„Żadna kwota nie wyrówna straty dziecka”. Zapadł wyrok w sprawie brutalnego pobicia
Tragiczna w skutkach bójka
Plac Na Groblach to centrum Krakowa. Właśnie tam w czerwcu ubiegłego roku doszło do tragicznej w skutkach bójki.
34-letni Marcin został wówczas zaatakowany przez Artura K. i Łukasza N. Życia poszkodowanego nie udało się uratować. Po kilku dniach zmarł w szpitalu.
W październiku ubiegłego roku krakowscy śledczy skierowali do sądu akt oskarżenia.
W czwartek, 30 kwietnia, przed krakowskim sądem zapadł wyrok.
Zadośćuczynienie i terapia uzależnień
Artur K. oraz Łukasz N. zostali skazani za to, że działając wspólnie i w porozumieniu, wzięli udział w pobiciu 34-latka, narażając go w ten sposób na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia.
Pierwszemu z nich sąd wymierzył karę 9 lat i 6 miesięcy więzienia. Z kolei Łukasz N. usłyszał wyrok 8 lat i 5 miesięcy pozbawienia wolności.
– Sąd orzekł również wobec oskarżonych obowiązek poddania się terapii uzależnień. Mają też zapłacić zadośćuczynienie w wysokości 60 tys. złotych osobie reprezentującej prawa zmarłego – informował sędzia Maciej Czajka, rzecznik prasowy ds. karnych Sądu Okręgowego w Krakowie.
– Oczywiście żadna kwota nie wyrówna straty dziecka – mówiła natomiast sędzia Agnieszka Anioł po tym, jak ogłosiła wyrok.
Z materiału dowodowego wynikało, że Łukasz N. ma problem z emocjami.
– Jeden ze świadków zeznał, że według pana dzień bez pobicia to dzień stracony – dodawała sędzia.
Obaj skazani są w kryzysie bezdomności.
Zabrali mężczyźnie buty
Na temat okoliczności zbrodni rozpisywały się ogólnopolskie media.
Według tych relacji, Marcin P. wraz z Arturem K. i Łukaszem N. oraz z ich partnerkami pili alkohol pod chmurką, a gdy pogoda się popsuła, przeszli pod zadaszoną windę.
„Doszło tam do sprzeczki, w trakcie której 34-letni Marcin został brutalnie pobity do nieprzytomności przez kompanów” – relacjonowało tvn24.pl.
Artur K. i Łukasz N. mieli zabrać mężczyźnie buty i uciec, zostawiając go bez pomocy.
Dziennikarze relacjonowali, że oskarżeni mężczyźni przedstawiają dwie różne wersje wydarzeń.
„(...) Łukasz N. całkowicie przyznał się do czynu, przy czym wskazał, że to Artur K. był inicjatorem zajścia. Tymczasem Artur K. twierdzi, że jedynym sprawcą był Łukasz N.” – czytamy w materiale tvn24.pl.
Wyrok krakowskiego sądu w ich sprawie nie jest prawomocny.