Zadłużamy się na potęgę

17,5 miliona złotych musi spłacić 321 tysięcy krakowian w ramach kredytów hipotecznych. Niestety nie wszyscy mieszkańcy są w stanie udźwignąć jego ciężar. Około 8% z nich zalega ze spłatą raty przynajmniej 90 dni. Coraz częściej pożyczamy pieniądze nie tylko na mieszkania, a zaległości w spłacie mogą mieć w przyszłości przykre konsekwencje.

W ubiegłym roku łączna wartość kredytów mieszkaniowych na terenie całego kraju wzrosła o 3%. Wówczas banki udzieliły 196,5 tysięcy kredytów mieszkaniowych na łączną kwotę 41,8 miliarda złotych. W 2014 roku łączna wartość kredytów udzielonych Polakom była o 1,4 mld niższa.

Istotny pośpiech

Wzrost zainteresowania kredytami hipotecznymi nie dziwi Mikołaja Fidzińskiego, analityka finansowego Comperia.pl, który ocenia, że na wzmożoną aktywność Polaków wpłynęły nowe regulacje prawne i ostrożnościowe.

– Od początku 2016 r. wzrósł z 10% do 15% minimalny poziom wkładu własnego. Niektórzy chcieli zdążyć z kredytem jeszcze na starych zasadach. Ponadto od września 2015 r. do programu Mieszkanie dla Młodych dołączono mieszkania z rynku wtórnego, więc siłą rzeczy wzrosło zainteresowanie kredytami hipotecznymi. Zresztą po dołączeniu rynku wtórnego do MdM pula dopłat wyczerpuje się w bardzo szybkim tempie, więc w grę może wchodzić również pośpiech - ludzie przyspieszają decyzję o kredycie, żeby załapać się jeszcze na dofinansowania w 2016 r. – ocenia Mikołaj Fidziński.

Stać nas na więcej?

Ubiegły rok upłynął pod znakiem spadku liczby udzielanych kredytów nisko kwotowych, czyli tych do 15 tysięcy złotych. Równocześnie wzrosło zapotrzebowanie na kredyty powyżej tej kwoty. Średnia kwota udzielanego kredytu wzrosła w przeciągu roku o 9,1%.

– Wartość udzielonych kredytów konsumpcyjnych przez banki w 2015 r. była rekordowa, jednak wzrost wartości kredytów nie wynikał z liczby udzielonych kredytów, lecz ze wzrostu średniej kwoty zaciągniętego kredytu – mówi dr Mariusz Cholewa, prezes Biura Informacji Kredytowej.

Zdaniem Mikołaja Fidzińskiego, główny wpływ na to zjawisko ma stosunkowo niska cena kredytów, która wynika z niskich stóp procentowych na terenie całego kraju.

– Im niższe oprocentowanie, tym niższe raty, a im niższe raty, tym wyższa zdolność kredytowa klienta. Chodzi o kwotę, którą bank jest skłonny pożyczyć. Klienci mogą więc dziś częściej otrzymać potrzebne środki. Jeśli wcześniej nie mieli na to zdolności kredytowej a teraz mają, albo pożyczają więcej niż pierwotnie planowali: chcieli pożyczyć np. 10 tys. zł, ale doradca w banku mówi, że stać ich na 12 tys. zł i taki kredyt decydują się wziąć – tłumaczy Fidziński.

„Trzeba myśleć o przyszłości”

Jak ocenia Karolina Barańska z Grupy KRUK, przy zaciąganiu długotrwałych zobowiązań należy rzetelnie ocenić swoje możliwości spłaty, czego brakuje wielu Polakom. Nieprzemyślane decyzje skutkują często utratą wiarygodności finansowej.

– Brak tej umiejętności oraz chowanie głowy w piasek przy pierwszych drobnych kłopotach takich jak niezapłacony mandat za przejazd komunikacją miejską bez biletu czy nierozwiązanie umowy z operatorem dostarczającym media, może przysporzyć dużych kłopotów w przyszłości i spowodować utratę wiarygodności finansowej – mówi Karolina Barańska.