?
Dawid Kuciński, Bartosz Dybała: Jak zostaje się dziś kibolem?
Policjant nr 2: Sytuacja na bramkach trochę się normalizuje. Kluby coraz częściej wynajmują profesjonalne firmy ochroniarskie.
Słyszy się czasami o napływowych kibolach z innych miast, którzy wstępują w szeregi krakowskich pseudokibiców. Dużo jest takich przypadków?
Policjant nr 1: Mowa o jednostkach. To z reguły kibole, którzy mają klubową zgodę z krakowskimi pseudokibicami.
Policjant nr 2: Przykładem jest „Dzidek”, który brał udział w śmiertelnym pobiciu na ulicy Teligi. Zamienił Gdańsk na Kraków. Mieliśmy też kilku chłopaków z Podkarpacia czy z Łodzi. Ale to faktycznie są jednostki. Może jest tak, że coś im tam nie wyszło i chcą spróbować swoich sił w innym mieście. Może myślą, że jak zmienią miejsce, to będą mogli się wybić.
Jak często dochodzi do bójek między krakowskimi kibolami a pseudokibicami z innych miast?
Policjant nr 2: Za czasów „Miśka” Sharksi mieli aspiracje, by wejść do top najsilniejszych ekip w Polsce. Skończyło się na tym, że kibole Wisły dostali łomot od Legii, w bójce pod Tarnowem. Do takich ustawek dochodzi rzadko. Krakowscy kibole są słabo wytrenowani w bojach. W porównaniu do pseudokibiców Lecha, Śląska czy Ruchu, brakuje im muskulatury.
Wspomnieliście panowie o śmiertelnym pobiciu na ulicy Teligi. To chyba najgłośniejsza w ostatnich latach tego typu kibolska sprawa z Krakowa. Młody sympatyk Cracovii niemal stracił rękę, a następnie wykrwawił się. Waszym zdaniem wszyscy sprawcy zostali złapani?
Policjant nr 1: Według mnie tak, choć zawsze może się okazać, że jeszcze był ktoś, kto pomagał w przygotowaniach do ataku.
Policjant nr 2: Bywa, że ktoś wpada po czasie. Przypomina mi się sytuacja, kiedy w Borku Fałęckim kibol Cracovii zaatakował kibica Wisły i obciął mu rękę maczetą. Ofiara się wykrwawiła. Sprawca zbiegł, ukrywał się. Pewnego dnia nasi ludzie rozpoznali go na trybunach. Wybrał się na mecz Ajaxu Amsterdam z Panathinaikosem Ateny. Wykryliśmy, skąd i gdzie leciał, jakim samolotem. Został skazany na 15 lat więzienia. Doszło do poruszającej sytuacji, w której matka ofiary dziękowała nam, że złapaliśmy zabójcę. To był bandzior, słusznie odbywa karę.
Czy kiedyś przyjdzie moment, że kibolstwo będzie marginalnym problemem w Krakowie?
Policjant nr 2: Już teraz coraz mocniej zaciskamy pętlę na pseudokibicach. W ostatnich latach wielokrotnie uderzaliśmy w ich nielegalne interesy. Cieszymy się, że nasza praca przynosi efekty. Jej wyniki można śledzić na trybunach. Lista osób, dla których są stamtąd słane pozdrowienia do więzienia, stale się wydłuża.