Zajęcia dla mieszkańców zamiast wielkich stadionów

Zdaniem Łukasza Gibały, zamiast przeznaczać pieniądze na duże obiekty sportowe i sport zawodowy, Kraków powinien skupić się na wspieraniu niewielkich klubów i infrastruktury dla amatorów. Kandydat na prezydenta miasta zaprezentował w czwartek postulaty dotyczące rozwoju sportu i kultury w mieście.

Zero polityki stadionowej

– Moim głównym priorytetem jest zmiana nacisku ze sportu zawodowego i wielkich inwestycji z nim związanych na sport amatorski, wspieranie zajęć sportowych dla dzieci i młodzieży oraz rekreację dla zwykłych ludzi – powiedział Gibała. Wypomniał przy tym prezydentowi Majchrowskiemu remont stadionu Wisły, który kosztował około 600 milionów złotych i przedstawił listę mniejszych inwestycji, które można byłoby zrealizować za o wiele mniejsze pieniądze. Jak wylicza, za 100 milionów można zbudować pięć krytych pływalni, pięć boisk wielofunkcyjnych albo 50 kilometrów ścieżek rowerowych.

Kandydat deklaruje, że właśnie na takich mniejszych inwestycjach chciałby się skupić jako prezydent. W swoim programie zawarł poprawę i rozbudowę tego, z czego krakowianie mogą już korzystać, m.in. zagospodarowanie terenów wokół Kraków Areny na cele rekreacyjne czy rozwijanie sieci ścieżek rowerowych i wypożyczalni miejskich rowerów. Przedstawił też pakiet rozwiązań, które mają na celu umożliwienie mieszkańcom uprawiania różnych sportów w każdej z dzielnic.

Mają w tym pomóc m.in. dofinansowanie małych, lokalnych organizacji sportowych, programy grantowe dla szkół na zakup sprzętu i zapewnienie profesjonalnych trenerów czy wspieranie niszowych dyscyplin. Dostęp do trenerów, zdaniem Gibały, powinni mieć też dorośli krakowianie, dlatego proponuje on sfinansowanie przez miasto darmowych zajęć prowadzonych przez wuefistów i trenerów w każdej dzielnicy.

Wyciągniemy krakowian z domów

W każdej dzielnicy miałyby też powstać po trzy „enklawy”, czyli otwarte kluby osiedlowe. Miałyby one łączyć w sobie funkcję sportową i kulturalną, stając się centrami, w których toczy się popołudniowe i wieczorne życie. – Wyciągniemy krakowian z domów w popołudnia, wieczory i weekendy, stwarzając im możliwość takiego wypoczynku, na jaki mają ochotę – deklaruje Gibała.

W tym planie mieści się również ułatwianie krakowianom dostępu do wydarzeń kulturalnych i decentralizacja decyzji podejmowanych w tym obszarze. – Kraków w kwestii kultury dobrze stoi – przyznaje kandydat, ale proponuje pakiet ulepszeń. Jego zdaniem, sytuację może poprawić odebranie monopolu na organizowanie festiwali i innych ważnych wydarzeń Krakowskiemu Biuru Festiwalowemu. Decyzje o powierzeniu danej instytucji organizacji imprezy podejmowane byłyby na podstawie konkursu. Konkursy rozstrzygałyby też o wyłanianiu dyrektorów miejskich instytucji w Krakowie, którzy dziś w 90% są mianowani przez prezydenta. Więcej środków otrzymywałyby organizacje pozarządowe związane z kulturą. Gibała proponuje też obniżanie cen biletów wstępu i promowanie lokalnych, początkujących twórców.