Zakazane tablice świecą w parku kulturowym
Mimo że prawo zabrania umieszczania m.in. tablic LED-owych w obszarze Parku Kulturowego Stare Miasto, wielu właścicieli lokali usługowych i handlowych nic sobie z tego nie robi. A tablice te – oprócz tego, że bezprawne – mocno kontrastują z zabytkową zabudową.
Być może urzędnicy odpowiedzialni za estetykę dawno nie przechadzali się po Starym Mieście, ponieważ zauważyliby, iż niektóre firmy łamią zapisy parku kulturowego, nie mówiąc o psuciu przestrzeni miejskiej przez migające tablice LED-owe.
Wysyp tego rodzaju reklamy wizualnej w ostatnim czasie spowodował, że postanowiliśmy się zająć sprawą. O ile poza ścisłym centrum paskudne choć dopuszczalne przez prawo tablice mogą być zaakceptowane, tak w parku kulturowym już nie. Migające szyldy znaleźć można przy ul. Siennej, Floriańskiej i Sławkowskiej. Ponadto dwa lub trzy pojawiły się na dopiero co odremontowanej kamienicy na rogu Karmelickiej i Dunajewskiego. – Zdecydowanie negatywnie wpływają na wizerunek tej części miasta, są sprzeczne z tradycją estetyczną i kulturową – mówi Agnieszka Łakomy, plastyk miasta.
Agresywne nośniki
Zapytaliśmy urzędniczkę, czy opiniowała ostatnimi czasy prośby o zamieszczenie takich nośników informacji na fasadzie kamienic. – Nie opiniowałam tego typu tablic. Należy także pamiętać, że umieszczanie elementów informacji wizualnej, w tym tablic LED-owych w ścisłym centrum na obszarze Starego Miasta oraz pomnika historii, wymaga każdorazowo nie tylko opinii plastyka miasta, ale również miejskiego konserwatora zabytków i głównego architekta miasta – mówi Agnieszka Łakomy.
A nawet jeśli właściciel lokalu wystąpiłby o taką opinię, na pewno byłaby ona negatywna. – Ekany LED to agresywne nośniki reklamowe, świecące, kolorowe i dynamiczne, nie tylko zaburzają formę architektoniczną obiektów zabytkowych i zakłócają ich ekspozycję, ale przede wszystkim stanowią zagrożenie dla wszystkich uczestników ruchu. Rozpraszają uwagę, a przez nadmierną jaskrawość deformują pole widzenia – twierdzi urzędniczka.
ZIKiT naliczy karę?
Agnieszka Łakomy stwierdziła, że zgłosi sprawę do Zarządu Infrastruktury Komunalnej i Transportu, która jako siła sprawcza sprawdzi, czy faktycznie jest to niezgodne z prawem. – Będziemy wzywać właściciela do usunięcia tablic, a w przypadku, gdy nie będzie chciał tego zrobić, naliczymy karę – mówi Michał Pyclik z ZIKiT. Jaka to kara? 100 złotych za metr dziennie. Dodatkowo hot-spotem zajmie się Izba Celna w Krakowie.