„Zaczęliśmy drugą połowę w dziesięciu, bo Anton zapomniał skarpetek. To są piłkarskie jaja!”
Jagiellonia Białystok kosztem Cracovii awansowała do 1/8 finału Pucharu Polski. – Nie powinniśmy przegrać tego meczu. Niestety, zapłaciliśmy za nieprofesjonalne zachowanie naszego zawodnika – mówił po meczu wyraźnie podenerwowany Jacek Zieliński.
– Puchar Polski traktujemy poważnie – zapewniał przed meczem z Jagiellonią Białystok trener Cracovii. Nie wystawił najlepszego składu, ale w zespole gości również szanse dostali piłkarze, którzy dotąd rzadziej pojawiali się na boisku. Do 1/8 finału awansowała Jagiellonia, która bramkę zdobyła w pierwszej minucie drugiej połowy. Pasy w tym momencie grały w dziesięciu…
– To były piłkarskie jaja. Anton Karaczanakow został cofnięty [miał zastąpić Mateusza Wdowiaka – przyp. red.] do szatni, bo miał skarpetki złego koloru. Arbiter miał prawo to zrobić. Ostatnio sędziowie są jednak uczuleni na skarpetki, a nie na to, że rywale łamią nogi – komentował spotkanie szkoleniowiec Pasów. – Puchar Polski jest dla nas historią. Oczekiwania były większe – przyznał Jacek Zieliński.
„Wielu nas skreśliło”
– Przed meczem wielu nas skreśliło. Gdy zobaczyli skład, to powiedzieli, że odpuściliśmy Puchar Polski. Ja jednak widzę tych zawodników na treningu i przeciwko Cracovii pokazali, że potrafią dobrze wyjść z piłką – powiedział trener Jagiellonii Michał Probierz.