Zaginione urządzenie promieniotwórcze. Jest akt oskarżenia

Zaginionego defektoskopu, który zawiera źródło promieniotwórcze, do dziś nie udało się odnaleźć. Krakowscy śledczy skierowali akt oskarżenia do sądu.

Aparat gammagraficzny, czyli inaczej mówiąc defektoskop, który zawiera wysokoaktywne źródło promieniotwórcze, został zagubiony w nocy z 21 na 22 marca 2024 roku. Stało się to podczas robót budowlanych na ulicy Kocmyrzowskiej. Z naszych informacji wynika, że urządzenia do dziś nie odnaleziono. Dr Paweł Gajda z Akademii Górniczo-Hutniczej mówił nam, że jego zawartość można porównać do dowolnej substancji trującej. – Na przykład do kwasu. Dopóki znajduje się w butelce, nic nam nie grozi. Uwolniony z opakowania, może zrobić nam krzywdę w postaci np. oparzeń – przekonywał.

Sprawą zajęła się prokuratura i policja. W efekcie zatrzymano 33-latka, który był odpowiedzialny za nadzór nad urządzeniem. – Został zatrzymany w związku z artykułem 184 kodeksu karnego, czyli nieodpowiednim postępowaniem z materiałem promieniotwórczym – informowali policjanci.

Jak przekazali nam krakowscy śledczy, wobec mężczyzny skierowano akt oskarżenia do Sądu Rejonowego dla Krakowa-Nowej Huty. Chodzi o przestępstwo, dotyczące nieodpowiedniego postępowania z materiałami promieniowania jonizującego. Oskarżony w tej sprawie miał działać nieumyślnie. Kodeks karny przewiduje za to grzywnę, ograniczenie wolności bądź do 2 lat więzienia.

Defektoskop służy do wykrywania pęknięć, odwarstwień oraz szczelin.

Aktualizacja:

Jak podało Radio Kraków, Łukasz P. został skazany za nieumyślne porzucenie promieniotwórczego defektoskopu. Sąd wymierzył mężczyźnie karę jednego roku ograniczenia wolności, zobowiązując go do wykonywania pracy na cele społeczne. Oprócz tego musi zapłacić rekompensatę na rzecz Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w wysokości 10 tysięcy złotych. Poza tym sąd orzekł wobec niego zakaz wykonywania zawodu operatora defektoskopu i innych urządzeń stanowiących źródło promieniowania.